Gigantyczna kara dla „Ostatniego Pokolenia”. W sumie prawie 5 milionów zł za blokadę lotniska
Hurghada od 2264 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa Brava od 1839 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Berlin)
Słoneczny Brzeg od 2510 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Protest „Ostatniego Pokolenia” w Hamburgu
Akcja protestacyjna na lotnisku miała miejsce 13 lipca 2023 roku. Grupa aktywistów wdarła się na płytę lotniska i przykleiła do drogi startowej. W ten sposób domagała się natychmiastowych działań w sprawie ograniczenia gazów cieplarnianych w branży lotniczej. I choć ostatecznie aż 12 osób zostało aresztowanych, to nie udało się uniknąć dezorganizacji pracy lotniska.
Akcja doprowadziła do kilku godzin kompletnego chaosu – 57 odwołanych lotów, 8500 pasażerów dotkniętych zakłóceniami, setki zagubionych i opóźnionych bagaży, a przede wszystkim… setki tysięcy euro wypłaconych pasażerom w ramach odszkodowań.
Sąd zdecydował: w sumie blisko 1,1 mln euro do zapłacenia
Teraz, po dwóch latach batalii, sąd precyzyjnie wyliczył, że linie lotnicze – w szczególności Lufthansa, Eurowings i Lufthansa CityLine – straciły 403 tysiące euro (ok. 1,7 mln zł). I dokładnie tyle mają teraz „oddać” aktywiści.
A to nie koniec wydatków, bowiem dodatkowo „Ostatnie Pokolenie” musi pokryć koszty sądowe, które wynoszą aż 700 tys. euro. W sumie organizacja musi przygotować aż 1,1 mln euro, czyli ok. 4,7 mln złotych.
Pozew złożony przez Lufthansę i precedensowy wynik otwiera teraz drogę dla innych linii lotniczych i lotnisk, które chcą domagać się zwrotu poniesionych kosztów po podobnych akcjach aktywistów. Wcześniej wyroki dla „Ostatniego Pokolenia” były stosunkowo niskie – grzywny w wysokości kilku tysięcy euro lub kilkumiesięczne wyroki pozbawienia wolności (często w zawieszeniu).
Precedens i jasny sygnał dla aktywistów
Decyzja sądu to jasny sygnał dla wszystkich aktywistów, którzy planują używać lotnisk jako miejsca demonstracji – blokady infrastruktury transportowej niosą ze sobą realne ryzyko finansowe, a nawet odpowiedzialność karną. Huby lotnicze i przewoźnicy zyskali narzędzie, by bronić swoich interesów.
Dla pasażerów – choć protesty bywają motywowane ważnymi celami – takie akcje przekładają się na realne straty: od odwołanych wakacji, po chaos informacyjny i stres. Wyrok pokazuje, że przy kolejnej blokadzie mogą liczyć na odszkodowania – mimo, że opóźnienie nie wynikało z winy przewoźnika.
Czas pokaże, czy ten precedens zmieni sposób, w jaki aktywiści klimatyczni planują swoje akcje czy tylko zabezpieczy lotniska i linie lotnicze przed ponoszeniem finansowych konsekwencji.