Czy Katowice zyskają na problemach lotniska w Krakowie? „Jeśli pojawią się ograniczenia, będziemy gotowi”
Lotniska w Pyrzowicach i Krakowie to dwa największe porty na południu Polski, które z jednej strony idealnie się uzupełniają pod kątem oferty, ale z drugiej, także ze sobą rywalizują. Jednocześnie oba lotniska szykują się do rozbudowy z powodu zwiększonej liczby pasażerów, która może rodzić obawy o problemy z przepustowością. To szczególnie duże zagrożenie w przypadku lotniska w Krakowie, gdzie roczna przepustowość terminala, wynosząca ok. 8 mln pasażerów rocznie, została już dawno przekroczona – w zeszłym roku lotnisko obsłużyło 9,4 mln pasażerów, w tym chce przekroczyć barierę 10 mln podróżnych.
Krakowskie lotnisko przedstawiło co prawda plan rozbudowy i zwiększenie przepustowości (także w krótkim terminie, m.in. poprzez instalację skanerów 3D), jednak nie uspokaja to obaw o to, że krakowskie lotnisko po prostu się zapcha i padnie ofiarą „klęski urodzaju”. Tym bardziej, że finisz prac związanych z rozbudową terminalu pasażerskiego planowany jest dopiero na 2031 rok, a przewoźnicy cały czas otwierają stąd nowe trasy i zwiększają częstotliwości (ostatnie przykłady to choćby zapowiadane pojawienie się linii AirArabia oraz zwiększenie częstotliwości lotów przez flyDubai do Dubaju do 3 lotów dziennie w sezonie wakacyjnym). Czy jeśli pojawią się problemy z przepustowością, to skorzysta na nich lotnisko w Pyrzowicach? I jak w ogóle układa się współpraca obu portów? Na te tematy i nie tylko rozmawiamy z Arturem Tomasikiem, prezesem spółki zarządzającej Katowice Airport.
To druga część naszego wywiadu. W pierwszej rozmawialiśmy m.in. o kulisach kontrowersyjnych wydarzeń związanych z przeniesieniem się linii Turkish Airlines z Pyrzowic do Krakowa oraz o dalszych planach śląskiego lotniska.
Zapraszamy do lektury!
Belek od 2021 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Costa del Sol od 2189 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Djerba od 2432 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Mariusz Piotrowski: Czy sąsiedztwo Krakowa i tak prężnie rozwijającego się lotniska to jest bardziej zaleta czy problem z punktu widzenia Pyrzowic? Bo z jednej strony oferty obu lotnisk się uzupełniają, ale z drugiej taka koegzystencja nie musi być łatwa.
Artur Tomasik: Na pewno to, że mamy tak ważny ośrodek turystyczny jak Kraków, w jakimś stopniu pomaga Pyrzowicom, bo przeciętny turysta patrząc na dystans, który nas dzieli, może traktować nas jako jeden obszar. Bez wątpienia jest to pewna szansa dla Pyrzowic. Katowickie lotnisko nie ma większych ograniczeń, jeśli chodzi o rozbudowę infrastruktury, dlatego jeśli w przyszłości pojawią się techniczne lub organizacyjne ograniczenia infrastruktury u naszych sąsiadów, my będziemy gotowi do obsługi ewentualnego zwiększonego ruchu. Niezależnie od tego, co wydarzy się w przyszłości, planujemy już w 2028 roku obsługiwać ok. 7,5 mln pasażerów, a barierę 10 mln podróżnych spodziewamy się przekroczyć w 2033 roku. Także ULC w swoich prognozach pozycjonuje Katowice jako jedno z trzech polskich lotnisk regionalnych, które przekroczą w przyszłości granicę 10 mln pasażerów roku. Przypomnę, że na przestrzeni ostatnich trzech dekad, jesteśmy portem, który jako jedyny wybudował w Polsce na lotnisku cywilnym od podstaw nową drogę startową. Przed nami kolejne duże inwestycje, do 2028 roku chcemy wybudować główny terminal pasażerski. Przekroczyliśmy pewną masę krytyczną pasażerów, dlatego przyszedł czas na integrację wszystkich funkcji w jednym terminalu i to jest jeden z celów, które chcemy osiągnąć. Ponadto w ramach naszego programu inwestycyjnego na lata 2024-2028 chcemy stworzyć dla pasażerów bardzo dobre, komplementarne lotnisko. Planujemy budowę tunelu, który będzie łączył stację kolejową z nowym terminalem pasażerskim. Pomiędzy nowym terminalem a stacją powstanie duże centrum przesiadkowe dla autobusowej komunikacji publiczne, a także dla autokarów i busów, w ten sposób na jednym tunelu będziemy integrować trzy rodzaje transportu: samolot, autobus i pociąg. Wyobrażam sobie, że pasażer, który przyjedzie do nas pociągiem niekoniecznie musi wsiadać do samolotu, ale na jednym bilecie pojedzie autobusem do wybranego miasta na Śląsku. Chcemy, żeby w Katowice Airport powstało duże centrum przesiadkowe. Myślę, że nasza nowa infrastruktura w przyszłości będzie atutem, które przyciągnie nowych przewoźników. Zaletą portu jest także duży obszar oddziaływania, w promieniu dwóch godziny jazdy samochodem od lotniska mieszka aktualnie ok. 14 mln osób, naszych potencjalnych pasażerów. Od grudnia zeszłego roku do Katowice Airport można dojechać koleją, co wzmocniło obszar oddziaływania lotniska. Oprócz autostrady i drogi ekspresowej mamy także w Pyrzowicach przelotową stację kolejową. Rozmawialiśmy już z Polregio, które wstępnie zadeklarowało, że chce, żeby ich pociągi także jeździły przez stację „Pyrzowice Lotnisko”. Myślę, że te atuty stanowią pewne argumenty, które zachęcą przewoźników do rozwoju działalności w Katowice Airport.
