REKLAMA

Wstęp 200 PLN, piwo 20 PLN, ekscytacja gratis. Wydałam fortunę, by zwiedzić najbardziej magiczne miejsce świata

harry potter warner bros studio
Foto: Prettyawesome / Shutterstock

Harry Potter Warner Bros. Studio to wielka hala, w której zgromadzono tysiące eksponatów, z ekranizacji książek o przygodach kultowego czarodzieja. Czy warto tam pojechać? Ile to kosztuje? Co trzeba wziąć ze sobą i czy mugole naprawdę nie mają tu prawa wstępu? Sprawdziłam.

Stałam przed wielkimi, ciężkimi drzwiami jak zaczarowana. Widziałam je setki razy – w wyobraźni, w filmach, w snach. To za nimi czekał świat pełen przygód, zaklęć, eliksirów i magicznych książek. To za nimi spędzałam długie tygodnie swojego dzieciństwa – choć nigdy w rzeczywistości. Teraz wreszcie trafiłam tu naprawdę. Myśli kłębiły się w głowie, wspomnienia przeskakiwały z jednego na drugie. Nocny maraton w kinie wybłagany u rodziców, szatnia przed wf-em, gdy doczytywałam ostatni fragment którejś części, kolejka do księgarni w dniu premiery. Znów miałam 13 lat, sprawdzałam skrzynkę w poszukiwaniu charakterystycznego listu-zaproszenia, marzyłam o różdżce z piórem feniksa, poszukiwałam mapy Huncwotów, przykrywałam się peleryną-niewidką (najwyraźniej zepsutą, bo dalej byłam widoczna), chciałam wyczarowywać patronusy i jeździć na ferie do Hogsmeade.

I wtedy pracownik włączył światło, a słynne drzwi do Wielkiej Sali otworzyły się. Hogwart stał przede mną otworem, a serce szalało z ekscytacji. Niemożliwe stało się możliwe, marzenia przekształciły się w rzeczywistość, a ja naprawdę szłam wzdłuż długich stołów, jakby za moment Tiara Przydziału miała wskazać mi dom, z którym będę się utożsamiać przez następne lata.

Halo? 1997 rok? Proszę przyjechać do Watford!

Wielka hala filmowa stoi mniej więcej pomiędzy niczym a niczym, w niewielkiej miejscowości Watford. Choć seria filmów o Harrym Potterze kręcona była w różnych lokalizacjach – m.in. na Oxfordzie, na zamku Alnwick, we wsi Goathland w hrabstwie North Yorkshire, w Szkocji i w Londynie, to właśnie tu 34 km od stolicy Wielkiej Brytanii stoi studio filmowe, które wypełnione jest scenografiami i rekwizytami, które tworzyły filmowy magiczny świat Pottera. I to tu powstała największa część wszystkich kolejnych części sagi.

W trakcie zwiedzania można zdać się na własną wiedzę i pamięć albo skorzystać z przewodnika audio, który jest dodatkowo płatny i póki co niedostępny w języku polskim. Tymczasem już stojąc w kolejce do wejścia oglądam słynną komórkę pod schodami, w której Harry Potter musiał spędzać wakacje. Nawet jak dla mnie jest naprawdę mała i nie jestem pewna, czy zmieściliby tu pionowo cały kij od szczotki. Chwilę później w ciemnej sali przewodnik opowiada o zasadach zwiedzania i wprowadza w klimat tego, co za chwile będzie dane nam zobaczyć. To jeden z nielicznych momentów, gdy nie wolno nagrywać ani robić zdjęć, by nie psuć zabawy tym, którzy przyjadą tu po nas. A potem… potem dzieję się magia.

Przez pół dnia biegałam jak wariatka od ekspozycji do ekspozycji, choć przeciętnie ludzie spędzają tu 3,5 godziny. O matko, lustro życzeń! O rany, ruszające się mandragory! Tu gabinet Dumbledora, a tam dom Weasley’ów! Dormitoria, różdżki, Zakazany Las, ulica Pokątna, Gruba Dama, zgredek, Hagrid! Dom przy Privet Drive! Ekscytacja sięga zenitu, emocje biorą górę, znów jest 1997 rok, a świat odkrywa Harrego Pottera po raz pierwszy.

harry potter warner bros studio
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne
harry potter warner bros studio
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne
harry potter warner bros studio
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne

Mugolom wstęp wzbroniony?

Myślicie, że wszyscy dookoła patrzą na mnie jak na świra, bo zawyżam średnią wiekową tego miejsca, a w dodatku zachowuje się jakbym nie dobiła jeszcze do piątych urodzin? W życiu! Inni robią dokładnie to, co ja.

