Fly4free.pl

Mini apartamenty na pokładach samolotów przyjęły się na dobre. Ale mają tyle samo fanów co przeciwników

qatar airways qsuite
Foto: Qatar Airways
Zamiast przestronnego podniebnego pokoju w pierwszej klasie, niewielki, ale dający prywatność boks w klasie biznes – tak wygląda wybór wielu pasażerów z klasy premium. Coraz więcej linii inwestuje więc w specjalne drzwi, przegródki i inne „osłaniacze”, ale nie wszyscy są zachwyceni taką zmianą.

Przez lata klasa biznes bardzo się zmieniała. Przed długi czas była jednak po prostu klasą ekonomiczną z lepszym jedzeniem (serwowanym już nie w aluminiowych foremkach, a na talerzach) i większymi, wygodniejszymi fotelami. Czasy się zmieniają, klas w samolotach przybywa, a pasażerowie zmieniają swoje upodobania. W efekcie dziś klasa biznes to już nie tylko lepszy fotel, ale przedsionek do lotu w pierwszej klasie. Wciąż nieporównywalny, jeśli chodzi o standard, ale zdecydowanie bardziej stawiający na… prywatność.

W ostatnich latach najważniejszą zmianą w biznes klasie są wszelkiego rodzaju drzwi, przegrody czy inne osłony, które mają sprawiać, że wygodniejszy fotel będzie też gwarantował prywatność. Nie bez powodu takie miejsca nazywa się mini apartamentami. Pierwszy raz ten innowacyjny wtedy pomysł zastosowała linia JetBlue już 10 lat temu. Od tamtego czasu takie rozwiązanie pojawiło się u wielu przewoźników (choć w różnych wersjach). Mają je Qatar Aiwrays, Delta, British Airways, All Nippon Airways czy Emirates.

Niektórzy pasażerowie i eksperci zwracają jednak uwagę, że takie rozwiązanie to zabieranie i tak cennego miejsca. Niewątpliwie generują też większe koszty – to przecież dodatkowa waga na pokładzie, która zawsze przekłada się na większe zużycie paliwa. W efekcie trudno ten trend nazwać też ekologicznym. Niejednokrotnie przysparzały też liniom lotniczych innych kłopotów, chociażby dlatego, że często opóźniają odbiór i certyfikowanie samolotów.

– Niewątpliwie istnieje trend w kierunku większej prywatności w samolocie, który przyszedł z pierwszej klasy – powiedział CNN wiceprezes Collins Aerospace ds. sprzedaży i marketingu siedzeń w samolotach, Alastair Hamilton w rozmowie z CNN. – Czy drzwi są potrzebne? Oczywiście nie. Ale są one korzyścią dla pasażerów, która poprawia prywatność oraz, co najważniejsze, odpoczynek i sen podczas długiego lotu.

Linie nie mają jednak wątpliwości, że lepiej zabrać te kilka centymetrów z komfortu siedzenia na rzecz komfortu odosobnienia. A jeśli chodzi o finanse – to cóż… prywatność jest w cenie, a więc z jednej strony generują większe koszty, ale mogą też drożej takie miejsca sprzedawać.

– Drzwi są już na topie od kilku lat, a z roku na rok obserwujemy stały wzrost udziału linii lotniczych pytających o drzwi przy wycenie – mówi Jean-Christophe Gaudeau, wiceprezes ds. marketingu, z Safran Seats. – Pytanie coraz rzadziej będzie dotyczyć tego, czy mieć drzwi, ale bardziej tego, jak dostarczać je w inteligentny i skuteczny sposób – dodaje.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »