Grecja chce być kierunkiem premium i stawia na luksusy, ale to nie takie proste
Fenomenalne widoki, świetna kuchnia, niezwykłe zabytki i gościnni ludzie – to wszystko czyni Grecję idealnym kierunkiem wakacyjnym. Nie ma tu jednak zbyt wielu bogatych turystów, a lwia część wyjazdów przechodzi przez ręce biur podróży. To jednak może się zmienić.
Ciągnąca się przez długie kilometry linia brzegowa, tysiące pięknych wysp i odseparowane od tłumów plaże mogłyby być idealnym miejscem dla zaspokojenia potrzeb sektora podróży premium. Bo choć Grecja ma gigantyczny potencjał w tej dziedzinie, zupełnie go nie wykorzystuje.
Brakuje wykwalifikowanych pracowników
W ostatnim czasie w Grecji otwiera się wiele luksusowych hoteli, operowanych przez znane marki, m.in. na Peloponezie czy wyspie Kea. W końcu ruszy też budowa ogromnego kompleksu hotelowo-rozrywkowego Hellenikon na terenie byłego lotniska w Atenach – całkowita wartość tego projektu to 8 mld USD, a szacunkowa liczba gości po ukończeniu inwestycji, to nawet 5 mln turystów rocznie.
Ale choć Grecja bardzo chce mieć turystów typu „premium”, to ma dość poważny problem z brakiem wykwalifikowanej kadry.
– W Grecji brakuje programu edukacyjnego, który przygotowywałby ludzi do pracy w luksusowych willach, na jachtach czy prowadzenia talasoterapii dla bogatych gości – mówi Xara Kovoussi, dyrektor państwowej Szkoły Edukacji Turystycznej w Anavissos w rozmowie z Bloombergiem. – Greckie społeczeństwo nadal uważa, że praca w turystyce to zajęcie drugiej kategorii – twierdzi.
Praca w turystyce nie jest więc wymarzoną karierą dla przeciętnego Greka, choć ten sektor gospodarki zapewnia środki na utrzymanie niemal co trzeciej osobie w kraju. Ale to nie jedyny problem. Jak wskazują eksperci z branży, zbyt mało jest tu luksusowych, międzynarodowych marek. Te mają bowiem lojalnych klientów, którzy podążają wszędzie tam, gdzie one się pojawią. I dotyczy to zarówno sklepów, jak i (a właściwie przede wszystkim) hoteli.
Sytuacja nie jest jednak zerojedynkowa, wszak wszyscy wiemy jak gigantyczne hotele renomowanych marek zmieniają nie tylko krajobraz, ale i całe miasta w sztuczne, niemal jednakowe kurorty.
Lepiej mniej turystów, a bogatszych?
Według danych Światowej Rady Podróży i Turystyki (WTTC) na przełomie ostatnich siedmiu lat Grecja plasuje się na 18. miejscu pod względem wzrostu wydatków zagranicznych gości. Dla porównania równie popularna Hiszpania zajmuje 5. miejsce, a Turcja, która z pozoru powinna przyciągać mniej majętnych gości, zajęła 9. miejsce.
– W ciągu 4-5 lat grecki przemysł musiałby zainwestować nawet do 6 mld EUR – wylicza Stelios Koutsivitis, dyrektor generalny Astir Palace Vouliagmeni SA, który zarządza hotelem Four Seasons Astir Palace w Atenach. – Ale zwiększenie liczby najbogatszych turystów z 2 do 5 proc. wszystkich odwiedzających może podwoić cały przychód kraju z tego sektora – dodał.
I to chyba jest najgorsza z możliwych wiadomości dla budżetowych podróżników. Coraz więcej miejsc na świecie robi bowiem prosty rachunek. Zamiast ściągać tłumy przeciętnych turystów, którzy wydają równie przeciętną kwotę pieniędzy, lepiej zainteresować garstkę tych naprawdę bogatych, którzy bez trudu zrównoważą wpływy do budżetu bez „zadeptywania”.
Czy Grecja Waszym zdaniem stanie się krajem dla bogatszych turystów? I co w związku z tym stanie się z cenami usług?
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?