Po Boracay władze na Filipinach rozważają zamknięcie kolejnych pięciu rajskich plaż. „Wszyscy pytają, co następne”
Minęło pół roku od zamknięcia słynnej wyspy Boracay na Filipinach. Teraz, gdy rajski zakątek wraca na turystyczną mapę świata, filipińskie władze zapowiadają, że miejsc, które mogą być czasowo wyłączone z użytku prawdopodobnie będzie więcej.
Departament turystyki na Filipinach (DOT) ostrzega, że temat zamykania rajskich turystycznych miejscówek jest wciąż żywy na Filipinach. Na cenzurowanym jest pięć popularnych miejsc: El Nido na Palawanie, Panglao na wyspie Bohol, Oslob na Cebu, La Union i Baguio na Luzon.
– Wysłaliśmy listy z ostrzeżeniami do jednostek samorządu terytorialnego, aby pamiętali o przestrzeganiu zasad ochrony środowiska – powiedział na konferencji prasowej Berna Romulo-Puyat, sekretarz resortu turystyki. – Gdziekolwiek pójdę, pytają mnie, kto będzie następny. A ja wciąż pytam, na co mamy czekać? – dodał tajemniczo.
Zamknięcie Boracay nastąpiło w kwietniu tego roku. Niewielka wyspa na Filipinach miała w tym czasie przejść gruntowną rekonwalescencję. Sprawą, która przelała czarę goryczy była informacja o tym, że wielu hotelarzy nielegalnie wylewa ścieki prosto do morza. W czasie półrocznej przerwy zburzono lub zamknięto część hoteli, a inne muszą na nowo uzyskać licencje na działalność. Służby posprzątały plaże, powstają nowe aleje, linia tramwajowa, a sieć kanalizacyjna będzie rozbudowana.
Po ponownym otwarciu, które nastąpi 26 października nie zabraknie też zakazów dla turystów. Koniec z hucznymi imprezami, piciem alkoholu i paleniem papierosów poza wyznaczonymi strefami, a liczba dostępnych noclegów będzie limitowana.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?