Dyrektor Ryanaira: Modlin nas nie chce? Od razu zgłosiły się do nas 3 lotniska chętne na ich trasy
Piątkowa decyzja Ryanaira o zmniejszeniu liczby lotów z Modlina o 20 procent i anulowaniu części tras na zimę brzmi poważnie, jednak jak pisaliśmy już n naszych łamach, jest w rzeczywistości straszakiem i swoistą próbą wywarcia presji w przedłużających się negocjacjach w sprawie nowej wieloletniej umowy. Tym bardziej, że nawet po cięciach liczba lotów Ryanaira z Modlina będzie większa niż rok temu. Jak doszło do zerwania rozmów? W rozmowie z „Rz” Eddie Wilson mówi, że zdecydował brak dobrej woli ze strony lotniska.
Sousse od 2652 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Ayia Napa od 2967 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Rodos od 2827 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Vienna)
– Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, aby utrzymać wcześniej planowaną siatkę połączeń z Modlina. Nasz plan był jednocześnie pomysłem na rozwój tego portu i naprawdę miał sens z komercyjnego punktu widzenia – mówi Wilson i dodaje, że przewoźnik dalej chce się rozwijać na lotnisku w Modlinie.
– Dla nas lotnisko w Modlinie naprawdę ma wielki potencjał. Ale, żeby go wykorzystać, także zarząd musi wykorzystać swoją szansę – dodaje dyrektor generalny Ryanaira.
Jednocześnie wyrazem dobrej woli irlandzkiej linii jest fakt, że na razie żaden z 7 zbazowanych w Modlinie samolotów nie zostanie przeniesiony do innych portów.
– Mamy nadzieję, że zarząd wróci do negocjacji i zaproponuje na sezon letni jakieś rozsądne rozwiązania – mówi Wilson.
Jeśli jednak postępów w rozmowach nie będzie, irlandzka linia nie zamierza czekać na podwarszawskie lotnisko.
– Po tym, jak poinformowaliśmy o cięciach w Modlinie odezwały się do nas inne trzy lotniska z pytaniami, czy mogłyby przejąć te operacje. Na rynku jest dzisiaj ogromna konkurencja, lotniska tną koszty, aby móc zwiększyć liczbę obsługiwanych połączeń – mówi dyrektor generalny Ryanaira.
– Zarząd Modlina nie rozumie, zmian zachodzących na świecie. Że jeśli coś ma się rozwijać, to trzeba zainwestować. Modlin jest jedynym lotniskiem, które nie widzi swojej szansy. A my tylko chcielibyśmy mieć tam warunki do rozwoju, oczekujemy więc dobudowania dodatkowych wyjść do samolotów.
I ,że trzeba pilnować efektywności kosztów. Chcieliśmy podwoić operacje, ale koszty powinny być konkurencyjne. Większa liczba pasażerów oznacza większe przychody i to nie tylko z samych operacji lotniczych, ale i z usług komercyjnych. Są także koszty stałe. Utrzymanie pasa startowego kosztuje tyle samo jeśli operuje stamtąd jedna, czy dziesięć maszyn – dodaje.
Dodaje też, że póki co trudno o porozumienie.
– Jak na razie wszystko, co proponujemy spotkało się z odmową. Myślę też, że przyszedł czas na to, aby porozumieli się udziałowcy Modlina i zdecydowali, czy Modlin ma się rozwijać czy zwijać – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Wilson.