Fly4free.pl

Cyfrowi nomadzi będą nowym problemem turystyki? Tylko z USA pojawiło się ich 11 mln!

cyfrowi nomadzi
Foto: Unsplash

Od Gruzji, przez Arubę i Kajmany aż po Chorwację i Zjednoczone Emiraty Arabskie – krajów, które tworzyły specjalne programy dla pracowników zdalnych i cyfrowych nomadów było w ostatnich miesiącach mnóstwo. Ale gdy cyfrowych nomadów przybywa, mieszkańcy niektórych z nich zaczynają zastanawiać się, czy to był dobry pomysł. I obawiają się, czy nie staną się oni bardziej problematyczni niż klasyczna masowa turystyka.

Aż 11 milionów osób tylko z samych Stanów Zjednoczonych identyfikuje się obecnie jako „cyfrowi nomadzi”, z czego połowa to osoby zatrudnione na klasyczny pełny etat – z tą różnicą, że mogą ją wykonywać z dowolnego miejsca na świecie.

– W 2020 roku w USA i na całym świecie nastąpiła wielka zmiana w kierunku pracy zdalnej, przyspieszona w dużej mierze z powodu pandemii COVID-19. Ta zmiana wpłynęła na życie pełnoetatowego pracownika, znacząco zwiększając populację cyfrowych nomadów. Tylko w USA wzrosła ona o prawie 50 proc. od 2019 roku – wylicza Mbo Partners w raporcie „COVID-19 and the Rise of the Digital Nomad.

Dodatkowo wśród freelancerów, wolnych strzelców, niezależnych kontrahentów itd. wzrost wynosił „tylko” 12 proc. Natomiast liczba cyfrowych nomadów z kategorii zatrudnionych na etacie wzrosła o 96 proc. – z 3,2 mln do 6,3 mln. Znacząco przybyło też ludzi, którzy zdecydowanie chcieliby lub rozważają zostanie cyfrowymi nomadami.

Choć więc samo zjawisko nie jest niczym nowym, to widać wyraźnie, że pandemia i masowo wprowadzany tryb pracy zdalnej zdecydowanie ułatwiła podjęcie decyzji o „pracy na wyjeździe”. Zwłaszcza, w krajach, które są tańsze, ładniejsze i mają lepszą pogodę.

Ale jak to zwykle bywa, gdy coś staje się masowe, może też stać się problematyczne.

Cyfrowi nomadzi przynoszą kłopoty? Na razie tylko czasami

Ciekawy przypadek problemów, jakie pojawiły się wraz z najazdem cyfrowych nomadów do Tulum w Meksyku opisuje Business Insider.

– Tulum zaczyna wyglądać jak kolejny Fyre Festival. Kłopoty, z którymi już boryka się miasto – słaba elektryczność, kiepski system kanalizacyjny, zanieczyszczenie wody, są zaostrzane przez stada cymbaów z Bluetoothem. W przeciwieństwie do hord turystów, którzy przyjeżdżają i wyjeżdżają za kilka dni, cyfrowi nomadzi obciążają lokalną infrastrukturę na stałe. Cieszą się wszystkimi dobrodziejstwami życia w tropikach, ale nie płacą podatków – czytamy w portalu.

Szybko reagują też deweloperzy, którzy budują specjalne centra czy przestrzenie do pracy. A te nie zawsze powstają z myślą o środowisku.

– To jest problem z napływem cyfrowych nomadów – mówi Heather Froeming, kierownik projektu w lokalnej grupie ekologicznej Red Tulum Sostenible, cytowany przez BI.. – Nie mają pojęcia, że ​​ich działania promują niszczenie dżungli. Zapłacą ile trzeba, aby móc tu żyć. A to tworzy dużą motywację dla ludzi do robienia niewłaściwych rzeczy – dodaje.

Ale to nie jest problem wyłącznie w Tulum. Problemy z cyfrowymi nomadami zaczęły pojawiać się także w Tajlandii, na Bali i we wszystkich tych miejscach, które znajdziecie na listach „najlepszych miejsc do pracy zdalnej”.

