REKLAMA

Czym fotografować w podróży? Najlepszy aparat fotograficzny masz… zawsze przy sobie

Fotografowanie komórką
Foto: zhu difeng / Shutterstock

Fotograficzni puryści mogą być oburzeni, ale jeśli przeanalizujemy wszystkie „za” i „przeciw”… Rozstrzygamy najostrzejszy spór od czasu tego na temat wyższości Wielkanocy nad Bożym Narodzeniem, czyli… czym powinno się robić zdjęcia z podróży?

Jedno z najbardziej znanych bon-motów, popularny wśród amatorów fotografii brzmi:

– Amator martwi się o sprzęt, profesjonalista o kasę, a mistrz o światło.

Czy to prawda? I w dobie szalejących nowinek technologicznych, jakość zdjęć wykonywanych nowoczesnymi telefonami komórkowymi jest zupełnie wystarczająca do zastosowań domowych oraz w trakcie podróży i wyjazdów wakacyjnych?

Już czas odłożyć ciężkie – i zajmujące dużo miejsca w bagażu podróżnym – lustrzanki do lamusa?

Jak fotografują polscy turyści

Wybieracie się w podróż? Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że wrócicie z niej ze sporym zapasem dokumentacji fotograficznej. Zastanawialiście się kiedyś, jak dużo zdjęć robicie podczas tygodniowego wyjazdu?

Śpieszę z podpowiedzią: z badań przeprowadzonych przez Optimum Research wynika, że taka wycieczka zaowocuje… średnio 46 zdjęciami dziennie, w tym 12 selfie. To oczywiście średnia, ale dająca do myślenia.

– 300 zdjęć na tydzień wyjazdu? Niekiedy tyle robię w jeden-dwa dni. Kwestia typu podróży i sprzętu, który mam przy sobie – śmieje się Maciek Bać, zapalony fotograf.

Nie mogłem nie zapytać go o ów sprzęt. I okazało się, że większość zdjęć w podróży jest… robiona telefonem komórkowym.

Jak to jest, że osoba mająca naprawdę dobry aparat („To Sony A7 II, robi fajne zdjęcia” – opowiada Maciek), częściej korzysta z tego wbudowanego w swój telefon komórkowy. Nie odczuwa dyskomfortu, nie jest to mezalians z konieczności?

Słowa-klucze to: podręczność i natychmiastowy dostęp.

Czy super jakość jest najważniejsza?

– Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że nawet najnowszy aparat lub aparaty, wbudowane w Samsung Galaxy 10+ lub ostatni model iPhone czy Huawei, nie dadzą tak dobrego „obrazka” jak z dobrej lustrzanki lub modnego ostatnio bezlusterkowca. Ale są momenty, gdy nie potrzebuję mieć hiper jakości zdjęć. I tak z nimi potem nic nie robię, nie wywołuję ich w dużym formacie, nie drukuję w formie plakatów. Zostaną jako plik .jpg na dysku mojego komputera, do którego zajrzę raz na jakiś czas.

To słowa Wojtka: uczestnika zimowego obozu, który właśnie odbywa się w Gorcach. Rozglądam się po sprzęcie foto innych uczestników: widzę kilka zaawansowanych aparatów, ale dominuje jednak… fotografowanie komórkami.

Nie tylko podczas prelekcji, ale także w ramach zajęć praktycznych: kopaniu w głębokim śniegu platform pod rozbicie namiotu, wspinaczce po zamarzniętym sztucznym lodospadzie czy przygotowaniach do spędzenia nocy w śpiworze w samym środku gorczańskiej zimy: w niektórych miejscach zaspy śniegu mierzą po 160 cm!

Lustrzanka lub bezlusterkowiec z wymiennymi obiektywami zrobi zapewne przepiękne zdjęcie. Ale na moich oczach kobieta, która wspinała się po sztucznym lodospadzie poniżej schroniska, sięgnęła do kieszeni, i będąc na środku ściany w bezpiecznej pozycji, „cyknęła” sobie selfie z dziabkami do wspinaczki…

* * *

To jest najważniejsza zaleta aparatu wbudowanego w telefon komórkowy: ZAWSZE masz go przy sobie. Są dziesiątki sytuacji, w których niemożliwe jest użycie (lub swobodne operowanie) klasycznym aparatem fotograficznym.

Komórka rozwiązuje ten problem. To narzędzie m.in. do natychmiastowego uwieczniania danej chwili. Jakość tego zdjęcia w tym przypadku naprawdę schodzi na dalszy plan.

Fotografowanie komórką
Foto: rdonar / Shutterstock

Co z tymi zdjęciami?

