Darmowy duży bagaż podręczny dla każdego pasażera w UE! Świetny plan? To nie takie proste

W środę Parlament Europejski zajmie się projektem rezolucji, która zakłada zniesienie opłat za przewożenie bagażu podręcznego w samolotach i ustalenie minimalnych standardów dotyczących rozmiaru i wagi, jakie powinny obowiązywać na lotach w całej Unii Europejskiej. Czy wniosek przejdzie i wejdzie w życie? W gąszczu skomplikowanych regulaminów linii lotniczych na pewno jakaś forma regulacji się przyda, ale jego implementacja może być bardzo skomplikowana.

Projekt rezolucji w sprawie jednolitych standardów dla bagażu podręcznego w całej UE trafił do Komisji Petycji Parlamentu Europejskiego w zeszłym tygodniu. W teorii jego założenia są niezwykle chwalebne, bo linie lotnicze różnią się od siebie drastycznie pod kątem dozwolonych rozmiarów bezpłatnego (czyli wliczonego w cenę biletu) bagażu podręcznego), a także wysokości opłat za możliwość zabrania ze sobą na pokład większego podręcznego pakunku, np. małej walizki. Zdaniem twórców petycji powoduje to wielkie komplikacje dla pasażerów, którzy nie mogą w jasny i klarowny sposób porównywać ofert poszczególnych linii. Tworzy to też okazję do tworzenia ukrytych opłat, bo w momencie rezerwowania biletu nie mamy pewności, ile dokładnie będziemy musieli zapłacić za nasz bagaż podręczny. Stąd propozycja, która zakłada stworzenie minimalnych standardów dotyczących wagi i rozmiaru bagażu podręcznego, a także zniesienie opłat za możliwość wniesienia go na pokład.

Co ważne, chodzi tu też de facto o wdrożenie orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, który już w 2014 roku orzekł, że linie lotnicze w ogóle nie powinny pobierać opłat za bagaż podręczny. Dlaczego nie zostało ono wdrożone w życie i czy jest szansa na to, że tym razem będzie inaczej? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie, mając w pamięci, że w środę Parlament Europejski będzie głosował nad projektem rezolucji. 

Zamieszanie z bagażem podręcznym

Jeszcze 10 lat temu linia demarkacyjną w Europie przebiegała jasno: podróżując liniami tradycyjnymi mogliśmy liczyć na zabranie ze sobą w cenie bagażu podręcznego i bagażu rejestrowane, a w tanich liniach w cenie biletu mieliśmy tylko bagaż podręczny (ale o znacznie bardziej szczodrych). Oczywiście, dawało to przewagę liniom niskokosztowy, które mogły oferować tańsze bilety, wiedząc, że będą podróżni, którzy dodatkowo dopłacą za większą walizkę. Z czasem ten model ewoluował: linie tradycyjne zaczęły wprowadzać taryfy „light”, w ramach których w cenie biletu mogliśmy zabrać ze sobą tylko bagaż podręczy, a tanie linie… zaczęły mocno ograniczać wielkość bagażu, który możemy ze sobą zabrać na pokład.

Przełomu dokonał (jakżeby inaczej!) Ryanair, który od jesieni 2018 roku wprowadził opłaty za możliwość zabrania na pokład samolotu walizki kabinowej lub dużego plecaka (do tej pory pasażerowie mogli zabierać na pokład 2 sztuki bagażu podręcznego), zostawiając jedynie możliwość, by w cenie biletu w najtańszej taryfie podróżować jedynie z plecakiem, który zmieścić się pod fotelem w rzędzie przed nami. W ślad za nim szybko podążył Wizz Air, a kolejni przewoźnicy… jeszcze mocnej śrubowali limity dotyczące bezpłatnego bagażu podręcznego. Tu świetnym przykładem są ogłoszone w poniedziałek zmiany w linii TUIFly, gdzie od listopada w najtańszej taryfie zabierzemy na pokład małą torbę o wadze… do 2 kilogramów!

Jak tanie linie tłumaczyły te zmiany? Znany z niewyparzonego języka Michael O’Leary wskazywał, że jest to kwestia operacyjna.

– Gdyby pasażerowie mogli, pakowaliby do bagażu podręcznego połowę swojego całego dobytku. A to prowadzi do problemów przy wejściu do samolotu, który ma ograniczoną liczbę miejsca na bagaż podręczny – mówił szef Ryanaira.

Wróćmy na chwilę do orzeczenia ETS z 2014 roku. Dlaczego nie weszło ono w życie? Wydaje się, że kluczowy był ogólny charakter orzeczenia. Czytamy w nim bowiem, że dodatkowe opłaty faktycznie powinny zostać zniesione, ale „pod warunkiem, że taki bagaż podręczny spełnia rozsądne wymagania pod względem wagi i wymiarów oraz jest zgodny z obowiązującymi wymogami bezpieczeństwa”. A co to znaczy rozsądny? Tak ogólne stwierdzenie oznacza co innego dla każdego pasażera i – jak widać – dla każdego przewoźnika.

Wizz Air
Foto: Shutterstock

Linie się buntują

Jak nietrudno zgadnąć, przewoźnicy są zdecydowanie przeciwni takiemu rozwiązaniu, a najmocniej tanie linie lotnicze.

