Fly4free.pl

Będzie dużo mniej lotów do Amsterdamu. Awantura w Holandii: linie wściekłe, a zastępcze lotnisko opóźnione o 5 lat!

Foto: Bjorn Keith / Shutterstock
Od listopada 2024 roku na lotnisku Schiphol wejdą nowe limity, w myśl których będzie można na nim przeprowadzić tylko 452,5 tysiąca operacji lotniczych rocznie, czyli o prawie 10 procent mniej niż obecny limit – ogłosił w piątek holenderski rząd. Jego decyzja wprawiła we wściekłość linie lotnicze, które domagają się zmian. Jednocześnie w Holandii wciąż trwają ożywione dyskusje na temat uruchomienia lotniska Lelystad, które mogłoby trochę odciążyć amsterdamski port. Lotnisko pierwotnie miało ruszyć w 2018 roku, jednak okoliczni mieszkańcy skutecznie blokują jego start.

Schiphol to jedno z największych, a także najbardziej zatłoczonych lotnisk w Europie. W 2022 roku obsłużyło ponad 52,47 mln pasażerów, jednak w ostatnich kilkunastu miesiącach wsławiło się głównie bardzo poważnymi kłopotami operacyjnymi: bardzo długimi kolejkami do kontroli bezpieczeństwa, wściekłymi pasażerami i mnóstwem odwołanych oraz opóźnionych lotów. W tym roku sytuacja na lotnisku w Amsterdamie wygląda już lepiej, nie oznacza to jednak końca kłopotów. Wszystko z powodu ogłoszonych w piątek planów holenderskiego rządu, który chce już od przyszłego roku drastycznie ograniczyć liczbę lotów realizowanych ze Schiphol.

Główną kością niezgody jest hałas z lotniska, który mocno przeszkadza okolicznym mieszkańcom. Z tego powodu holenderski rząd już w ubiegłym roku zapowiedział wprowadzenie ograniczeń, m.in. zmniejszenie rocznego limitu operacji lotniczych z 500 do 440 tysięcy lotów. Jak można było się spodziewać, mocno protestowały przeciwko temu KLM oraz inne linie lotnicze, które poszły w tej sprawie do sądu. Jednak w lipcu sąd apelacyjny dał holenderskiemu rządowi zielone światło na zaostrzenie limitów. W piątek zaś przedstawił on swoje propozycje.

Są one minimalnie „lepsze” dla linii lotniczych, bo zakładają roczny limit lotów na poziomie 452,5 tysiąca operacji. To jednak i tak aż o 9,6 procenta mniej niż dotychczasowy limit. Dla linii lotniczych oznacza to jedno: konieczność zmniejszania liczby lotów i w najlepszym razie stagnację. Dla pasażerów zaś nieuniknione podwyżki cen biletów za loty z i do Amsterdamu.

– Lotnictwo może przynieść wiele dobrych rzeczy dla Holandii, ale musimy też pamiętać o jego negatywnych efektach dla ludzi, którzy mieszkają w pobliżu lotniska – powiedział minister transportu Mark Harbers.

Zmiany mają wejść w życie w przyszłym roku i czkają obecnie na akceptację ze strony Komisji Europejskiej.

Amsterdam Schiphol
Foto: Shutterstock

Linie lotnicze oburzone

Nietrudno więc zgadnąć, że przewoźnicy zareagowali z wściekłością. Najmocniej oczywiście KLM, bo holenderski przewoźnik jest gospodarzem i główną linią lotniska Schiphol. W piątkowym komunikacie przewoźnik poinformował, że decyzja ta będzie oznaczała ogromne straty dla Holandii. 

– Jest to decyzja arbitralna, oparta na błędnych przesłankach i ignorująca zazwyczaj stosowane w takich przypadkach procedury – komentuje Ourania Georgoutsakou, dyrektor zarządzająca organizacji A4E, czyli Airlines 4 Europe.

Z kolei IATA zaapelowała do holenderskiego rządu o wstrzymanie się z implementacją planu przynajmniej do wyborów, które będą miały miejsce w listopadzie.

„Za kilka miesięcy ustępujący rząd nie będzie już odpowiedzialny za poważne konsekwencje, jakie będzie miało mocniejsze ograniczenie działalności lotniska Schiphol. Będą to zaś duże straty dla całej Holandii, także w formie utraty miejsc pracy” – czytamy w komunikacie IATA.

A takich uwag jest więcej. Podczas konferencji prasowej odchodzący premier Holandii Mark Rutte poinformował, że swoje obawy dotyczące nowej polityki wyraził też amerykański Departament Transportu.

Awantura o alternatywne lotnisko

Być może częściowym rozwiązaniem problemów byłoby otwarcie lotniska w Lelystad, oddalonym o 55 km od Amsterdamu, jednak tu sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Decyzja o rozbudowie tego lotniska została podjęta w 2015 roku – według pierwotnych założeń miało ono przejąć część ruchu czarterowego oraz niskokosztowego z Amsterdamu. Plany były dość jasne – lotnisko miało zacząć działać już w 2018 roku, jednak do tej pory nie wystartował stąd żaden pasażerski lot, a obecny termin otwarcia to 2024 rok. Nie jest to jednak pewne, bo przeciw otwarciu portu protestują okoliczni mieszkańcy i ekolodzy, którzy skutecznie blokują tę inwestycję. Tu główna kością niezgody także jest hałas, a zwłaszcza ścieżka podejścia do lądowania, która przebiega bezpośrednio pod dość gęsto zabudowanymi miejscowościami. Kilka dni temu pojawiła się szansa na przełom – władze lotniska ogłosiły, że planują alternatywne ścieżki podejścia, które mogą ograniczyć wpływ hałasu na lokalnych mieszkańców. Nie jest to jednak proste, bo duża część okolicznych terenów to obszary chronione Natura 2000.

Warto też dodać, że Lelystad nie będzie w stanie przejąć dużej części ruchu z Amsterdamu. Szacuje się, że w pierwszym etapie lotnisko mogłoby otrzymać limit lotów wynoszący zaledwie 10 tysięcy operacji rocznie. Pierwotnie zaś mówiono o tym, że limit ten miał wynosić ponad 4 razy więcej, a więc 45 tysięcy lotów.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »