easyJet z rekordowym zamówieniem na nowe samoloty. Mają ambitne plany!
Brytyjska tania linia ogłosiła, że kupi dodatkowych 157 samolotów Airbus A320neo z opcją dodania 100 kolejnych, a dostawy będą realizowane do 2034 roku. Przewoźnik zamierza także zamienić 35 zamówionych wcześniej A320neo na większe A321neo, chcąc uzyskać lepsze korzyści skali. – Od pewnego czasu wiadomo, że istnieją trudności ze zdobyciem slotów. Przeprowadziliśmy bardzo dokładny proces analizy. Dotarcie do etapu, na którym jesteśmy dzisiaj, zajęło ponad 12 miesięcy – powiedział cytowany przez „Bloomberga” dyrektor generalny Johan Lundgren.
Dyrektor ogłosił też, że przewoźnik prowadził również rozmowy z Boeingiem na temat umowy. Amerykańskiego producenta dodatkowo ograniczają wady produkcyjne u kluczowego dostawcy, który wstrzymuje produkcję modelu 737. EasyJet obsługuje obecnie flotę składającą się wyłącznie z Airbusa, a przewoźnicy niskokosztowi zazwyczaj wolą obsługiwać samoloty jednego producenta, aby utrzymać niskie koszty szkoleń i konserwacji.
Słoneczny Brzeg od 2295 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Złote Piaski od 2849 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Costa Brava od 2009 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Tak duże zamówienie było możliwe także dzięki osiągnięciu bardzo dobrych wyników finansowych tego lata. Linia podała, że przepustowość w kwartale rozpoczętym 1 października wzrośnie o 15%, twierdząc, że rentowność biletów będzie wyższa rok do roku. EasyJet spodziewa się także, że po wyjątkowo udanym lecie osiągnie w roku finansowym zysk przed opodatkowaniem w wysokości od 440 do 460 milionów funtów. Doprowadził do tego wzrost liczby pasażerów o 8 proc. i podniesienie cen o 9 proc., w obu przypadkach w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku.
Ten rok generalnie zapowiada się jako jeden z najciekawszych od lat pod względem liczby transakcji na duże samoloty. EasyJet podąża bowiem śladem Ryanaira i innych przewoźników, w tym United Airlines Holdings i indyjskiego Indigo, dokonując gigantycznego zakupu. Jednocześnie Airbusowi i Boeingowi coraz trudniej jest zwiększyć produkcję i zaspokoić rosnący popyt z powodu niedoborów części, co nasila wyścig między liniami lotniczymi o ostatnie wolne miejsca produkcyjne w tej dekadzie.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?