Bo przecież jeszcze wielka makieta Hogwartu, nad którą pracowano aż 40 dni, naturalnych rozmiarów Hogwart Express, w którym można zobaczyć słynny przedział, miejsce pierwsze spotkania głównych bohaterów – Harrego, Rona i Hermiony. Na peronie 9 i ¾ nie mogło zabraknąć wózka pełnego książek, walizek, z klatką na sowę. Gotowego, by w magiczny sposób przeskoczyć przez mur oddzielający świat magii od mugolskiej rzeczywistości, jeśli tylko będzie pchać go odpowiednia osoba. Spróbować może każdy. Można przejrzeć się w zwierciadle Ain Eingarp, które pokazuje, czego człowiek naprawdę pragnie, sprawdzić czy Snape, Dumbledore albo Syriusz Black są od nas wyżsi i zajrzeć na wystawę każdego sklepu z ulicy Pokątnej. Stoi tu sklep z różdżkami Ollivandera, obok księgarnia Esy i Floresy, bank Gringotta i butik z szatami od Madame Malkin. Gdzie indziej są przerażające szachy, z którymi Harry Potter mierzył się w pierwszej części sagi, motocykl Hagrida i nawet most z Hogwartu, na którym bohaterowie prowadzili niejedną ważną dyskusję.

W pewnym momencie orientuję się, że przestałam robić zdjęcia. Chodzę, wspominam, zachwycam się. Czuję się, jakbym chodziła po Krakowie, który przecież znam jak własną kieszeń. Jestem u siebie, choć nigdy tu nie byłam. Znam te miejsca, te rzeczy i mam wrażenie, jakbym otworzyła gigantyczny karton pełny pamiątek z dzieciństwa.

Nie ma takiej siły, która sprawi, że nie będziecie zachwycać się tym miejscem, jeśli kiedykolwiek zaczytywaliście się w książkach o młodych czarodziejach. Ale jednocześnie to nie jest miejsce, które zachwyci wyłącznie fanów. Dobrze bawić się będą też entuzjaści kina – zwłaszcza, jeśli interesuje was podstawowe pytanie, czyli „jak to wszystko jest zrobione” albo gdy fascynuje was animacja komputerowa, efekty specjalne czy tworzenie scenografii. Tylko weźcie ze sobą jakiegoś niespełnionego czarodzieja za przewodnika. Przyda się.

Foto: chettarin / Shutterstock
harry potter warner bros studio
Foto: Lena Ivanova / Shutterstock
harry potter warner bros studio
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne

Bez napadu na bank Gringotta się nie obejdzie

Na świecie nie ustają dążenia do wynalezienia skutecznego sposobu na odmłodzenie człowieka. Kremy przeciwzmarszczkowe osiągają zawrotne ceny, do botoksu ustawiają się kolejki, a kto tylko może biega i skacze, by utrzymać ciało w formie. Nic więc dziwnego, że za odmłodzenie się o kilkanaście lat każą sobie słono płacić także w Warner Bros. Studio.

Wstęp w te wcale-nie–takie-skromne progi kosztuje sporo – 43 GBP za dorosłą osobę, 35 GBP za dzieci od 5 do 15 roku życia. Do tego dojazd, który może pochłonąć nawet 40 GBP w dwie strony, kremowe piwo, które wyceniono na 4 GBP, choć smakiem przypomina ultra słodką oranżadę zmieszaną z bitą śmietaną, a podawane jest w jednorazowym, plastikowym kubku i nie ma nic wspólnego z alkoholem. W jedynej „restauracji” zlokalizowanej w hali możemy zjeść podstawowe, barowe dania – burgery od 7,5 GBP, hot-dogi od 8 GBP, sałatki od 6,75 GBP a kanapki od 3,95 GBP.

No i sklepy. Na terenie hali są aż trzy miejsca z pamiątkami. Nie ma takich pieniędzy, których nie da się tu wydać. Nie wierzysz? Potrzymaj mi różdżkę! Ceny są równie spektakularne, co sam asortyment. Od czekoladowych żab (9 GBP), fasolek wszystkich smaków Bertiego Botta (9 GBP) i karmelkowych muszek (5 GBP), przez różdżki (30 GBP), monety z Banku Gringotta (25 GBP), mapę Huncwotów (30 GBP), a nawet dziennik Toma Ridla (30 GBP) aż po szaty (75 GBP), specjalne wydania książek, personalizowany list z Hogwartu i pamiątkowy bilet na Hogwart Express (5 GBP).

Jednocześnie wizyta w Harry Potter Warner Bros. Studio była spełnieniem moich marzeń. Dopełnieniem przygody, jaką był w moim życiu Hogwart, jego uczniowie i reszta ferajny z magicznych opowieści. Wydałam mnóstwo pieniędzy, zachwyciłam się tysiąc razy i nie żałuję ani jednego funta.

Pakuj więc sowy, dopinaj walizki, zabezpiecz różdżkę i uroczyście przyrzeknij, że knujesz coś niedobrego i odwiedź swoją skrytkę w banku Gringotta. Przyda się.

***

harry potter warner bros studio
Foto: chrisdorney / Shutterstock
harry potter warner bros studio
Foto: chrisdorney / Shutterstock

Spora garść praktycznych informacji

– wejściówki trzeba kupić przez internet z wyprzedzeniem, na miejscu nie ma możliwości zakupu żadnych biletów. Wybieramy konkretny dzień i konkretną godzinę, a turyści wpuszczani są grupami w odpowiednich porach. Jeśli traficie na dzień bez tłumów, a przyjdziecie wcześniej, nie będzie problemu, żeby zacząć zwiedzanie od razu. W inne dni będziecie musieli czekać.

można (i warto) zabrać ze sobą własne napoje i jedzenie. W wyznaczonych miejscach nie można ich spożywać, ale już w gigantycznej stołówkowej hali, która przynależy do restauracji wolno to robić bez żadnego obciachu. Na miejscu jedzenie jest średnio smaczne i dosyć drogie.