A czy Pyrzowice mogą dodatkowo skorzystać na problemach Krakowa z przepustowością?
– Tak, upatrujemy w tym dodatkowej szansy na zwiększenie przewozów w Katowice Airport. Nowy terminal sprawi, że w komfortowych warunkach będziemy mogli obsługiwać nawet 10 mln pasażerów rocznie. Nasz zespół potrafi sprawnie realizować duże inwestycje. W ostatniej dekadzie było to ponad 40 projektów na łączną kwotę ponad miliarda złotych, dzięki temu myślę, że mamy dzisiaj jedną z najlepszych infrastruktur liniowych w kraju. Posiadamy drogę startową o długości 3,2 km, dwie równoległe drogi kołowania i ponad 45 stanowisk postojowych, co doskonale wykorzystują nasi przewoźnicy.
A’propos przewoźników. Niepokoi pana to, co dzieje się teraz z Wizz Airem? Wygląda na to, że te problemy z silnikami mogą być większe niż to, co można było zakładać jeszcze kilka miesięcy temu…
– Współpracujemy z Wizz Airem od lat i utrzymujemy z nimi bardzo dobre relacje. Ta sytuacja oczywiście martwi, bo uziemienie kilkudziesięciu samolotów to duży problem. Ten stan nie będzie trwał wiecznie, co nie zmienia faktu, że Wizz Air zawiesza w tym czasie część połączeń z Polski, a Katowice, które są dużą bazę tego przewoźnika, też będą to odczuwać, bo spadek oferowania Wizz Aira może sięgać kilkudziesięciu procent. Rynek nie lubi próżni, więc konkurencja w jakiś sposób ją wypełni. Z punktu widzenia biznesowego martwi to nas, bo mniejsza liczba połączeń to mniejsze przychody, co nie zmienia faktu, że rozumiemy tę decyzję, bo bezpieczeństwo operacji jest zawsze najważniejsze. Mam nadzieję, że za kilka miesięcy sytuacja wróci do normy.
A co pan sądzi o przyszłości CPK? Czy ten projekt będzie kontynuowany i co przyniesie nam ten słynny rządowy audyt?
– Śledzę tę dyskusję od kilku tygodni, ale sam nie biorę w niej aktywnego udziału i rzadko się wypowiadam na temat CPK, a to dlatego, że nie mam dostępu do dokumentów źródłowych, a tym samym ich nie analizowałem, ani nie konsultowałem tych, które już powstały. Cieszy mnie fakt poprawy transparentności dyskusji nad tym projektem. Osoby, które angażują się w publiczną dyskusję, są coraz lepiej przygotowane. Mam wrażenie, że w tej chwili jest więcej argumentów za zrealizowaniem tego projektu, niż przeciw. Może w innej skali czy formule, także organizacyjnej, ale jednak za. Bez wątpienia możliwości rozbudowy Chopina i Modlina są mocno ograniczone. Z tego co słyszę wynika, że decyzja o dalszych losach tego projektu zapadnie na podstawie wyników trwającego audytu.
Na koniec chciałbym trochę przekornie zapytać o strategię rozwoju lotnictwa cywilnego w Polsce, której branża nie może się doczekać od lat. Czy jest ona w ogóle potrzebna? Bo patrząc po samych wynikach lotnisk, to wyraźnie widać, że najlepiej chyba wam idzie, jak się was zostawi samopas i puści na „chaos”.
– Strategia zawsze jest potrzebna, tylko musi być krótka i konkretna. Warto spojrzeć na przykłady z innych krajów, np. na strategię w Wielkiej Brytanii, która ma kilkadziesiąt stron i nakreśla główne kierunki rozwoju. Składa się z kilku głównych działów, w tym poświęconych ochronie środowiska i wpływowi lotnictwa na rozwój gospodarki. Uważam, że strategia powinna też wyznaczać kierunki rozwoju dla edukacji: jakie kadry są potrzebne, kto powinien tworzyć bazę wiedzy i bazę danych dla lotnictwa, z której my jako uczestnicy rynku powinniśmy korzystać. Ważne jest też precyzyjne wyznaczenie instytucji, która zajmować się będzie nadzorem nad wdrażaniem dokumentu. W stosownym ministerstwie i Urzędzie Lotnictwa Cywilnego powinien funkcjonować departament odpowiedzialny za monitorowanie realizacji założeń strategii. Nie można tak ważnej branży pozostawić samej sobie, bez strategii, bo to kompletnie nie ma sensu w tak dużym kraju jak Polska.