Tania linia tłumaczy opóźnienie lotu… śniegiem. Teraz przeprasza, bo były 23°C
W tegorocznym sezonie odwołania i opóźnienia lotów nie są niczym szczególnym, a wielu z nas zdążyło się do nich przyzwyczaić. Jak zawsze – warto jednak znać powód zmian wprowadzonych w rezerwacji, bo chociażby od nich może zależeć to, czy należy nam się odszkodowanie czy nie. Trzeba bowiem pamiętać, że jeśli odwołanie czy opóźnienie wynika z warunków atmosferycznych, to musimy po prostu przyjąć tę zmianę. Ale co, jeśli to śnieg… w sierpniu?
Costa Blanca od 2569 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Rzeszów)
Majorka od 2569 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Pafos od 2769 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Przed takim zaskakującym dylematem stanęli pasażerowie easyJet. Klienci taniej linii, którzy mieli lecieć z wyspy Jersey na lotnisko Gatwick w Londynie musieli być mocno zaskoczeni, gdy dowiedzieli się, że powodem opóźnienia ich lotu jest śnieg zalegających na pasie startowym. I o ile na pewno są na świecie miejsca, w których w sierpniu można zobaczyć na śnieg, o tyle ta wyspa zdecydowanie się do nich nie zalicza. W dniu wylotu panowała tam temperatura 23°C i od 14 dniu nie spadła ani kropla deszczu.
Lot, który powinien był odlecieć o 8.45, został opóźniony do 12.12. Linia wyjaśniła jednak mailowo, że taka zmiana w rozkładzie wynikała z konieczności usunięcia śniegu z pasa startowego i wpłynęła na niektóre połączenia zaplanowane na ten dzień. Wywołało to niemałe rozbawienie wśród pasażerów, którzy byli zaskoczeni takim obrotem spraw.
Ostatecznie linia potwierdziła, że rozesłany komunikat był efektem błędu ludzkiego, a prawdziwym powodem opóźnienia również były warunki atmosferyczne. Tyle, że nie miały nic wspólnego ze śniegiem. Nie zmienia to jednak faktu, że pasażerom tego lotu odszkodowanie nie przysługuje.