Przykład linii Wow Air czy Norwegian pokazuje, że można z powodzeniem realizować dalekie loty, jednocześnie oferując tanie bilety. Teraz na podobny krok zdecydowała się linia IndiGo i już w przyszłą zimę chce latać z Indii do Europy.
IndiGo to tani indyjski przewoźnik z siedzibą w New Delhi. W tej chwili operuje na 36 trasach, a w swojej flocie posiada 80 samolotów. W Indiach jest liderem, jeśli chodzi o udział w rynku, dlatego teraz linia chciałaby rozszerzyć swoją działalność i zaoferować swoim klientom długodystansowe loty do Europy.
Początkowo plan zakładał współpracę z Air India, ale ponieważ projekt nieco odwleka się w czasie, wygląda na to, że IndiGo postara się zrealizować pomysł samodzielnie. Według Business Standard, loty mogły by się rozpocząć już w 2019 roku.
Przewoźnik stara się o pozwolenia na trasy do: Londynu, Paryża i Madrytu. Poza Europą dodatkowo próbuje uzyskać zgodę na latanie do Hongkongu. Rejsy mają odbywać się na pokładzie Airbusa A330. Dzięki zachowaniu wszystkich znanych nam oszczędności wykorzystywanych przez niskokosztowych przewoźników, bilety mają być nawet 30 proc. tańsze niż dotychczasowe ceny u innych przewoźników na tych samych trasach.
IndiGo zapowiedziało, że skorzysta z mniejszych lotnisk, by ograniczyć ponoszone koszty. Dlatego, przykładowo w Londynie będzie lądować na lotnisku Gatwick, a w Paryżu – na Orly. Najbardziej oszczędni pasażerowie będą siedzieć na losowo przydzielonych miejscach. Nie mogą też liczyć na posiłek czy zwiększoną przestrzeń na nogi. Chętni będą mogli dokupić te usługi opcjonalnie. Dostępne będzie także dodatkowo płatne pierwszeństwo wejścia na pokład.
Indyjska linia lotnicza chciałaby też rozpocząć ekspansję w kierunku Ameryki Północnej. Ta z kolei ma odbywać się w porozumieniu z TAP Portugal.
Dodaj Fly4free.pl jako preferowane źródło w Google, a nasze artykuły będą częściej pojawiać się w Twoich wynikach wyszukiwania. Możesz to w każdej chwili zmienić.
od 2017 roku redaktorka działu publicystyki i content creatorka w Fly4free.pl. Ekspertka ds. bagażu podręcznego, specjalistka gastroturystyki i autorytet w kwestii zasypiania gdzie popadnie. Autorka e-booka „ABC Podróżowania” i żywy dowód na to, że da się połączyć niskobudżetowe podróże z drogimi doświadczeniami, kierując się dewizą: „nie po to oszczędzam na podróże, żeby oszczędzać w podróży”. Rocznie spędza ponad 120 dni poza domem, a jej notatnik pęka w szwach od ciekawostek, anegdot i planów na kolejne eskapady. Znana z lekkiego pióra, celnych obserwacji i umiejętności zorganizowania sobie biura wszędzie - od schroniska w Karkonoszach po dach hostelu w Bangkoku. W wolnych chwilach testuje górskie szarlotki i z uporem maniaka udowadnia, że hotel office > home office.
Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze
Zaloguj się na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Określenie "tania linia" powoli traci rację bytu. Raczej przechodzimy w kierunku "tania taryfa", gdzie poza fotelem i sztuką podręcznego nie oferuje się nic, a nawet celowo rozdziela grupy paxów po różnych miejscach. Może to i dobrze, prawo wyboru nie jest złe, tyle że nazywanie lowcostami jest nieuzasadniona reklamą i oszustwem. Jak złączymy wszelki opłaty, dopłaty i warunki, wychodzi nam normalna cena biletu, tyle że dolatujemy często na lotnisko na wygwizdowiu. Tak. IMHO czas zmienic nomenklaturę i nazwać rzeczy po imieniu.
DominusVitaeNecisque, 29 stycznia 2018, 15:32 | odpowiedz