– kilka razy w roku organizowane są wydarzenia specjalne, np. kolacja bożonarodzeniowa, walentynkowa czy impreza z okazji Halloween. Choć bardzo trudno załapać się wtedy na bilet, to warto próbować, bo Wielka Sala udekorowana odświętnie robi jeszcze większe wrażenie – choć myślałam, że to niemożliwe.

– jeśli chcecie kupić pamiątki, warto wybrać się do sklepu Harrego Pottera na King’s Cross. Asortyment jest ten sam, ale ceny nieco niższe. Co oczywiście jednak wcale nie znaczy, że jest tanio.

– część zwiedzania odbywa się poza budynkiem, dlatego jeśli wchodzicie do studia w chłodny dzień, warto zabrać ze sobą kurtkę. W pozostałe dni możecie zostawić ją w bezpłatnej szatni.

– w całej hali jest ogólnodostępne bezpłatne wi-fi. Jeśli więc macie ochotę relacjonować wizytę na żywo lub doczytywać informacje o oglądanych eksponatach, możecie to robić bez obaw o transfer danych.

harry potter warner bros studio
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne
harry potter warner bros studio
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne

Dojazd - wygodny vs budżetowy

Nazwa Harry Potter Studio Tour London może być nieco myląca, bo w rzeczywistości wielka hala nie znajduje się w stolicy Wielkiej Brytanii, a pod nią i otacza ją… hmmm… po prostu wielkie nic. I to z każdej strony.

Oczywiście z centrum Londynu kursują bezpośrednie, piętrowe autobusy. Można do nich wsiąść na Victoria Station albo Baker Street pod warunkiem, że mamy już kupiony bilet do samego studia. W trakcie przejazdu pasażerowie oglądają jeden z filmów o Harrym Potterze, a na pamiątkę otrzymują bilet sygnowany marką „Hogwart Railways”. Problem polega na tym, że cena takiego transportu zwala z nóg – 40 GBP w dwie strony za dorosłą osobę, 35 GBP za dzieci między 5 a 15 rokiem życia, 25 GBP na maluchy od 2-5 lat. Można też kupić transport razem z biletami – wtedy uda się zaoszczędzić kilka GBP – np. dorosła osoba zamiast 83 GBP wyda 80 GBP. Mała różnica, ale pens do pensa i może starczy na kremowe piwo.

Na szczęście można to zorganizować dużo taniej, ale trzeba się liczyć przynajmniej z jedną przesiadką. Startujemy ze stacji kolejowej Londyn Euston i jedziemy do Watford Junction. Ten etap będzie kosztował ok. 21 GBP w dwie strony albo 14 GBP, jeśli kupicie bilet na podróż poza godzinami szczytu. Potem przesiadka na autobus, który dowiezie nas bezpośrednio do studia. Kursuje co 20 minut, jest cały oklejony w informacje o Harrym Potterze i właściwie nie da się go przegapić. Bilet w dwie strony kosztuje 2,5 GBP, w jedną 0,5 GBP taniej. Podobnie jak w przypadku autobusów Golden Tours, żeby z niego skorzystać trzeba mieć już rezerwację na wejście do studia.

Tak samo należy zrobić, jeśli chcecie odwiedzić Harrego Pottera prosto z lotniska. Najbliżej jest z Luton – tu łapiecie autobus do Luton Station Interchange za 2 GBP, a z niej dojeżdżacie autobusem 321 do Watford Junction. Dalej tak samo jak przy dojeździe z Londynu, dedykowany autobus, 2,5 GBP i jesteście na miejscu.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Niby taka fanka, a nie wie, że Dursleyowie mieszkali przy Privet Drive, a nie Private Drive 😁
pyj, 11 stycznia 2019, 20:29 | odpowiedz
Albo zwykła literówka, którą podpowiada mózg przy pisaniu. Ale oczywiście przyjmuję złośliwość i poprawiam! :)  
pyj Niby taka fanka, a nie wie, że Dursleyowie mieszkali przy Privet Drive, a nie Private Drive 😁
Aneta Zając, 11 stycznia 2019, 20:36 | odpowiedz
Avatar użytkownika
A tam, zaraz złośliwość... to z zazdrości :)
Aneta Zając Albo zwykła literówka, którą podpowiada mózg przy pisaniu. Ale oczywiście przyjmuję złośliwość i poprawiam! :)  
pyj Niby taka fanka, a nie wie, że Dursleyowie mieszkali przy Privet Drive, a nie Private Drive 😁
pyj, 11 stycznia 2019, 21:33 | odpowiedz

plaza na goa
Najlepsza oferta

Urlop w Goa za 2459 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-10-16 20:11
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel