Dubaj popadnie w długi przez brak turystów? „To on najmocniej ucierpi na kryzysie”
Dubaj – jedno z najczęściej odwiedzanych przez turystów miast na świecie – opustoszało jak nigdy dotąd. Liczba obłożenia w hotelach spadła do zaledwie 10 proc., a wpływy do budżetu niemal się zatrzymały. Na szczęście ratunkiem dla Dubaju może być sąsiedni emirat – Abu Zabi, który nieco ponad dekadę temu uratował go przed bankructwem.
Dubaj dla wielu osób jawi się jako jedno z najbogatszych miejsc na świecie. Nie brakuje tu spektakularnej architektury, bardzo drogich miejsc dla zamożnych mieszkańców, a kolejne projekty i pomysły lokalnych władz zaskakują nie tylko formą, ale często i budżetem. Tymczasem okazuje się, że w dobie kryzysu związanego z koronawirusem, a co za tym idzie – w czasie bez turystów, Dubaj może popaść w finansowe tarapaty.
W ostatnich tygodniach w ramach walki z koronawirusem Zjednoczone Emiraty Arabskie wprowadziły szereg obostrzeń. Hotele pracują w bardzo ograniczonym zakresie i z zachowaniem wielu środków ostrożności, restauracje musiały być przemeblowane tak, by między ludźmi zostały spore odległości, a rząd wydał szereg instrukcji jak powinni zachowywać się mieszkańcy. Z małymi wyjątkami ruch lotniczy został zawieszony od 24 marca do 9 kwietnia.
Efekt jest taki, że turyści – jak w wielu innych miejscach – zupełnie zniknęli. Hotele są wypełnione zaledwie w 10 procentach. I choć wydawać by się mogło, że taki kraj jak ZEA jest ostatnim, który będzie się martwił o pieniądze, to dla Dubaju, który żyje w dużej mierze z turystyki (ponad 11 proc. PKB)– ta sytuacja jest zaskakująco trudna.
Warto zaznaczyć, że w ubiegłym roku Dubaj odwiedziło ponad 16 mln turystów, dzięki czemu turyści zostawili tutaj aż 28 mld USD, co w tej kategorii stawia go na 3. miejscu na świecie. Trzeba też pamiętać, że w tym roku to właśnie w Dubaju miało odbyć się EXPO 2020, które już zostało przeniesione na przyszły rok.
Według analityków rynku turystycznego kłopoty są tak dotkliwe, że Dubaj prawdopodobnie będzie musiał zwrócić się o pomoc finansową do Abu Zabi, czyli najbogatszego z emiratów. Wielu z nich twierdzi też, że to właśnie to miasto ma gospodarkę, która najmocniej ucierpi na obecnym kryzysie.
– W scenariuszu, w którym obostrzenia trwają około trzech do czterech miesięcy Dubaj straciłyby około 5-6% PKB – przewiduje James Swanston, ekonomista MENA w Capital Economics, cytowany przez portal Skift.
Może się więc okazać, że mimo bogactwa jakim na co dzień epatuje Dubaj, tym razem bez pomocy sąsiadów się nie obędzie. A turyści mogą tu być wypatrywani o wiele mocniej niż w innych częściach świata.
Abu Zabi już raz uratowało Dubaj przed bankructwem – pod koniec 2009 roku Dubaj otrzymał od Abu Zabi 10 mld USD ratunkowej pozyczki.