Hotele i knajpy wymyślają fejkowe dodatkowe opłaty, które udają podatek turystyczny. Po co? Żeby mocniej nas skubać
O wysypie dodatkowych ukrytych opłat w hotelach i knajpach położonych w pobliżu najpiękniejszego wodospadu świata opowiadają dziennikarze programu „Marketplace”, nadawanego w kanadyjskiej telewizji CBC. Według autorów programu zjawisko to występowało już od wielu lat, jednak w ostatnim czasie znacząco przybrało na sile.
Hurghada od 2570 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Złote Piaski od 2515 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Costa Brava od 1715 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Poznań)
Jak to działa? Władze Niagara Falls informują, że jedyną opłata, jaką hotele powinny pobierać od turystów, jest tzw. Municipal Accomodation Tax, który wynosi 2 dolary od osoby za dobę. Tymczasem tego typu opłat, „udających” te miejskie podatki, jest znacznie więcej. W tekście na łamach CBC czytamy, że właściciele knajp i hoteli specjalnie ujmują je na rachunkach skrótami, które rozwijają dopiero, gdy turyści ich o to zapytają. Mamy tu więc do czynienia m.in. z NFDF (Niagara Falls Destination Fee), TIF (Tourist Improvement Fee, czyli opłata za poprawienie jakości turystyki), a nawet LF, czyli Luxury Fee, a więc podatek od luksusu. Brzmi poważnie, prawda? Problem w tym, że turystyczne obiekty rzadko informują o takich opłatach turystów przed skorzystaniem z danej usługi, a są to naprawdę spore pieniądze. Dziennikarze CBC informują, że wartość takiej opłaty wynosi od 3 do 12 procent wartości rachunku. A zważywszy na to, że nad słynny wodospad przybywa. Nawet 14 mln turystów rocznie, to są to spore pieniądze. Ile wynoszą takie ukryte dopłaty? Zależy – w jednym z hoteli do stawki w wysokości 150 dolarów za dobę dolicza się ok. 18 dolarów „opłaty serwisowej”.
Co ciekawe, dodatkowe opłaty (typu wspomniana wcześniej NFDF) wprowadziły też sieci gastronomiczne typu Starbucks czy TGI Friday’s.
Czy lokalne władze mogą zakazać takich praktyk? Okazuje się, że… niekoniecznie. Istnieją co prawda przepisy, w myśl których za brak transparentności i „udawanie”, że opłaty te są podatkami, przedsiębiorcy mogą zostać ukarani grzywną w wysokości nawet do 250 tysięcy dolarów. By jednak wszcząć śledztwo w tej sprawie, potrzebne są skargi ze strony turystów. Tych jednak nie ma, bo… prawdopodobnie większość podróżnych godzi się z tym, że skubanie turystów to naturalna kolej rzeczy.
Kilka dni temu na naszych łamach pisaliśmy, że wojnę ukrytym opłatom chce wydać prezydenta USA Joe Biden. Zapowiedział on wprowadzenie przepisów, które postawią na pełną transparentność i doprowadzą do usunięcia ukrytych dopłat m.in. w liniach lotniczych czy hotelach.