Fly4free.pl

Czy lotniczy chaos dotknie pasażerów z Polski? Linia czarterowa wystawiła pasażerów do wiatru, a co z innymi?

lotnisko chopina
Foto: fotokom / Shutterstock
Jedna z linii czarterowych niespodziewanie zrezygnowała z obsługi lotów, w związku z czym już w piątek biuro podróży Itaka było zmuszone do odwołania części zaplanowanych rejsów i wprowadzenia pilnych zmian w swojej siatce połączeń. Inne biura podróży uspokajają, że sytuacja jest pod kontrolą. A co z innymi pasażerami? Na razie na polskich lotniskach nie widzimy wielkich problemów, choć to dopiero początek sezonu wakacyjnego.

O swoich problemach Itaka poinformowała w piątek za pośrednictwem mediów społecznościowych.

„W związku z koniecznością wprowadzenia pilnych zmian w siatce połączeń czarterowych na sezon Lato 22, a co za tym idzie anulacją pojedynczych wylotów, przepraszamy naszych Klientów za wszelkie niedogodności spowodowane tym faktem.
Powyższe działania są niezbędne do aktualizacji siatki połączeń, do czego zmusiły nas nagłe okoliczności, spowodowane wycofaniem się jednego z przewoźników z obsługi naszych operacji czarterowych”
– mogliśmy przeczytać w komunikacie przewoźnika.

Touroperator tłumaczy, że rezygnacja linii czarterowej spowodowała „efekt domina”.

„Przed rozpoczęciem sezonu Lato 22, kierując się dużym zainteresowaniem Klientów i wyraźnie wzmożonym popytem, zawarliśmy dodatkowe umowy na przeloty czarterowe, czemu towarzyszyły dodatkowe kontrakty gwarancyjne na hotele.
Niestety, mimo zawarcia stosownych umów, jeden z przewoźników czarterowych wycofał się z zawartej umowy, powodując „efekt domina” w precyzyjnie skonstruowanej siatce połączeń zaktualizowanej o dodatkowe przeloty. Ten właśnie fakt wpłynął na konieczność podjęcia niezmiernie trudnej decyzji, jaką jest anulacja wybranych rejsów na progu szczytu sezonu Lata 22, oraz liczne zmiany w rozkładzie lotów”
– głosi komunikat.

Media informują, że wśród anulowanych kierunków znalazły się m.in. Dżerba, Egipt i Zakintos, a anulowanych może być nawet 10 procent zaplanowanych wylotów.

Itaka uspokaja, że w tym tygodniu sytuacja wróci już do normy, ale problemem jest duża liczba pasażerów, którzy w efekcie rezygnacji przewoźnika nie mogą wrócić do kraju.

– Tym klientom, którzy nie mogą wrócić samolotem czarterowym do Polski, proponujemy przedłużenie pobytu, powrót inną linią lub przez inne lotnisko – mówi w rozmowie z Radiem Zet Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Foto: Shutterstock

Inne biura podróży uspokajają

Problemy Itaki to lokalna emanacja „klęski urodzaju”, która dotyka od kilkunastu tygodni branżę lotniczą w Europie. I choć w tym przypadku trudno winić biuro podróży, nie da się ukryć, że touroperatorzy „zmagają się” w tym sezonie z bardzo wysokim popytem, porównywalnym do czasu sprzed pandemii koronawirusa, którego nie są w stanie zahamować nawet rekordowe wysokie ceny wycieczek, o czym pisaliśmy na naszych łamach. W tej sytuacji pojawia się jednak potencjalne ryzyko, z którym mieliśmy teraz do czynienia – lwia część dostępnych na rynku samolotów jest zakontraktowana i w efekcie wystarczy jakaś awaria jednej maszyny czy sytuacja, jakiej doświadczyła Itaka, by zapięty na agrafki plan lotów zaczął się rozchodzić w szwach.

A w sposób oczywisty efektem jest to, że wielu klientów biur podróży zaczyna się zastanawiać czy ich wyjazdy nie są zagrożone.

W związku z licznymi pytaniami o połączenia lotnicze informujemy, że wszystkie loty w sezonie Lato 2022 są zakontraktowane i odbywają się zgodnie z planem. 95% naszych połączeń czarterowych realizują przewoźnicy: Enter Air, Ryanair Sun (Buzz), Sun Express, LOT, którzy są naszymi sprawdzonymi partnerami i gwarantują realizację operacji. Pozostałe 5% lotów mamy zakontraktowane na blokach lotniczych u innych touroperatorów – również w tym przypadku otrzymaliśmy zapewnienie o realizacji wszystkich rejsów” – taki komunikat opublikowało w mediach społecznościowych biuro podróży TUI.

Problemy na lotniskach? Są opóźnienia, ale bez turbulencji

Od kilku tygodni informujemy o ogromnych kolejkach, opóźnieniach oraz odwołanych lotach na największych otniskach w Europie. Czy wraz z nastaniem wakacji takie same problemy będą miały miejsce w Polsce? W niektórych portach widzimy już, że pasażerowie narzekają na opóźnienia rejsów, ale na szczęście daleko nam do kryzysów, jakie mają miejsce na londyńskim Heathrow czy w Amsterdamie.

Opóźnienia, które mają miejsce na Lotnisku Chopina, spowodowane są winą portu lotniczego w zaledwie trzech procentach. Warto podkreślić, że ponad 60 procent wszystkich opóźnień powstaje za granicą. Część tych 60-ciu procent to jest przepustowość przestrzeni powietrznej, a druga część to opóźnienia na innych lotniskach. Mamy tu trochę do czynienia z efektem domina: jeśli opóźni się samolot na wylocie z Brukseli, Londynu, z Paryża czy Frankfurtu, to przyleci on spóźniony do Warszawy, a więc siłą rzeczy – wyleci opóźniony w drogę powrotną. Dodajmy, że nie ma jakiejś nadzwyczajnej sytuacji jeśli chodzi o opóźnienia – mówi w rozmowie z serwisem naszemiasto.pl Anna Dermont, rzeczniczka warszawskiego portu.

Pewne problemu pojawiły się też w weekend na lotnisku w Pyrzowicach, które jest największym portem regionalnym, jeśli chodzi o liczbę połączeń wakacyjnych.

– Sporo rejsów jest opóźnionych, ale wynika to z tak zwanego kodu opóźnienia – późnego przylotu samolotu z poprzedniego rejsu. Głównym powodem tych opóźnień jest bardzo duże obłożenie europejskiej przestrzeni lotniczej – mówił w sobotę Piotr Adamczyk, rzecznik śląskiego lotniska. Jak dodaje, zdarza się też dłuższy od standardowego czas oczekiwania na bagaż.
 
Warto dodać, że lotnisko w Pyrzowicach miewa już w tym sezonie dni, w których zbliża się do rekordowej dziennej liczby obsłużonych pasażerów – dobowy rekord to 25,4 tysiąca ludzi z 2018 roku i wiele wskazuje na to, że w te wakacje zostanie on pobity.

Opóźnienia są też widoczne na lotnisku w Krakowie, choć jak w rozmowie z PAP podkreśla Natalia Vince, rzeczniczka portu, nie wpływają one znacząco na sprawność operacyjną lotniska.

– Opóźnienia dotyczą głównie niektórych samolotów z Hiszpanii, Włoch i Francji – dodaje.

Czy strajki sparaliżują niebo? Na razie tak się nie stało, ale…

W miniony weekend problemy branży mieli szczególnie mocno odczuć pasażerowie Ryanaira, bo w 5 europejskich krajach rozpoczął się strajk załóg pokładowych. Domagający się poprawy warunków pracownicy odgrażali się, że siatka Ryanaira zostanie sparaliżowana. Tymczasem irlandzka linia, korzystając m.in. z przepisów w niektórych krajach, zdołała zminimalizować efekty strajku do minimum. W sumie irlandzki przewoźnik odwołał od piątku do niedzieli nieco ponad 300 połączeń – głównie z i do Belgii, a także Francji i odrobinę z Hiszpanii.

Nie oznacza to jednak, że pasażerowie mogą odetchnąć spokojnie, bo strajki w irlandzkiej linii w niektórych krajach będą jeszcze kontynuowane w 2 najbliższe weekendy. A strajki szykują już pracownicy innych linii – na najbliższą środę strajk ogłosiło np. 1000 pilotów linii SAS.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Dlaczego nie wymieniacie z nazwy tej linii czarterowej która zrobiła wszystkich w konia? Nie wiecie, nie chcecie czy też nie możecie?
DMWpl, 27 czerwca 2022, 23:21 | odpowiedz
Nie wiedzą. Nikt nie wie. P. Piotr Henicz z Itaki powiedział tylko, że jedna z linii lotniczych. Nie podał Nazwy. 
DMWpl Dlaczego nie wymieniacie z nazwy tej linii czarterowej która zrobiła wszystkich w konia? Nie wiecie, nie chcecie czy też nie możecie?
edro, 28 czerwca 2022, 10:23 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »