Etihad znów szokuje. Od 3 miesięcy ich supernowe samoloty… czekają w trawie na odbiór
Kiedyś linia będąca synonimem luksusu, dziś pogrążona w długach, ma kolejny problem: ma już trzy gotowe, nowiutkie Airbusy A350-1000 i… nie bardzo kwapi się, aby je odebrać.
O problemach linii Etihad pisaliśmy już na łamach Fly4free kilka razy: linia z Abu Zabi od kilku lat znajduje się w permanentnym kryzysie, na co wpłynął szereg czynników: od nieudolnego zarządzania, przez fatalną strategię, polegającą na kupowaniu udziałów w liniach lotniczych. Aż trudno uwierzyć, jak złą rękę do przewoźników miał Etihad, ale podsumujmy: bankructwo Air Berlin i Jet Airways, Alitalia stojącą na krawędzi upadku, nienajlepsza kondycja Air Serbia. To wszystko wpłynęło na fatalne wyniki linii Etihad – w 2018 roku przewoźnik zanotował 1,2 mld USD straty netto.
Dużo? W poprzednich latach było jeszcze gorzej, bo linia z Zatoki zaczęła długo wyczekiwany proces restrukturyzacji i cięcia kosztów.
Jednym z elementów tej strategii była renegocjacja zamówień na nowe samoloty – zarówno z Airbusem, jak i Boeingiem. W przypadku francuskiego producenta Etihad miał zgodzić się m.in. na odebranie 5 Airbusów A350-1000 i anulowanie zamówienia na ponad 40 kolejnych. I tu sytuacja robi się… interesująca.
Gotowe maszyny stoją w polu
Airbus zakończył odbiory pierwszego A350 dla linii Etihad na początku czerwca. Jednak zamiast polecieć z Tuluzy do Abu Zabi, maszyna została przetransportowana na lotnisko w Bordeaux, gdzie… czeka na odbiór do dzisiaj. Podobna sytuacja miała miejsce z drugim (gotowy do odbioru od połowy lipca) i trzecim samolotem (czeka od końca sierpnia).
Co się stało? W komunikacie wysłanym do serwisu Simple Flying przewoźnik informuje, że choć A350 jest bardzo ważną częścią floty dla linii Etihad, to przewoźnik musi przełożyć przejęcie maszyn do czasu zakończenia procesu restrukturyzacji. Linia nie podaje jednak terminu, kiedy może to nastąpić.
Portal Simple Flying wskazuje na to, że przyczyną mogą być kiepskie wyniki finansowe przewoźnika. Kilka miesięcy temu Etihad próbował uzyskać pożyczkę w kwocie 600 mln USD na zakup A350 i Dreamlinerów, kolejne koszty wynikają również z tego, że linia musiała uruchomić dodatkowe loty z Abu Zabi do Londynu Heathrow, które też generują straty. A dlaczego musiała? Bo po bankructwie linii Jet Airways, która przestała latać do Londynu, linia z Zatoki przejęła od niej swoje sloty na Heathrow i gdyby ich nie wykorzystała, mogłaby je stracić. A dzisiaj sloty na Heathrow to jedno z najbardziej wartościowych i poszukiwanych aktywów w branży lotniczej – za prawo do startów i lądowań na głównym lotnisku w stolicy Wielkiej Brytanii linie lotnicze są gotowe płacić setki milionów USD
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?