REKLAMA

Urlop w czasach koronawirusa. Przestańcie się kłócić i zrozumcie jedną rzecz

wenecja wycieczka
Foto: Henry Paul / Unsplash

Czy powinienem jechać na wakacje? Jaki kraj wybrać? Czy rząd znów zamknie granice? Czy urlop w maseczce ma sens? Te pytania zadajemy sobie teraz wszyscy. Ale tylko niektórzy z nas potrafią odpowiedzieć rzeczowo. Reszta znów obudziła w sobie duszę Strażnika Cudzych Podróży i zajadle walczy o otrzymanie nominacji do tego tytułu. Tyle ze nikt… nie prowadzi obecnie rekrutacji na takie stanowisko.

Niemal równe pół roku temu napisałam na łamach Fly4free.pl tekst o Strażnikach Cudzych Podróży – tak ich sobie roboczo nazwałam. To o tych ludziach, którzy zawsze wiedzą lepiej, jak powinieneś spędzić swój urlop i zawsze są gotowi wytknąć ci, że zrobiłeś to źle. 

– Wszak zawsze znajdzie się powód, dla którego twoje podróże są gorsze od podróży tajemniczego Strażnika Cudzych Podróży, jakże często skrytego za fałszywym profilem na Facebooku czy pseudonimem w systemie komentarzy. Zwłaszcza, że każdy z nich może mieć własną – jedynie sobie znaną – wersję Kodeksu Prawa Wakacyjnego – pisałam wtedy.

I gdy myślałam, że temat został wyczerpany, a ja mogę mieć poczucie, że choć świata nie zmieniłam, to przynajmniej nie siedziałam cicho i trochę poironizowałam, na świecie pojawił się koronawirus, a wszyscy mniej lub bardziej ukryci Strażnicy Cudzych Podróży wjechali cali na biało i rzucili się na tę odznakę, co najmniej jak my na bilety do Peru za 500 PLN. I nagle po OBU stronach koronawirusowej barykady ulepionej z memów, zasłyszanych opinii i niezbyt sprawdzonych statystyk, wznieśli podróżniczy hejt na zupełnie nowy poziom.

Taki, o jakim mi się nigdy nie śniło.

Czego byś nie zrobił, ktoś Cię obrazi

Fly4free.pl na Facebooku ma prawie 840 tys. fanów. No, choćby nie wiem co, nie ma takiej opcji, żeby się wszyscy ze sobą zgadzali. Podróżujemy na różne sposoby, mamy różne poglądy polityczne, wykształcenie, sytuację rodzinną i możliwości finansowe. Podobnie zresztą jest na forach i grupach podróżniczych. Ba, nam się w redakcji zdarza mieć skrajnie różne opinie na podróżnicze tematy, a co dopiero w grupie prawie miliona osób.

Ale jakoś zawsze myślałam, że można być ponad tym. Że podróże łączą, a podróżnik z podróżnikiem zawsze się dogada – tak myślałam. Podróżnik podróżnika zrozumie – sądziłam. A gdy przyszła pandemia koronawirusa i świat turystyczny dosłownie stanął w miejscu odkryłam, że ostatni raz tak naiwnie zachowałam się chyba jeszcze przed przedszkolem, jak uwierzyłam starszemu bratu, że od zjadania pestek w arbuzie, taki sam wyrośnie mi w brzuchu.

I choć lubię przedłużać, to cały ten wywód mogłabym skrócić do prostego CO SIĘ Z WAMI STAŁO?! Dlaczego daliście sobie prawo do wzajemnego obrażania się tylko dlatego, że ktoś zdecydował się jechać do Włoch, a ktoś inny z takiego wyjazdu zrezygnował? Dlaczego przerzucacie się obelgami, gdy ktoś ma wątpliwości, gdy się boi, ale i w drugą stronę, gdy poddaje pod wątpliwość zasadność testów i obostrzeń? Dlaczego wciąż uważacie, że gdy ktoś nie wierzy w koronawirusa, to kilka internetowych komentarzy od obcych mu osób zdoła go przekonać? I odwrotnie – dlaczego ktoś miałby nagle przestać w niego wierzyć, gdy pokażesz mu mema z maseczką jako kagańcem? Dlaczego tak strasznie zawzięcie kłócicie się o podróże? Czy czasem nie jest tak, że wszystkim nam chodzi o to samo? Żebyśmy znów mogli cieszyć się naszą największą pasją?  

Kto ma pojechać i tak pojedzie, kto chce zostać – zostanie

Zaczęło się już w marcu, gdy rząd nagle zamknął granice i wstrzymał loty, a ludzie utknęli w bliskich i dalekich zakątkach świata – „a po co wyjeżdżali”, „a jak było stać na podróż to i stać na powrót”, „a niech sobie sami teraz radzą!”. Okrucieństwo z klawiatury wylewało się dosłownie kaskadowo. Zero zrozumienia, że nie każdy wyjechał, gdy koronawirus zaczął się panoszyć w Europie, zero zrozumienia, że niektórzy od miesięcy siedzieli w Azji czy Ameryce Południowej, zero pomyślunku, że nie każdy jeździ tylko turystycznie – ludzie utknęli w podróżach służbowych, po wizytach u rodziny, na leczeniu, w interesach – po prostu w podróży z wielu powodów.