To tylko jeden z wielu przykładów, który pokazuje, że świat się zmienia. 10 lat temu zdjęcie wykonane aparatem wbudowanym w telefon komórkowy nie mogłoby nawet stać obok zdjęcia „z lustrzanki” lub zaawansowanego kompaktu. Teraz? Większość zdjęć oglądamy w formie elektronicznej, na ekranach telefonów, tabletów czy laptopów.

I przyglądając się albumom foto na popularnych blogach podróżniczych, zmniejszonym do stosunkowo małej rozdzielczości (typu: 800px x 600px), możemy się zastanawiać: czym było wykonane dane zdjęcie? Komórką czy „normalnym aparatem”? Niejednokrotnie różnic praktycznie nie widać.

Wywołując zdjęcie w formacie pocztówkowym, w sporej części przypadków jakość fotek z komórki jest najzupełniej wystarczająca, niekiedy po prostu piękna. I takim zdjęciom możemy sporo wybaczyć. Nawet ewentualne niedoskonałości techniczne.

* * *

Czy telefon nadaje się do fotografowania w podróży?

– Komórka? Telefonem nie da się zrobić dobrego zdjęcia!

Nie wiem jak wy, ale znam parę osób, które powtarzają takie zdanie jak mantrę Na pewno? Spójrzcie na prace chociażby Nan Denga, który został zwycięzcą konkursu Mobile Photography Awards 2017. Specjalnie wybrałem ten przykład, aby pokazać zdjęcie zrobione jednym ze starszych modeli telefonów komórkowych: pan Deng ówcześnie posługiwał się iPhone 7 Plus oraz Huawei P10 Plus. Od tego czasu jakość aparatów w komórkach poszła mocno do przodu.

Czy naprawdę potrzebujemy (poza stosunkowo małą grupą osób, o których będzie jeszcze mowa w tym artykule) lepszej „jakości” zdjęć, które możemy zrobić w trakcie podróży, wyciągając ze swojej kieszeni telefon komórkowy – i ewentualnie delikatnie poprawiając daną fotografię bezpośrednio w komórce?

Foto MPA Grand Prize
Foto: Twitter / mobilephotoawards.com / alexandeng.com

Świat półprofesjonalistów i zawodowców

Jasnym jest, że są grupy zawodowe (a także miłośnicy i maniacy fotograficzni), dla których zdjęcie z komórki jest czymś paskudnym. Podnoszą uwagi o niedoskonałościach optyki, o zniekształceniach, ziarnie, braku ostrości, fałszywym efekcie bokeh… i dziesiątki innych. Widok podróżników z dyndającym na szyi dużym aparatem nie zniknie z popularnych turystycznych miejscowości.

Dla takiej grupy odbiorców telefon komórkowy jako „narzędzie fotografa” nie jest rozwiązaniem. Tu dalej będzie rządzić coś z zestawu Canon / Nikon / Olympus / Sony, majętni zawodowcy być może pokuszą się o Hasselblad. Na ich plecach często można zobaczyć dedykowane fotograficzne cud-plecaki, które mają na celu ochronę całości sprzętu foto przed uszkodzeniem w trakcie transportu.

Patrząc na ich piękne zdjęcia, wysublimowane kadry, możemy się zachwycić. Ale najważniejsza rzecz, która przyświeca fotografiom zrobionym w podróży, jest do uchwycenia także aparatem w komórce. I nie potrzebujemy wydawać worków złotych monet na dedykowany sprzęt foto, aby to osiągnąć. To złapanie w ramy zdjęcia danej chwili, emocji, wspomnień, do którego będzie się wracać.

Jak często? Co się dzieje z tymi wszystkimi fotografiami, które nasi rodacy zdjęciami? Trafiają do mediów społecznościowych (fotografie z wyjazdów regularnie publikuje ponad 1/3 badanych osób). Oczywiście, są również prezentowane naszym znajomym i rodzinie po powrocie – robi tak 65 proc. polskich turystów.

Fotografowanie komórką
Foto: maridav / Shutterstock

Fotografowanie komórką w praktyce

Z własnych doświadczeń: coraz częściej na swoje wyjazdy nie zabieram dedykowanego sprzętu fotograficznego, tylko aparat komórkowy. Kiedyś dołączałem do niego specjalny obiektyw (Sony QX-100), aktualnie obywam się i bez niego. Mając w pełni świadomość, że zdjęcia nie będą perfekcyjne, a ewentualne poprawienie w aplikacjach typu Snapseed nie zmieni radykalnie jego parametrów.

Ale fotografowanie w podróży telefonem komórkowym daje jedną zasadniczą przewagę nad klasycznymi aparatami fotograficznymi. Nie jestem aż tak „intruzywny”, mogę nieco wtopić się w otoczenie, nie rzucając się aż tak w oczy podczas robienia zdjęcia.

Ta cecha zabawy pod tytułem: „robimy zdjęcia komórką” przydała mi się wielokrotnie. Wyciągając tradycyjny aparat nie zrobiłbym zdjęć z bliska na przykład w jerozolimskiej dzielnicy Me’a Sze’arim podczas żydowskiego święta. Albo na poduszkowcu sunącym przez zamarznięty Bajkał. Lub podczas obchodów Święta Niepodległości w Warszawie, stojąc oko w oko z ludźmi, którzy niechętnie patrzyli na wszelakiej maści fotografów z profesjonalnym sprzętem.

Słowo od artysty

Ciekawi mnie jednak, jak do tematu fotografowania w podróży czymś innym niż klasycznymi aparatami (czytaj: telefonem komórkowym) podchodzą prawdziwi zawodowcy i artyści. Osoby, które same zajmują się m.in. zaszczepianiem pasji do robienia zdjęć wśród swoich studentów.

Dzwonię do Maurycego Śmierzchalskiego, dyrektora artystycznego Frames Studium Fotografii. Maurycy jest głęboko zanurzony w świecie podróży: zawodowo jako fotograf obsługuje m.in. największy w Polsce festiwal Podróżników, Alpinistów i Żeglarzy, czyli odbywające się w Trójmieście Kolosy.

* * *

Maurycy śmieje się, gdy mówię mu, że przed oczami mam blisko dwa metry śniegu – sam jest właśnie na plenerze fotograficznym w Międzyzdrojach. Jakie jest jego zdanie na temat podróżniczej fotografii mobilnej?

– To zejście z technologią do ludzi. Aktualnie mam telefon, który ma optykę sygnowaną przez tak uznane w świecie fotograficznym firmy jak Leica i Carl Zeiss.

I robisz nim zdjęcia?

Zdarza się.

I…?

Jeżeli planujemy wydruk wielkoformatowy, 50cm x 70 cm, albo fotografia ma inny cel niż pamiątka rodzinna, wyjazdowa, dokumentacja emocji – ograniczeń związanych m.in. z małą matrycą w aparacie komórkowym możemy niekiedy nie przeskoczyć. Ale podczas wyjazdów, gdzie liczy się szybkość, moment, warunki – to świetne rozwiązanie.

Dlaczego?

Ponieważ efekty mamy od razu przy sobie, gotowe do ewentualnego podzielenia się z rodziną lub przyjaciółmi. Nie bez powodu Instagram święci teraz takie triumfy. A przy późniejszym oglądaniu na ekranie komórki lub monitora innego niż 40-calowe potwory, lub wydruk nawet w rozmiarze 20 cm x 30 cm nie będzie czymś wypalającym nasze oczy.

Maurycy, a gdybyś miał wysłać prostszy przekaz?

Przekładając to na prostszy przekaz: nie bójcie się robić zdjęć komórką w podróży.

* * *

Tak mówi zawodowiec. Nie wieszcząc zatem upadku rynku firm oferujących produktu dla świadomych i zaawansowanych miłośników, pozdrawiam wszystkich naszych czytelników z gór. Czym? Zdjęciem-selfie. Zrobionym komórką.

Paweł Kunz, Fly4free.pl
Foto: Paweł Kunz, Fly4free.pl / archiwum prywatne
REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Bedąc ostatnio na wyjeździe wzięlismy ze sobą lustrzankę, bo wiedzieliśmy że bedziemy wywoływac zdjecia.  Na kompie, telefonie nie było widac róznicy w jakości między zdjeciem zrobionym telefonem a lustrzanką, ale juz w formacie 40 x 30 cm widać. Teraz już wiem, że jak planuję zdjęcia wywoływac w wiekszym formacie to lustrzanka jest must.
keniek81, 23 lutego 2019, 21:30 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Nie potrafie pojechac w podroz bez aparatu. Tylko telefon, to moge wziac na weekend w miejsce gdzie juz bylam albo/i jade ze znajomymi i nie bedzie okazji na zrobienie dobrych zdjec. Doceniam dobra jakosc zdjec z telefonu, ale aparat, to aparat. Selfie mnie nie interesują.
Aga_podrozniczka, 24 lutego 2019, 8:59 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Aparat w komórce aparatowi w komórce nie równy ;)Mając Samsunga od serii S7 w góre można mówić o porządnym aparacie w telefonie.
jakubiakuellen, 26 lutego 2019, 14:24 | odpowiedz
Widok na górę Fuji
Najlepsza oferta

3w1! Tokio, Bangkok i Dubaj od 2610 PLN

Tomasz Świerczyński | 2019-05-24 14:30
REKLAMA
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel