Fly4free.pl

Wydałam 180 PLN, żeby przejechać „jedną z najpiękniejszych dróg Europy”. Było warto?

grossglockner
Foto: Aneta Zając
Aż 48 kilometrów serpentyn, 65 milionów odwiedzających, 38 EUR za wjazd i spektakularne widoki – ze szczytem wznoszącym się na 3798 m n.p.m. na czele. Oto Großglockner Hochalpenstraße, jedna z największych atrakcji turystycznych dla zmotoryzowanych turystów. Ale czy warto wydać te pieniądze i czy naprawdę stos zakrętów można uznać za coś, co powinno się wrzucić na listę rzeczy do zrobienia? Sprawdziłam!

Zjeżdżam któryś tam nasty ostry zakręt w dół. Jest piękna pogoda, asfalt gładki, ja przed chwilą zjadłam wielkiego Wiener Schnitzla. Mija mi lekko 6 godzina za kółkiem, choć przejechałam może ze 100 kilometrów. Zrobiłam za to jakieś 1500 postojów – a to, żeby popatrzeć na najwyższy szczyt Austrii, a to żeby wspiąć się do obłędnie pięknego wodospadu, żeby obejrzeć film o piekielno-niebiańskich drogowych serpentynach, obejrzeć niezwykłe kryształy w muzeum, poznać zająca, który w zimie ma białe futro, a w lecie zmienia je na brązowe i co najważniejsze – pierwszy raz w życiu zobaczyć na żywo i na wolności świstaki! A to wszystko na krętym odcinku zaledwie kilkudziesięciu kilometrów. Zabieram was na Großglockner Hochalpenstraße – krętą drogę w Austrii, która od lat trafia do wszystkich rankingów najpiękniejszych dróg Europy.

Jaram się już kilka dni wcześniej, bo zamiłowanie do ładnych dróg zostało mi jeszcze z czasów, gdy regularnie jeździłam na motocyklu. Zresztą, samochodem też naprawdę lubię podróżować i gdyby nie to, że latanie samolotem jest po prostu tańsze – robiłabym to znacznie częściej. Miałam już okazję przejechać chociażby przełęcz Vršič w Słowenii ze słynną „rosyjską drogą” wypełnioną 24 serpentynami, a skuterem jechałam np. przez Hai Van Pass w Wietnamie – uznawany za jedną z najpiękniejszych dróg świata. Gdy więc nadarzyła się okazja, by wpaść na alpejską drogę Großglockner, nie mogłam jej zmarnować!

grossglockner
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne

Za darmo tylko dla tych, którzy napędzają swój pojazd własnymi mięśniami

Zacznijmy od tego, co najboleśniejsze – pieniędzy. Großglockner Hochalpenstraße w przeciwieństwie do wielu innych górskich dróg, od samego początku była tworzona z myślą o zrobieniu z niej atrakcji turystycznej. Pracowało przy niej 3200 osób, a sama budowa trwała 5 lat. Ostatecznie została otwarta w 1934 roku i od tamtej pory odwiedziło ją już 65 mln osób.  

Oczywiście ma to swoje skutki. Drogi nie da się przejechać za darmo – trzeba kupić specjalną wjazdówkę. Dla samochodów kosztuje ona 38 EUR (czyli blisko 180 PLN), dla motocykli 28 EUR (133 PLN). Rowerzyści, których tu również nie brakuje, wjeżdżają za darmo (chociaż patrząc, na ich wysiłek to powinni im raczej dopłacać! 😉 )

W zamian otrzymujemy jednodniowy bilet i możemy jeździć tam i z powrotem do woli (to szczególnie ważne dla motocyklistów). Dla bardziej zaprawionych w boju są też 3-tygodniowe karnety (odpowiednio za 63 i 54 EUR). Zapłacone? Więc ruszamy!

Cała trasa ma 48 kilometrów w jedną stronę, wszystkie ostre zakręty są ponumerowane. Serpentyny pną się w górę i w dół przejeżdżając przez „wszystkie strefy klimatyczne i wegetacyjne obecne na terenie między Austrią a Arktyką” (jak podpowiada mi oficjalna strona regionu). Kolejne punkty z mapy wiodą bowiem od 1620 m n.p.m. do 2571 m n.p.m., a nachylenie nawierzchni w wielu miejscach ma 10-12 procent, w najgorszych nawet więcej – do 15 proc.

