Hawaje nie radzą sobie z nadmiarem turystów. „Jesteśmy w punkcie krytycznym”
Rajskie plaże, świetna atmosfera i niemal legendarny wakacyjny klimat sprawiają, że Hawaje każdego roku przyciągają miliony turystów. Jednak wraz z każdym nowym odwiedzającym, rosną obawy o możliwości wysp i ochronę środowiska. Eksperci mają plan, jak temu zaradzić.
Nadmierna turystyka to problem wielu miast na świecie. Teraz na listę miejsc, które zamierzają walczyć z tym zjawiskiem, dołączają Hawaje.
– Nie jesteśmy jeszcze w punkcie kryzysowym, ale jesteśmy już w punkcie krytycznym. Mamy tak wielu gości, że musimy poważnie podchodzić do tworzenia planów zarządzania napływającymi do nas turystami – powiedział Frank Haas, były dyrektor marketingu w Hawaii Tourism Authority w rozmowie z telewizją WFAA.
Razem z dwoma innymi osobami – profesorem z Uniwersytetu Hawajskiego i ekonomistą Bank of Hawaii, Haas stworzył dokument, który ma pomóc wyspom wyjść z turystycznego i ekologicznego impasu. Plan, nazwany roboczo „białą księgą”, podkreśla jedną ważną rzecz. Okazuje się bowiem, że to nie liczba odwiedzających decyduje o tym, ile Hawaje de facto zarobią na turystach.
– Ci, którzy odwiedzają nas pierwszy raz, wydają więcej pieniędzy niż ci, którzy tutaj wracają – tłumaczy Haas.
Dlatego w opinii twórców białej księgi, Hawaje, jeśli mają utrzymać dochody na podobnym poziomie, a jednocześnie chcą zadbać o środowisko i mieszkańców, muszą walczyć o zupełnie nowe rynki. Drugą opcją jest ściągnięcie tych turystów, którzy są gotowi wydawać zdecydowanie więcej.
– Choć mamy rekordową liczbę odwiedzających – obecnie 10 mln osób rocznie – to turystyka na Hawajach jawi się jako kłopot – mówi. – Trzeba brać pod uwagę zdolność Hawajów do utrzymania akceptowalnej jakości życia mieszkańców, jakości doświadczenia dla gości, ale także aspekt ekonomiczny.
Mimo gotowego planu i konkretnych rozwiązań, które zaproponowali trzej eksperci, wszyscy zdają sobie sprawę, że zarówno zmiany, jak i strategia muszą być długofalowe. Żadna z decyzji nie odwróci sytuacji z dnia na dzień, a przyzwyczajenia turystów nie są czymś, co można łatwo zmienić. Tym bardziej, gdy linie lotnicze nie zamierzają rezygnować z lotów na Hawaje.
– Myślę, że to co teraz zrobiliśmy, to pewnego rodzaju zasianie nasion. Minie nawet 10 lat zanim zobaczymy jakąkolwiek zmianę – podsumował Haas.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?