Najmocniej pokiereszowana wojną linia w Europie robi rewolucję. Skończy z Azją, postawi na loty do USA!
Przed pandemią Finnair uchodził za przewoźnika, który idealnie wykorzystuje swoje położenie geograficznie. Reklamując się hasłem „Najkrótsza podróż z Europy do Azji”, fiński przewoźnik zbudował imponującą siatkę połączeń z Helsinek do Chin, Japonii, Korei Południowej i innych krajów na tym kontynencie, tworząc jednocześnie duży hub przesiadkowy dla pasażerów z Azji w stolicy Finlandii.
Było to możliwe dzięki prawom do przelotów nad Syberią, dzięki którym Finowie byli bardzo konkurencyjni w stosunku do innych przewoźników, głównie pod względem czasu. Dobrą passę przerwała pandemia koronawirusa i długo utrzymujące się w Azji restrykcje dotyczące podróżowania (w Chinach nawet do teraz), a dodatkowym ciosem dla linii okazała się rosyjska agresja na Ukrainę i wybuch wojny w kraju naszych wschodnich sąsiadów. Obustronne sankcje wprowadzone na siebie przez UE i Rosję mocno uderzyły w branżę lotniczą, jednak wydaje się, że spośród europejskich linii najbardziej po głowie dostał Finnair.
Fińska linia wciąż utrzymuje co prawda kilka połączeń do Azji, jednak bez możliwości latania przez Syberię samoloty przewoźnika muszą latać okrężną drogą, co oznacza wydłużenie czasu podróży nawet o 3 godziny.
Costa Dorada od 2459 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Zakynthos od 2598 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Riwiera Albańska od 2860 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Do tej pory Finowie łudzili się, że będzie to tylko tymczasowe, jednak najnowsze ruchy Finnaira wskazują na to, że linia planuje całościową zmianę strategii. W jej ramach linia przestanie już mieć priorytet na trasy do Azji.
– W świetle zamknięcia rosyjskiej przestrzeni powietrznej postanowiliśmy mocniej skupić się na połączeniach na zachód, a także do krajów Azji Południowo-Wschodniej, których znaczenie jest coraz większe – mówi Topi Manner, prezes Finnaira, w rozmowie z Bloombergiem.
Jeśli chodzi o główne kierunki planowanej ekspansji, to Finnair planuje skupić się przede wszystkim na USA, Indiach oraz krajach Bliskiego Wschodu. Drugim celem strategii Finnaira jest zmniejszenie skali operacji, co wiąże się ze zmniejszeniem floty.
– Musimy nieco zmniejszyć skalę naszej działalności – powiedział Manner, dodając, że nowe trasy w żaden sposób nie zdyskontują straconego ruchu lotniczego z Azji.
W depeszy agencji Reuters czytamy, że Finnair już teraz podjął szereg działań optymalizacyjnych. Około 10 procent floty zostało w sezonie letnim wyleasingowane do takich linii jak Lufthansa czy British Airways.
Co ciekawe, podobną strategię rozwoju do tej zaprezentowanej do Finnaira ma też LOT. Oznacza to, że fiński przewoźnik może stać się w najbliższym czasie bezpośrednią konkurencją dla polskiej narodowej linii.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?