Warto jednak wiedzieć, że w cenie biletu wliczone są niemal wszystkie atrakcje i usługi na trasie. A jest tu sporo wystaw, tablic informacyjnych, jest muzeum, place zabaw. Bezpłatne są też wszystkie parkingi (łącznie z wielopoziomowym na samym końcu trasy), ładowarki elektryczne czy szafki dla motocyklistów, w których mogą przechować swoje rzeczy. Dopłacamy oczywiście za jedzenie i zakupy w sklepach z pamiątkami. Co jednak ważne, ceny posiłków nie różnią się od tych „na dole”. Za obiad musimy więc liczyć ok. 12-15 EUR.

grossglockner
Foto: Großglockner Hochalpenstraße
grossglockner
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne

Czy to miejsce tylko dla miłośników motoryzacji?! Absolutnie nie!

Trasa, choć jest na pewno ogromną frajdą dla kierowców, to w rzeczywistości wielki otwarty szlak edukacyjno-przyrodniczy.

Spektakularne krajobrazy – szczególnie ten najważniejszy, prosto na szczyt Großglockner (3798 m n.p.m) rozciągają się z wielu punktów widokowych. Po drodze mijacie przepiękne wodospady, możecie spotkać pasące się alpejskie krowy, dumnie prężące się na skałach kozice i buszujące w trawie świstaki (mi się udało aż trzy, choć żaden nie zawijał sreberek do Milki). Nie ma więc nic lepszego niż…  zatrzymywanie się niemal co chwilę. Bo prawie przy każdej parkingowej zatoczce znajdziecie coś niezwykłego albo czegoś się dowiecie. Są place zabaw, są stoły zachęcające do biesiady, są restauracje i tarasy widokowe.

W Alpine Natureshow Museum poznacie dokładnie tutejszą faunę, florę i klimat. Można tu zobaczyć niezwykłe kryształy, zwierzęta, które potrafią zaadaptować się zarówno do niemal pustynnych jak i arktycznych warunków albo poznać skutki wychodzenia w góry bez przygotowania. Dodatkowo m.in. z centrum odwiedzających, który jest ostatnim oznaczonym punktem na mapie tej alpejskiej drogi prowadzą szlaki turystyczne. Jeśli tylko macie chwilę czasu, warto wybrać się np. na szlak Gamsgrubenweg prowadzący wzdłuż lodowca Pasterze (ok. 50 minut marszu). Jeśli chcecie coś krótszego, to można podejść na wieżę obserwacyjną Willhelma Swarovskiego (10 minut piechotą).

grossglockner
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne
grossglockner
Foto: Aneta Zając / Archiwum Prywatne

Jednym słowem – rewelacja. Choć turystom z chorobą lokomocyjną raczej bym odradzała. Podobnie jak niezbyt wprawionym kierowcom i tym, którzy nie potrafią hamować silnikiem. Albo przynajmniej podpowiadam, żeby się wcześniej nauczyć. Znaki pytające co chwilę „czy hamulce okej?”, gdy zjeżdża się w dół są tego najlepszym dowodem.

***

– Droga jest czynna tylko od maja do października w konkretnych godzinach. Można je sprawdzić na oficjalnej stronie internetowej
– Większość turystów przyjeżdża tu z samego rana. Popołudniu ruch znacząco maleje, więc jeśli nie zamierzacie wielokrotnie jeździć tam i z powrotem, to warto wybrać się nieco później
Droga, choć bardzo turystyczna leży na terenie Parku Narodowego. Pamiętajcie o tym, gdy będziecie chcieli zbaczać z utartych ścieżek
Wjazdówki można kupić przez internet albo stacjonarnie na bramkach. W obu przypadkach cena jest taka sama, ale kupując online dostajecie też 10 proc. zniżki na zakupy w sklepach i licznych restauracjach na trasie
– Pamiętajcie, że droga ma godzinę otwarcia i zamknięcia. Weźcie to pod uwagę przy planowaniu zjazdu i dołóżcie sobie trochę zapasu – tak na wszelki wypadek
– Warto zabrać ze sobą przekąski, bo na trasie jest mnóstwo pięknych miejsc do większego czy mniejszego pikniku
Rowerzyści mogą przywieźć rowery samochodem i zaparkować pod samym wjazdem. Przy parkingu są też prysznice

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Droga rzeczywiście jest piękna. Tanio nie jest, jakies 12 - 15 lat temu placilem 10€, i to była uczciwa cena. 38€ to wg mnie lekka przesada, ale mimo to, to wg mnie. warto
adamw2, 5 lipca 2022, 23:36 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Kiedyś było dużo taniej. Nie zrobiła na mnie wrażenia. Jest wiele fajnych dróg górskich, bez opłat.
Aga_podrozniczka, 6 lipca 2022, 0:02 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »