Hiszpania apeluje o rozsądek i zniesienie obostrzeń. „Jesteśmy bezpieczni dla turystów”
Baleary i Wyspy Kanaryjskie powinny zostać wyłączone z decyzji Wielkiej Brytanii. Po tym jak królestwo niespodziewanie zdecydowało o wprowadzeniu obowiązkowej kwarantanny dla wszystkich przyjeżdżających z Hiszpanii, tamtejszy rząd robi co może, by uratować branżę turystyczną. I zapewnia, że Hiszpania jest bezpieczna.
Sezon turystyczny w Hiszpanii dosłownie wisi na włosku. Nie dość, że wszystko ruszyło z kilkumiesięcznym opóźnieniem, to teraz, gdy w końcu udało się przekonać turystów do powrotu, kolejny cios przyszedł od Wielkiej Brytanii. Zgodnie z sobotnią decyzją tamtejszego rządu, wszyscy powracający z Hiszpanii muszą przejść 14-dniową kwarantannę. Obostrzenia zaczęły obowiązywać ze skutkiem natychmiastowym. A trzeba zaznaczyć, że Brytyjczycy stanowią jedną z najliczniejszych grup, jeśli chodzi o hiszpańską turystykę – blisko 20 proc. wszystkich odwiedzających.
– To niedorzeczne. Tutaj prawie nie ma przypadków, a prawdopodobieństwo zarażenia się jest znacznie większe, gdy wrócę do Wielkiej Brytanii – komentuje jeden z wypoczywających na Minorce w rozmowie z Reutersem.
Dramatyczna sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że decyzja Wielkiej Brytanii może pociągnąć za sobą podobne ograniczenia w innych europejskich krajach. A tego tamtejsza branża turystyczna może po prostu nie przetrwać.
– Zdajemy sobie sprawę, że żeglujemy po wodach, których mapy i charakter jest nam nieznany. Ale wierzymy, że odzyskamy zaufanie i zapewnimy bezpieczeństwo, które jest niezbędne dla działalności turystycznej – tłumaczy Luis Planas w telewizji Antena 3 – Mamy sytuację pod kontrolą. Oczywiście istnieje ryzyko, ale jest ono podobne jak w pozostałej części Unii Europejskiej – dodał.
Hiszpania zaznaczyła też, że choć decyzja Wielkiej Brytanii jest dla nich niezrozumiała, to nie będzie wprowadzać żadnych „odwetowych” obostrzeń. Wszystkie ograniczenia mogą być wprowadzane tylko w oparciu o dane epidemiologiczne.
– Hiszpania jest bezpieczna i dla Hiszpanów, i dla turystów – powiedziała Arancha Gonzalez Laya, minister spraw zagranicznych, cytowana przez Reutersa.
Będzie też próbowała przekonać brytyjski rząd, aby z decyzji wyłączono przynajmniej Wyspy Kanaryjskie i Baleary – w tym m.in. Majorkę czy Ibizę, które są jednymi z najpopularniejszych kierunków wśród Brytyjczyków. Ryanair już zapowiedział, że mimo decyzji brytyjskiego rządu nie zrezygnuje z połączeń miedzy Wielką Brytanią a Hiszpanią. TUI, jedno z największych biur podróży zawiesiło wycieczki zorganizowane do 9 sierpnia – za wyjątkiem lotów na Wyspy Kanaryjskie i Baleary.