Czy LOT wprowadzi taryfy basic bez bagażu podręcznego? Fijoł: „Nie chcemy oszukiwać pasażerów. Dajemy im uczciwą ofertę”
Linie w Europie stawiają na basic economy. LOT na razie nie…
Kryzys paliwowy sprawia, że linie lotnicze z jednej strony tną ofertę lotów, z drugiej zaś podnoszą ceny biletów. Niektórzy przewoźnicy podchodzą do tematu jeszcze bardziej kreatywnie, wprowadzając do swojej oferty taryfy basic economy. Oferują oni wówczas pasażerom nieco tańsze bilety, ale w zamian nie możemy zabrać na pokład standardowej, zazwyczaj 8-kilogramowej, podręcznej walizki, a jedynie przedmiot osobisty. Jeśli zaś chcemy zabrać podręczną walizkę, musimy dopłacić.
Jest to model świetnie znany z Ryanaira i Wizz Aira, a ostatnio implementowany także przez inne linie w Europie, np. Air Baltic czy przewoźników z Grupy Lufthansa. Czy LOT zamierza wprowadzać takie taryfy? Spytaliśmy o to Michała Fijoła, prezesa narodowego przewoźnika.
Limassol od 1920 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Costa del Sol od 2095 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Side od 1481 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
– Nie mam w tym zakresie niczego oficjalnego do przekazania, ale widzę przewagi konkurencyjne przewoźnika full service i wiem, jakie są oczekiwania pasażerów. Pasażer jest mądry i podejmuje racjonalne decyzje cenowe, widzi wszystkie koszty: dojazd na lotnisko, koszt walizki, ewentualne późniejsze dopłaty. My nie chcemy oszukiwać naszych pasażerów. Dajemy im uczciwą ofertę i od razu mówimy, ile kosztuje. Traktujemy dobre naszych pasażerów – porównując serwis nasz i innych pasażerów to wiecie, jak wypadamy. I to działa – nie widzę wielkiego hałasu w mediach, że LOT źle kogoś potraktował, kazał mierzyć walizkę i dopłacać, bo była o 50 gramów za ciężka – mówi Fijoł.
Będzie klasa Economy+?
Fijoł odniósł się też do planów przewoźnika, który w nowych Boeingach 787-9, które w połowie przyszłego roku LOT pozyska od Virgin Atlantic, może wprowadzić klasę podróży Economy+, czyli klasę ekonomiczną z większą przestrzenią na nogi.
– Może się okazać, że przód kabiny w klasie ekonomicznej jest lepszy i bardziej wygodny dla pasażera, więc być może tam będzie można sprzedać takie miejsca jako wartość dodana. Tu jednak ponownie chodzi o uczciwość i sam produkt. Kiedy pasażerowie mieli do nas pretensje, że w Boeingach 737 nazywamy miejscami w klasie biznes wolny środkowy fotel w pierwszych rzędach samolotu, zaczęliśmy ją nazywać premium economy. Jesteśmy zawsze fair wobec naszych pasażerów – mówi Fijoł.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?