Walencja zamiast Barcelony, Azory zamiast Lizbony. Turyści uciekają z zatłoczonych miast do pięknych, mniej popularnych miejsc. Które rosną najszybciej?
Negatywne doświadczenia i dziesiątki publikacji na temat najbardziej zatłoczonych turystycznych atrakcji sprawiły, że turyści wybierają miejsca spoza głównego szlaku, gdzie nie spotkają tłumów – wynika z raportu Expedii. Które miejsca cieszą się największą popularnością?
Barcelona, Amsterdam, Dubrownik, Wenecja – lista miejsc, które borykają się z problemem nadmiaru turystów cały czas rośnie, a władze miast wymyślają kolejne sposoby, jak ograniczyć napływ zwiedzających. Tymczasem z raportu Expedii wynika, że część turystów… poszła po rozum do głowy i szuka nieco mniej uczęszczanych lokalizacji i atrakcji.
Expedia sporządziła swoją listę najszybciej rosnących miejsc, analizując dane na temat wyszukiwań i rezerwacji turystów z USA. Z jednej strony sprawia to, że nie są to informacje do końca reprezentatywne… ale patrząc na to nieco z boku, doskonale widzimy, że to właśnie amerykańscy turyści w dużej mierze odpowiadają za zjawisko „overtourism”. Dlaczego? Ponieważ wybierają najczęściej najbardziej popularne miejsca w Europie i nie tylko. A raczej – wybierali.
W raporcie Expedii czytamy, że co prawda Wieża Eiffla i Koloseum to wciąż najczęściej oglądane zabytki, a Londyn jest w ścisłej czołówce najpopularniejszych turystycznych destynacji świata, ale już na przykładzie Wielkiej Brytanii widać, jak duże zmiany zaszły w preferencjach turystów. Coraz więcej ludzi wykupuje bowiem wycieczki do takich miejsc jak szkockie Inverness, Belfast czy inne zakątki w Irlandii Północnej, które przeżywają swój renesans popularności.
Inne przykłady? Proszę bardzo. Portugalia – bez zmian – pozostaje bardzo popularną destynacją, ale wyraźnie widać, że turyści coraz częściej traktują Porto czy Lizbonę jak miejsca przesiadkowe i lecą dalej – rekordy popularności wśród turystów biją w tym roku np. Azory.
Podobnie jest z Tajlandią, gdzie miejsce Bangkoku coraz częściej zajmują pod względem popularności wyspy, takie jak Chiang Mai (choć akurat w tym przypadku problem nadmiaru turystów jest coraz bardziej widoczny).
Expedia opublikowała też listę 22 miejsc, gdzie liczba rezerwacji ze strony turystów z USA wzrosła w skali roku przynajmniej o 40 procent.
Z naszej perspektywy ciekawe jest to, że duży wzrost popularności zanotowały Wilno oraz Zagrzeb, a także hiszpańskie miasta Walencja i Sewilla.