Do Rygi z Fly4free.pl (relacja czytelniczki)
Gdyby nie tekst Fly4free.pl o akcji promocyjnej firmy Simple Express na Facebook’u pewnie, jeszcze długo nie wybrałabym się w żadną dalszą podróż i nie przeżyłabym pierwszego w życiu lotu. W ramach promocji Simple Express zapewnił nam całkowicie darmowy przejazd autokarem z Warszawy do Rygi, z przesiadką w Kownie. Powrót zaplanowaliśmy liniami Ryanair i Wizz Air, przez Sztokholm (Skavsta).
Na samym początku pojawiły się pewne problemy ze znalezieniem miejsca, z którego autokar miał ruszać (obok Dworca Centralnego, od strony Al. Jana Pawła II), ale pojazdy Simple Express są charakterystycznej jaskrawo-zielonej barwy, więc trudno ich nie zauważyć. Oddaliśmy nasze torby do luku bagażowego, podając nazwę miasta docelowego i wówczas zostały one opatrzone numerami, a my otrzymaliśmy naklejki na bilet, uprawniające nas do ich odbioru.
Miłym zaskoczeniem była butelka wody mineralnej, którą każdy z nas dostał od kierowcy przy wsiadaniu. Kiedy autokar zebrał już pasażerów z wszystkich punktów w Warszawie, z głośników puszczono instrukcje w języku rosyjskim, angielskim i chyba litewskim. Podróż trwała całą noc, ale udało nam się przespać większość czasu. Nasz sen zakłóciła jedynie przesiadka w Kownie w środku nocy. Musieliśmy przenieść nasze bagaże i przesiąść się do innego autokaru, ale na szczęście wszystko przebiegło szybko i sprawnie.

Pomnik Wolności
Świt w Rydze zrekompensował nam długą podróż. Słońce zaczynało się właśnie przebijać przez gęstą mleczną mgłę, która powoli opadając odsłaniała same czubki mostu na Dźwinie. Potem było już tylko ładniej.
Polecam obejrzeć panoramę Rygi z baru Skyline, znajdującego się na 26. piętrze hotelu Radisson Blu Latvija (Elizabetes iela 55). Przy tej samej ulicy znajduje się restauracja Lido Vērmanītis, serwująca szybkie, tanie i bardzo smaczne dania regionalne.

Panorama Rygi
Z pomocą doświadczenia mojej siostry i książkowego przewodnika udało nam się sprawnie zwiedzić wszystkie warte obejrzenia zakątki Rygi i po trzech dniach trzeba było zbierać się do powrotu. Dzień przed wyjazdem poszliśmy znaleźć przystanek, z którego miał odjeżdżać autobus nr 22 na lotnisko. Okazało się to świetnym pomysłem, bo mimo dokładnych instrukcji od pracowników hotelu, szukanie zajęło nam sporo czasu. Znajdował się on niedaleko charakterystycznych hangarów, a konkretnie przy 13. Janvāra iela, naprzeciwko centrum handlowego Stockmann.

„Koci Dom”
W końcu nadszedł dzień pożegnania z Rygą. Pogoda była tak samo słoneczna i mroźna jak przez cały nasz pobyt. Uwzględniając rezerwę czasu na korki i uciążliwość ciągnięcia walizki po zaśnieżonych chodnikach, wyruszyliśmy na poranny autobus na lotnisko. Kupiliśmy bilety u kierowcy za 0,70 LVL (w kiosku kosztują 0,50 LVL) i niebawem natknęliśmy się na ciekawą kontrolę. Autobus zatrzymał się kilka metrów przed przystankiem. Wsiadła do niego grupa dobrze zbudowanych kobiet i mężczyzn w jaskrawych kamizelkach i sprawdziła bilety wszystkich pasażerów. Gapowiczów od razu spisano i dopiero po skończonej kontroli kierowca dojechał na przystanek i otworzył drzwi.
Pierwszy lot w życiu chyba zawsze jest ekscytujący i budzi lekki niepokój. Ale mam wrażenie, że moment, w którym samolot wzbija się w powietrze, może też uzależniać. Dolecieliśmy z Rygi do Sztokholmu (Skavsta). Tam czekanie na połączenie do Łodzi umilaliśmy sobie grą w Scrabble. W końcu wylecieliśmy, akurat kiedy zachodziło słońce, więc widok chmur nad szwedzkimi lasami był niesamowity. Ten drugi lot zleciał mi na przeglądaniu gazety i nawet nie zauważyłam, kiedy za oknem pojawiły się światła Łodzi.

„Dom Dziurek od Klucza”