– Nie widzę żadnych pozytywnych stron takiego rozwiązania, które godzi w fundamentalne wartości UE i wolność prowadzenia działalności przez linie lotnicze. Wierzymy, że komercyjne linie mają prawo same ustalać swoją politykę dotyczącą przewozu bagażu, a pasażer sam wybiera czy chce lecieć z większym bagażem podręcznym. Dodatkowo wprowadzenie takiego rozwiązania spowoduje podwyżkę cen biletów i w efekcie wykluczenie dużej grupy pasażerów z podróżowania samolotami. Nie wierzę, aby takie rozwiązane weszło w życie – mówiła w zeszłym tygodniu na spotkaniu z dziennikarzam w Budapeszcie Yvonne Moynihan, dyrektor Wizz Aira ds. korporacyjnych i zrównoważonego rozwoju.

Stanowczym protestom tanich linii trudno się dziwić, bo to one mają najwięcej do stracenia. Tym bardziej, że nie jest to jedyny pomysł, który w nie uderza – cały czas powraca bowiem idea, aby w imię zrównoważonego rozwoju wprowadzić minimalne ceny biletów lotniczych, by ograniczyć „niepotrzebne” podróże. I przy okazji (w co chyba nikt nie wątpi) pomóc tradycyjnym przewoźnikom – bo to chyba nie przypadek, że jednym z największych orędowników tego pomysłu jest szef Lufthansy Carsten Spohr.

Wróćmy jednak do tematu bagażu podręcznego i zastanówmy się czy pomysł standaryzacji ma szansę, by wejść w życie. Z pewnością trzeba się zgodzić, że reguły poszczególnych przewoźników tworzą potężny galimatias. Największym problemem nie są jednak różnice w wymiarach czy wadze, tylko… dynamiczne cenniki usług.

Linie lotnicze od dłuższego czasu traktują już bowiem bagaże (zarówno podręczne jak i rejestrowane) tak samo jak bilety i ich ceny. Oznacza to, że cena bagażu zależy od popytu, liczby sprzedanych bagaży, odległości, pory dnia, pory roku i kilkunastu innych zmiennych. Dowód? Spójrzmy na cennik Ryanaira. Opłata za pierwszeństwo wejścia na pokład (uprawniające do zabrania 2 sztuk bagażu podręcznego) waha się od 6 do 36 euro. Za 10-kilogramowy bagaż rejestrowany możemy zapłacić między 11,99 a 29,99 euro, a za bagaż 20-kilogramowy – od 18,99 do 59,99 euro. Jeszcze szersze widełki stosuje Wizz Air, gdzie za Wizz Priority (umożliwiające zabranie na pokład dużego bagażu podręcznego) zapłacicie od kilku do 50 euro.

Czy ten pomysł przejdzie?

Jeśli w środę rezolucja zostanie przegłosowana, projekt trafi do Komisji Europejskiej, która będzie nad nim dalej procedować. Brukelskie młyny sprawiedliwości mielą jednak wolno, więc na ewentualną decyzję trzeba będzie czekać minimum 1-2 lata. Jaka może być? Wydaje się wątpliwe, by Komisja Europejska dopuściła małe walizki (w nomenklaturze tanich linii „duży bagaż podręczny”) jako rynkowy standard. Na drodze stoją tu przede wszystkim wspomniane wcześniej problemy operacyjne. Wypada się tu zgodzić z tanimi przewoźnikami, że darmowa walizka podręczna wydłuży czas boardingu i doprowadzi do potencjalnych zawirowań operacyjnych, czego efekty zwłaszcza w szczycie sezonu letniego widzimy na takich lotniskach jak Schiphol. I nie dotkną one tylko low-costów. Z pewnością stworzenie rynkowego standardu doprowadzi też do wzrostu cen. Czy uzasadnionego? To nie ma znaczenia, bo linie lotnicze reagują na każdy regulacyjny pretekst podnoszeniem cen. Z pewnością jednak jakaś forma standaryzacji by się przydała. I dlatego trzymamy kciuki, aby osiągnięto zdrowy kompromis, który nie zadowoli nikogo, ale też będzie jakąś formą progresu wobec chaosu, z którym obecnie mamy do czynienia.

Sprawdź inne superokazje 🔥
Tanio i bezpośrednio na Costa Bravę 🌤️⛱️ Bilety od 199 PLN, także na wakacje
Costa Brava z Polska 199 PLN

Słynne hiszpańskie wybrzeże w atrakcyjnej cenie i ciepłych terminach

Wypoczynek w słonecznej Tunezji 🌊🏖️ Wakacje w hotelu z basenem za 2899 PLN
Tunezja z Poznania 2899 PLN

Wypoczynek w słonecznej Tunezji: wakacje w hotelu z basenem

Fuerteventura w wersji all inclusive 🌊☀️ 7 dni w 4* hotelu za 2676 PLN
Hiszpania z Gdańska 2676 PLN

Fuerteventura w wersji all inclusive: 7 dni w 4* hotelu

Wąskie uliczki, dużo smaku i widok na Wezuwiusz 🍕 🌋 City break w Neapolu za 689 PLN 🤩
Neapol z Krakowa 689 PLN

Stolica pizzy w dogodnym terminie (z weekendem). Lot + hotel

Misją Fly4free.pl jest przedstawienie Ci najlepszych zdaniem naszej redakcji okazji na podróże. Opisujemy oferty znalezione przez nas w internecie i wskazujemy adresy internetowe, pod którymi samodzielnie możesz wykupić podróż lub elementy podróży. Ceny w artykułach są aktualne w chwili publikacji. Możemy otrzymywać wynagrodzenie od partnerów handlowych, do których Cię przekierowujemy.
Komentarze

Redaktorze, czy nie uważasz, że warto byłoby przeczytać i dokonać korekty tekstu przed jego publikacją? 
benedetti, 3 października 2023, 19:45 | odpowiedz