No, a potem już tylko narastało. Najpierw jedni wyzywali tych, którzy odważyli się wyjechać, później inni wyśmiewali tych, którzy się bali. Regularnie obrażacie się nawzajem, bo ktoś chce spędzić wakacje nad Bałtykiem i gdy ktoś tego nie chce, bo to nie jego klimaty. A to „Bałtyk już panisku nie pasuje”, a to „tylko idioci jeżdżą nad Bałtyk”. To samo z Zakopanem, z Mazurami w sumie też. I z zagranicą.

A to hejtujecie tych, co stoją w korkach do popularnych miejscowości („no ja bym w tej puszcie nie mógł tyle godzin!), a to tych co siedzą na tyłkach („daliście się zamknąć w klatkach!”). A to „publikujecie oferty, bo od tego jesteście”, a to „nie publikujcie, bo musicie dawać przykład, że się teraz siedzi w domu!”. Bluzgacie na tych, co kupują bilety (bo głupi!) i na tych, co tego nie robią (bo też głupi!). Och, a ileż to przyuważyliśmy osób, które na przestrzeni tygodni szybciutko zmieniało swe osądy i poglądy. Niestety, najczęściej z jednej skrajności w inną skrajność.

Nie da się dogodzić – tego jestem pewna.

Kiedy zgubiliście wszystko, czego podróże powinny was były nauczyć?

Niech mi ktoś to wytłumaczy, bo niczym Kubuś Puchatek coraz mniej ogarniam to tym swoim małym rozumkiem. I podobnie jak on, mam ochotę zamknąć się w chatce na odludziu z małym co nieco i nigdy więcej nie przeczytać, jak wylewacie swoje frustracje w komentarzach, o tym czy, kiedy i dokąd można wyjechać. Jak się wyzywacie, jak koronawirus was podzielił, jak zgubiliście wszystko to, czego podróże przecież powinny były was nauczyć – szerokiego spojrzenia, empatii, zrozumienia dla drugiego człowieka i jego wyborów, nawet gdy my nie postąpilibyśmy tak samo.

Ileż to razy nie zgadzaliśmy się z jakąś tradycją, zwyczajem, podejściem w danej kulturze, ale potrafiliśmy szanować tę odmienność? Ile razy zamiast oceniać, próbowaliśmy zrozumieć? Ileż to przeprowadziliśmy świetnych dyskusji z ludźmi wychowanymi w innej kulturze, choć kompletnie się nie zgadzaliśmy? Ba, ile razy udało się nam w pełni dogadać z człowiekiem, z którym nie znaliśmy ani jednego słowa we wspólnym języku? Dlaczego więc nie potrafimy tego w stosunku do drugiego człowieka, który jest w tej samej sytuacji. W tym samym kraju. Z tym samym hobby czy sposobem na życie.

Nie ma chyba podróżnika, któremu ten rok kompletnie nie wywrócił życia do góry nogami. Wszystko, co mieliśmy zrobić w tym roku, nagle stało się nierealne, nieważne, nierozsądne albo niedostępne. Wielu z nas to frustruje, wielu ma zablokowane pieniądze – w liniach lotniczych, biurach podróży, agencjach turystycznych, hotelach i kto wie, gdzie jeszcze. Wielu nie jest pewnych swojej przyszłości w pracy, wielu nie może wyjechać, bo przy swoich zobowiązaniach boi się trafić na kwarantannę – po dowolnej stronie granicy. Wszyscy siedzimy w tym razem, wszyscy mamy te same odczucia, niezależnie od poglądów.

Wszyscy nie wiemy, co będzie, czy i które obostrzenia wrócą. Wszyscy mamy wątpliwości, pytania, chcemy czasem się poradzić kogoś, kto właśnie wrócił, potrzebujemy poklepania po plecach albo po prostu – aktualnej informacji.

Ale przecież nikt, kto ma choć odrobinę oleju w głowie, nie powie wam kategorycznie – jedź, nie jedź, jedź tu albo nie jedź tam. Nikt rozsądny nie da wam gwarancji. Ale też nikt, kto ma choć odrobinę oleju w głowie, nie da się przekonać internetowym, obcym twarzom. Nie zdecyduje kategorycznie – jadę albo nie jadę, bo tak mi napisał Michał czy Ania, których nigdy nie widziałem, których nie znam, którzy mogą się mylić i którzy może znaleźli się w dyskusji totalnie przypadkowo.

Pamiętajcie, że my – portal o podróżowaniu – ludzie w internecie, inne media, ministerstwa i szereg innych osób i urzędów, możemy wam tylko doradzać. Podpowiadać, informować i pokazywać, skąd brać kolejne, aktualne i rzetelne wiadomości.

Decyzję każdy musi podjąć sam. Jesteście dorośli. Jakbyś drugiej osoby nie obrażał, ona i tak zrobi po swojemu. Kto będzie miał pojechać, pojedzie. Kto będzie miał zostać, zostanie. A mimo tego obawiam się, że jeszcze wielokrotnie wielu z was przekroczy granice – tym razem te związane z kulturą i sensowną dyskusją.

I to przeraża mnie zdecydowanie bardziej niż pandemia.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Głos rozsądku...jakże cenny dzisiaj, i jakże limitowany. Pozdrawiam :)
Renata Jastrzębska, 10 sierpnia 2020, 11:50 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.