A lista przewinień jest dłuższa niż mogłoby się wydawać. Cyfrowym nomadom zarzuca się przede wszystkim sztuczne zawyżanie i pompowanie cen nieruchomości (także tych wynajmowanych). Ale także szeroko stosowaną kombinatorykę wizową – wyjeżdżanie z kraju na kilka dni, by w międzyczasie móc otrzymać zupełnie nową wizę turystyczną zamiast starań o pozwolenie na długoterminowy pobyt. Kłopotliwy jest też fakt, że przynajmniej w teorii korzystając z wizy turystycznej nie powinniśmy pracować. Często jednak przepisy nie nadążają za rzeczywistością i nie uwzględniają pracy wykonywanej przez obcokrajowców dla firm i klientów z zagranicy. Wielu ekspertów podkreśla też, że nie inwestują oni w żaden sposób w lokalną społeczność – czy to w kontekście własnego czasu, zaangażowania czy bardziej dosłownie – finansowo, bo nie przywiązują się do miejsca, które przecież i tak za jakiś czas opuszczą. W zamian, by nie czuć się samotnym, najczęściej tworzą własną grupę – ludzi podobnych sobie.

Pewnie wielu cyfrowych nomadów nie zgodziłoby się z tymi zarzutami (i dobrze!), bo ich podejście do życia i podróży sprawia, że żyją w harmonii ze środowiskiem, lokalnymi społecznościami i robią co mogą, by nie dokładać cegiełki do ich degradacji. Przecież nie brakuje tych, którzy przy okazji swoich pobytów w rajskich miejscach organizują proekologiczne akcje, zbierają śmieci na plaży. Często też dają pracę mieszkańcom, korzystają tylko z lokalnych produktów, nagłaśniają problemy lokalnych społeczności.

Ale niestety im bardziej powszechne stanie się zjawisko cyfrowego nomadyzmu, tym więcej znajdzie się osób, dla których najważniejszą częscią tego życia będą jedynie bardzo instagramowe zdjęcia opatrzone hasztagiem #homeoffice.

Na razie kraje garną się do cyfrowych nomadów

Trzeba jednak zaznaczyć, że nie zawsze jest tak kolorowo. Choć wiele rajskich i pięknych miejsc oficjalnie przygotowało programy dla cyfrowych nomadów, które zwłaszcza w erze COVID-19 miały znacząco ułatwić im życie, to w rzeczywistości mało było tych spektakularnie atrakcyjnych. W większości krajów, rząd wymagał spełnienia wielu, często bardzo restrykcyjnych warunków lub zaskakującej papierologii.

Jednym z najbardziej drastycznych przykładów były Kajmany.

– Pojedyncza osoba musi zarabiać przynajmniej 100 tys. USD rocznie, a para 150 tys. USD, być zatrudniona przez firmę spoza Kajmanów, mieć ubezpieczenie zdrowotne i dostarczyć szereg dodatkowych dokumentów. Wśród nich są m.in. wyciągi bankowe z sześciu miesięcy, zaświadczenie o niekaralności – pisaliśmy na łamach Fly4free.pl przy okazji przeglądania ofert dla cyfrowych nomadów z całego świata.

Ale warunki stawiały też niemal wszystkie inne kraje, które takie programy przygotowały. Najczęściej obostrzenia dotyczyły minimalnego dochodu, innym razem wymagano „opłaty wjazdowej”, regularnie też trzeba było zadeklarować pobyt na minimum 6, 9 czy 12 miesięcy.

Czy to dobrze? Trudno powiedzieć? Czy pomaga uregulować rynek cyfrowych nomadów i już teraz, gdy jeszcze nie są żadną plagą ani ogromnym problemem, zapobiec temu, by kiedyś się nim stali? To pytanie zostawiamy wam. Dajcie znać, co sądzicie w komentarzach.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Jak komuś śmierdzą ludzie, którzy przyjeżdżają, wynajmują i płacą lokalsom no to cóż - może innemu śmierdzieć nie będą :)
apadlo, 13 lipca 2021, 11:17 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »