REKLAMA

Te produkty w Polsce kosztują fortunę. W innych krajach kupisz je za bezcen

Targ w Iranie
Foto: Photographer FM / Shutterstock

Podczas podróży po świecie być może zaobserwowaliście interesujące zjawisko. Niektóre przedmioty codziennego użytku i produkty spożywcze, które w Polsce uchodzą za dość ekskluzywne – w innych krajach możemy kupić za znacznie mniejsze kwoty niż w naszej ojczyźnie. Gdzie opłaca się jeździć, aby dogodzić swojemu portfelowi i podniebieniu?

Lubicie wielogodzinne podróże samochodem, świeżo wyciskane soki, owoce morza, pistacje czy jagnięcinę? Niektóre z „drobnych” przyjemności, którymi lubimy upiększać sobie życie, w naszym kraju są po prostu drogie.

Zamiast delektować się jagnięciną, wybieramy zatem taniego kurczaka. Owoce morza zastępujemy szprotkami w pomidorach, pistacje – fistaszkami, zamiast świeżo wyciśniętego soku wybieramy sok z koncentratu… a przed podróżami samochodem na długich trasach powstrzymuje nas cena paliwa, przekraczająca 5 PLN za litr.

Można inaczej? Można. Podczas turystycznych wypadów do wielu krajów świata, dostajemy unikalną możliwość pofolgowania swoim pasjom – nie rujnując zarazem swojego budżetu wyjazdowego.

Gdzie jechać, aby skorzystać? Podpowiadamy.

Jagnięcina
Foto: Nadir Keklik / Shutterstock

Mięsożercy do boju!

Dla jednych to tylko kolejny gatunek mięsa. Dla innych: raj dla podniebienia. Baranina i jagnięcina (mięso pozyskane z młodych owiec) jest szanowana i doceniana przez szefów kuchni na całym świecie. Zwłaszcza ta druga uchodzi za rarytas – docenia się delikatność i niską zawartość tłuszczu w jagnięcinie. Niestety, w Polsce miłośników tego mięsa czeka lekki zawód: nie ma zbyt dużego wyboru oraz atrakcyjnych cen.

Co powinien zrobić fanatyk jagnięciny? Zaplanować podróż do krajów, gdzie wzmiankowane mięso jest powszechnie dostępne, genialnie przyrządzone i… tanie. Jeżeli ustrzelicie tanie bilety lotnicze do Kazachstanu, Armenii czy chociażby krajów Afryki Północnej – wasze kubki smakowe będą piszczeć z radości. I nie mówimy tutaj o ekskluzywnych lokalach: niebo w gębie będziecie mogli poczuć nawet w małych restauracjach, rozsianych na uboczu miast. Ceny? Bardzo umiarkowane: szaszłyk, którego główną zawartością będzie baranina, to koszt kilku PLN.

Przykład sprzed kilkunastu dni: mała wioska w Armenii, niedaleko Garni. Danie, w skład którego wchodziła przyrządzona na grillu jagnięcina, ryż i sałatki – całość za 1500 AMD (około 12,5 PLN). Jedynym problemem, wynikającym z tak świetnych cen jest to, że możemy… wrócić z wyjazdu w wersji nieco XXL, przywożąc do kraju „kilka kilogramów obywatela więcej”.

* * *

Porównując to z polskimi realiami (i pamiętając jednak o uwarunkowaniach geograficznych oraz popularności tego gatunku mięsa w ww. krajach), widzimy ogromną różnicę w cenie. Co ciekawe, polska jagnięcina uchodzi za bardzo wysokogatunkową – tyle, że niewielu rodaków ma okazję jej spróbować. Powód jest prosty: większość produkcji jest eksportowana do takich krajów jak Francja, Hiszpania czy Włochy.

Ale nie tylko o mięsie możemy mówić w kontekście wypraw turystycznych w miejsca, gdzie rzeczy drogie (w Polsce) kosztują ułamek tej kwoty…

Targ w Maroku
Foto: Orapin Joyphuem / Shutterstock

Poproszę szklankę soku!

Mało który napój jest tak zdrowy i modny, jak świeżo wyciskany sok. Enzymy, antyoksydanty, minerały… ale przede wszystkim orzeźwiający smak, który – zwłaszcza letnią porą – przynosi radość naszemu podniebieniu.

Niestety, o ile nie posiadamy w domu wyciskarki do soków lub sokowirówki (oraz dostępu do świeżych owoców), jesteśmy skazani na zakup soku w kawiarni, restauracji lub po prostu w ulicznym punkcie. I to jest ten moment, w którym nasz portfel płacze: kilkanaście PLN za szklankę takiego soku to wydatek, który boli.

– Podliczyłem sobie, ile wydaję na świeżo wyciskane soki podczas moich wizyt w krakowskich knajpach. Koszty większe niż w przypadku piw kraftowych, aż sam się zdziwiłem – śmieje się Piotrek, jeden z naszych forumowiczów.

Gdzie planować wyjazdy, aby móc codziennie raczyć się do woli ulubionym sokiem, bez oglądania się na portfel?

– Zdecydowanie Maroko. Za każdym razem, jak jestem w Agadirze, Marrakeszu czy Casablance, potrafię co chwilę podbiegać do kolejnych ulicznych sprzedawców, którzy z namaszczeniem rozpoczynają procedurę wyciskania soku ze świeżych owoców, zalegających w stosach tuż obok stoiska. Magia! – opowiada Piotr.

I trudno mu się dziwić. Szklanka świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy to wydatek zaledwie kilku MAD – na Jemaa El Fna w Marrakeszu sprzedawcy uraczą nas sokiem za 4-5 MAD (1,6 – 2,0 PLN). Sok z granatów? 10-15 MAD (4-6 PLN) za całkiem spory plastikowy kubek, który możecie zabrać ze sobą.

* * *

Ta sama reguła „drogo w Polsce, tanio na miejscuma odniesienie także do przypraw (ponownie, kłaniają się targi w takich krajach jak Maroko czy Turcja), czy daktyli. Ciekawostką, która nieco zaburza takie wyliczenia jest za to cena pewnych orzechów, które uwielbiają nie tylko dzieci. Cóż to za orzechy?

Pistacje
Foto: nelea33 / Shutterstock

Królestwo pistacji

Mowa o pistacjach. Wizyta w markecie w Polsce skutkuje kwaśną miną: kilogram pistacji to koszt kilkudziesięciu (i więcej) PLN. Czy miłośnicy tych smacznych orzechów mają swoją ziemię obiecaną, gdzie mogą jechać w ciemno na zakupy? Okazuje się, że praktycznie na całym świecie pistacje są… po prostu drogie. Dotyczy to nawet krajów, w których uprawiane są drzewa pistacjowe, takich jak USA czy Turcja.

Pewnym wyłomem (i nadzieją dla pistacjo-maniaków) jest Iran. Planując podróż do tego kraju, możecie być pewni, że będziecie mieć dostęp praktycznie na każdym bazarze do świeżych i pysznych pistacji. Cena? W zależności od wielkości orzechów, bywa różna. W ciągu ubiegłego miesiąca, podczas podróży po Iranie, zdarzało mi się płacić za pistacje ok. 20-25 PLN za kilogram… ale i blisko 2 mln IRR (60 PLN), licząc po czarnorynkowym kursie riala.

Iran jest jednym z największych światowych eksporterów tego przysmaku – niestety, zawirowania polityczne sprawiają, że proces eksportu pistacji z Iranu do krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych jest mocno utrudniony lub wręcz niemożliwy.

* * *

Ale wracając do naszej początkowej listy: jeżeli mówimy o Iranie, jest to istny raj dla… miłośników motoryzacji. I niekoniecznie mam na myśli osoby, które chcą zaznać rozkoszy przejażdżki luksusowym autem. Tu bardziej chodzi o tych turystów, którzy marzą o setkach kilometrów pokonanych samochodem, bez martwienia się o rachunek za paliwo na stacji benzynowej

Taksówka w Iranie
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne

Paliwo w cenie wody

Cóż, prosto z mostu: aktualna cena paliwa w Iranie to… 30 groszy za litr. Zatankowanie do pełna, „pod korek”, wynajętego samochodu, to koszt 15-18 PLN. Czy należy się dziwić zatem sytuacji, w której transport drogowy w tym kraju kosztuje tak niewiele? Jeżeli jesteście miłośnikami podróży samochodowych, wynajmijcie auto i… w drogę. Pustynie, słone jeziora, pustkowia, małe wioski, zapierające dech w piersiach krajobrazy – to wszystko czeka na Was.

Alternatywą (bardzo popularną) jest przemieszczanie się taksówkami lub poprzez przejazd zamówiony przez aplikację Snapp – odpowiednik Ubera czy FreeNow. I ponownie: to kolejny przykład na coś, co w Polsce jest dość drogą rozrywką, a w niektórych krajach kosztuje grosze.

60 km taksówką z Tebriz do Kandovan? 250 000 IRR (czarnorynkowy kurs: 8,5 PLN). Autobus, jadący na trasie liczącej 930 km? 30 PLN. Wynajęcie kierowcy z samochodem na 4 godziny? 50 PLN, które możecie podzielić przez całkowitą liczbę pasażerów.

Autobus w Iranie
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne

Turystyka „cebulowa”

Część z backpackersów, zaprawionych w podróżach po wszelkich zakątkach naszego globu, ukuła nawet określenie na takie wybieranie kierunków wyjazdu, aby rzeczy, które są dla nas drogie w kraju ojczystym – podczas danej wyprawy kosztowały niewiele. To „wishful travel”, czyli wyjazdy mające na celu korzystanie z rzeczy, których pragniemy. Przenosząc to nasz rodzimy grunt, możemy nieco żartobliwie określić to mianem -> „turystyka cebulowa”.

Przykłady? Miłośnik owoców morza, mając do wyboru pobyt we Francji i w Portugalii, w ciemno wybierze drugą opcję. Planując zakupy elektroniki podczas podróży, nasze oczy skierujemy w kierunku Chin… a chcąc uzupełnić garderobę (niekoniecznie o markowe rzeczy), tęsknie spoglądniemy w kierunku Turcji. O pistacjach, sokach czy jagnięcinie już wspominaliśmy wcześniej.

* * *

Czy zdarzyło się wam wybierać kierunek wyjazdu wakacyjnego lub city-breaku, mając jako główny argument kwestię: „coś, co lubię, tam jest tanie, a w Polsce drogie”?

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Varadero plaża
Najlepsza oferta

Dwa tygodnie na Kubie za 2489 PLN

Kamil Walinowicz | 2019-09-19 20:10
REKLAMA
REKLAMA
Nasze najlepsze teksty są tutaj
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel