Następny “mądry” pasażer. Zbił szybkę i uruchomił alarm na lotnisku w Poznaniu – teraz słono zapłaci za ewakuację portu
Władze lotniska będą chciały odszkodowania od pasażera, który… zbił szybkę zabezpieczającą alarm przeciwpożarowy i sparaliżował pracę lotniska na ponad godzinę.
Do zdarzenia doszło w niedzielę o godz. 13.20, gdy w części zastrzeżonej lotniska niefrasobliwy pasażer uruchomił alarm przeciwpożarowy poprzez wybicie szybki zabezpieczającej.
– W wyniku tego nieodpowiedzialnego działania wzbudził się alarm, uruchomiły się komunikaty głosowe o ewakuacji, natychmiast opadły kurtyny przeciwpożarowe, a na samym lotnisku ponad 1000 pasażerów stanęło w obliczu podjęcia ewakuacji – mówi Błażej Patryn, rzecznik prasowy lotniska.
Wezwane służby szybko zdały sobie sprawę, że to fałszywy alarm, ale cała operacja trwała około godziny.
– Pasażer swoim postępowaniem naraził nie tylko port na poważne problemy operacyjne, ale także stworzył zagrożenie dla pasażerów, gości oraz pracowników lotniska – mówi Patryn.
Mężczyzna został zatrzymany przez Straż Graniczną. Władze lotniska zamierzają w sądzie domagać się ukarania sprawcy. Będą m.in. chciały, by mężczyzna pokrył koszty akcji ewakuacyjnej. Na razie koszty całej operacji są szacowane, ale na pewno chodzi o duże kwoty. Żartowniś, który w marcu 2016 r. zadzwonił na lotnisko w Modlinie z informacją o podłożonej bombie, został skazany przez sąd na karę pozbawienia wolności i zapłatę 110 tys. PLN odszkodowania – 70 tys. PLN na rzecz Ryanaira i 40 tys. PLN dla lotniska. W tym przypadku koszty zapewne będą mniejsze, ale i tak chodzi zapewne o kilkadziesiąt tysięcy PLN.
– Widać, że pan sobie chodził w kółko, rozmawiając przez telefon i w pewnym momencie podszedł do słupa, na którym znajduje się przycisk alarmowy i po prostu go uruchomił. Trudno takie zachowanie w jakikolwiek sposób zrozumieć – mówi Patryn.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?