Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
REKLAMA

Etihad padł ofiarą własnego sukcesu? Linia zwolni nawet 3 tys. pracowników

Foto: Etihad
Arabski przewoźnik reaguje w ten sposób na spowolnienie na rynku – czytamy w Bloombergu. Eksperci uważają zaś, że Etihad płaci w ten sposób cenę za zbyt szybki i agresywny wzrost.

Według Bloomberga liczba zwolnionych pracowników ma wynieść od 1 do 3 tysięcy pracowników. Cięcia już są widoczne w działach informatycznym, zasobów ludzkich i handlowym. Oprócz tego zwolnionych będzie też kilkuset pracowników obsługi pokładowej i obsługi naziemnej.

Eksperci komentują, że Etihad chciał urosnąć za szybko – w ciągu ostatnich 8 lat linia potroiła liczbę pracowników. Z nieco ponad 6 tys. ludzi liczba pracowników skoczyła do 20292 zatrudnionych, a jeśli wliczymy pracowników w oddziałach w innych krajach i spółkach zależnych, to łączna liczba pracowników wynosi aż 26,7 tys. osób.

Przewoźnik potwierdza zwolnienia – w komunikacie wysłanym do mediów czytamy, że firma przechodzi przez restrukturyzację z powodu działania w „bardzo konkurencyjnym środowisku i w związku ze słabnącymi perspektywami rozwoju globalnej gospodarki”.

„Problemy” Etihad widać choćby po liczbie tras. Na koniec ubiegłego roku siatka połączeń arabskiego przewoźnika liczyła 116 tras, obecnie jest to 112 połączeń.

Zaskakujący jest też spadek liczby pasażerów w głównym hubie przewoźnika na lotnisku w Abu Zabi – w październiku lotnisko obsłużyło 1,9 mln pasażerów, czyli mniej o 1 proc. niż rok wcześniej. To pierwszy taki spadek od dawna.

Przewoźnik przestał też zamawiać nowe samoloty – w pierwszych dziesięciu miesiącach tego roku do floty Etihad dołączyła tylko jedna maszyna.

Problemów jest więcej

Arabskich przewoźników ostrzega też międzynarodowe zrzeszenie przewoźników, czyli IATA. W jej sprawozdaniu czytamy, że poważnym wyzwaniem dla Etihad i spółki są rosnące opłaty lotniskowe w głównych portach Zatoki Perskiej, a także coraz częściej powtarzające się opóźnienia odlotów samolotów, co jest związane z powolnym przepełnianiem lotnisk.

Do listy kłopotów dochodzą też nietrafione inwestycje w linie lotnicze w Europie jak Air Serbia, Alitalia czy zwłaszcza Air Berlin.

Emirates też szuka dodatkowych pieniędzy

Ale problemy mają też inni przewoźnicy z Zatoki Perskiej. Na początku listopada linie Emirates ogłosiły, że zysk netto w pierwszym półroczu spadł aż o 75 proc. w skali roku i wyniósł „ledwie” 200 mln USD. I choć Emirates w okresie od kwietnia do września przewiózł aż 28 mln pasażerów (wzrost o 9 proc. w skali roku), to tzw. load factor, czyli współczynnik wypełnienia samolotów spadł z 78,3 do 75,3 proc.

Z tego powodu arabskie linie lotnicze planują dodatkowy płatny serwis. Od początku października linie Emirates wprowadziły m.in. opłaty za wybór miejsca w samolocie.

W ciągu roku Emirates chce też wprowadzić klasę Premium Economy, by walczyć ze spadającymi cenami biletów.

Problemem dla linii z Zatoki jest też rosnąca konkurencja. Nie tylko ze strony europejskich przewoźników, którzy już tworzą (Lufthansa) lub chcą tworzyć (Air France-KLM) tanie linie latające na dalekich trasach. Ciosem może się okazać też decyzja linii Qantas, które od marca 2018 roku uruchomią pierwsze bezpośrednie połączenie z Australii do Europy, a konkretnie do Londynu.

To może być cios, bo arabskie linie operują w oparciu o swoje huby transferowe, w których pasażerowie przesiadają się z jednego samolotu w drugi.

Turkish też szoruje po dnie

Problemy dotyczą też okolicznych przewoźników, którzy podobnie jak linie z Zatoki Perskiej, działają w oparciu o hubowy model i pasażerów transferów. Tak jest w przypadku Turkish Airlines – za I półrocze linia lotnicza zanotowała aż 644 mln USD straty. Turkish cierpi z powodu zamachów terrorystycznych i nieudanego zamachu stanu w tym kraju, które odstraszają pasażerów od korzystania z tej linii. W efekcie w sezonie zimowym turecka linia wycofała z kursowania 30 swoich samolotów, a ponad 1500 pracowników wysłała na bezpłatne urlopy.

 

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Lepiej późno niż wcale
beczka, 19 grudnia 2016, 17:30 | odpowiedz
a LOT pęcznieje dzięki dotacji państwa, to znaczy nas podatników
cuda,cuda, 19 grudnia 2016, 17:31 | odpowiedz
Ciosem może się okazać też decyzja linii Qantas- a co ma decyzja z początku grudnia do wyników Etihad za ten rok? I czy ktoś bedzie czekał dwa lata na te pseudo bezpośrednie loty? Taki niby poważny portal a takie głupoty...
Dami, 19 grudnia 2016, 19:33 | odpowiedz
Notują spadki, gdyż nie są konkurencji cenowo. To już nie są te same linie co kilka lat temu, gdy jakością, posiłkami przewyzszaly europejską konkurencję. Długie przesiadki, stosunkowo drogie bilety w klasie economy, jakość bardzo podobna do linii z Europy i Azji ( nie wszystkich oczywiście). Sam kilka lat temu przy podróży patrzyłem za lotami emirates/ Qatar obecnie rzadko korzystam. Btw znam tylko economy.
Michał, 19 grudnia 2016, 20:19 | odpowiedz
Kupowałam niedawno bilety w Emirates, a miejsca zarezerwowałam jak zwykle bezpłatnie, więc nie wiem skąd te informacje.
evica, 19 grudnia 2016, 23:13 | odpowiedz
Dami Ciosem może się okazać też decyzja linii Qantas- a co ma decyzja z początku grudnia do wyników Etihad za ten rok?I czy ktoś bedzie czekał dwa lata na te pseudo bezpośrednie loty? Taki niby poważny portal a takie głupoty…
Milcz h-śmie i klikaj
Gipsy, 20 grudnia 2016, 1:35 | odpowiedz
Tak jak pisze Michał, w 2014 latałem do Chin tylko liniami z okolic Zatoki Perskiej, Qatarem i Emirates. Teraz, już tylko Europejskimi i Chińskimi. Dawniej specjalnie szukałem biletów tamtejszych linii, które mimo, że były dużo lepsze (szczególnie Qatar) to cenowo były porównywalne. Nawet oczekiwanie w Dubaju 12 godzin nie było straszne. Ale, teraz ceny są znacznie wyższe od Europejskich i Chińskich (nawet do 40%), podróż dłuższa, jakość niewiele lepsza, no i boarding A380 to koszmar. Teraz w pierwszym momencie szukam biletów Aeroflotu, ze świetnymi czasami przelotu do południowych Chin, lub linii Chińskich, które mają code-share w Krakowa, dzięki czemu nie muszę tracić czasu na podróż do Wawy. Teraz jeszcze tylko czekam na code-share LOT-u i to będzie najlepsza opcja.
zadyma, 20 grudnia 2016, 3:17 | odpowiedz
evica Kupowałam niedawno bilety w Emirates, a miejsca zarezerwowałam jak zwykle bezpłatnie, więc nie wiem skąd te informacje.
Kupowałam???? Kobieto nie odstawiaj żenady.
Anna, 21 grudnia 2016, 6:29 | odpowiedz
Toskania

Na wakacje do Toskanii za 943 PLN

mniej niż godzinę temu
REKLAMA
Akceptuję i chcę ukryć komunikat Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę wykorzystują również nasi partnerzy. Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej.
porównaj loty, hotele, lot+hotel