REKLAMA

Rycerze, kapcie i pierogi za 4 złote. Wiemy, co zaskakuje obcokrajowców w Polsce – sami się zdziwiliśmy!

turyści w gdansku
Foto: alexmak7 / Shutterstock

Polskę każdego dnia odwiedzają tysiące zagranicznych turystów. To, co dla nas jest oczywiste, dla nich często okazuje się być dziwne, kłopotliwe lub imponujące.

Przepytaliśmy kilkunastu obcokrajowców – zarówno tych od lat mieszkających w Polsce, jak i tych, którzy wpadają tu od czasu do czasu, a nawet jedną nowicjuszkę w wojażach do naszego kraju. Opowiedzieli, co w Polsce ich szokuje, co zachwyca, a czego do dziś nie mogą pojąć.

Zamach w Krakowie i sklepy monopolowe

Rachel jest najbardziej stereotypową Brytyjką, jaką tylko potraficie sobie wyobrazić. Unika podróży, poza imprezowymi wypadami do Magaluf, je wszystko z majonezem i niechętnie zdobywa wiedzę o świecie. Czasem zadaje takie pytania, że nie jestem pewna, czy żartuje czy mówi poważnie, bo odpowiedzi na nie poznaje się w podstawówce.

Już kiedy odbierałam ją z lotniska, czułam zbliżającą się katastrofę. Jednak jej postrzeganie Polski zaskoczyło nawet mnie.

– Ale macie blisko do lotniska – powiedziała po 25 minutach jazdy z Balic. To było pierwsze, na co zwróciła uwagę. – Tyle to u nas czasem jedzie się z hali odlotów do samolotu – śmiała się.

Przez kolejne dni z nieskrywanym zaskoczeniem obserwowała nasz kraj i tutejszych ludzi. Choć nie przekonała się do żadnego dania polskiej kuchni, była świetną inspiracją do zobaczenia Polski z zupełnie innej strony.

– Tu jest naprawdę pięknie. I tak czysto.

Pamiętacie to zdjęcie z warszawskiego metra, które w ekspresowym tempie obiegło media społecznościowe na całym świecie? Obcokrajowcy byli zaskoczeni, że czyta się u nas papierowe książki i nie ma wielkiej różnorodności, jeśli chodzi o kolor skóry pasażerów. Te dwa tematy dominowały w komentarzach. Wtedy byłam przekonana, że nikt „normalny” nie zwróciłby na to uwagi.

– U mnie w szkole było 40 różnych języków – opowiada mi Rachel – A odkąd tu jesteśmy, nie widziałam jeszcze ani jednego czarnoskórego człowieka – zwróciła mi uwagę.

I miała rację, choć to był w dużej mierze przypadek. Nawet, gdy zwiedzałyśmy Stare Miasto, turystów o innych odcieniach skóry nie było aż tak wielu, a jeśli – to głównie Azjaci.

– To naprawdę dziwne uczucie. Jakbym trafiła do innego świata – komentowała każdego dnia kilkanaście razy.

Ale dziwiły ją też inne rzeczy. Smak polskich owoców – wyrazisty i słodki. To, że kiedy podjeżdża autobus, otwierają się wszystkie drzwi zamiast tych przy kierowcy i że kontrole biletów są tylko od czasu do czasu. Pytała, czemu mamy tak dużo sklepów z samym alkoholem i czy te wszystkie kościoły, które mijamy, są ciągle używane. A kiedy ktoś ustąpił jej miejsca w tramwaju, nie wiedziała kompletnie, co się dzieje.

Najciekawsza sytuacja przyszła do nas nieoczekiwanie. Spacerowałyśmy po Rynku, a nagle po drugiej stronie Sukiennic coś wybuchło. Nie widziałyśmy, co się stało, było jedynie słychać huk.

– Nie wiedziałam, czy mam uciekać czy rzucić się na ziemię – mówi mi. – Patrzę po ludziach, a oni spacerują jak gdyby nigdy nic. Kompletnie nie macie poczucia strachu, hałas nie kojarzy wam się z żadnym zamachem ani zagrożeniem. Kiedy zobaczyłam waszą reakcję, pomyślałam: „co z wami jest nie tak?”. Potem zaczęłam wam zazdrościć – dodaje.

Huk powtórzył się nawet trzy razy, a dopiero w lokalnych wiadomościach zobaczyłam, że za potencjalnym zawałem serca mojej brytyjskiej koleżanki stała rocznica Odsieczy Wiedeńskiej i salwy wystrzelone z tej okazji.

wawel
Foto: RomanSlavik.com / Shutterstock

Polki z garnkiem pełnym makaronu

Alessandro żyje w Krakowie od 8 lat. Przyjechał z Rzymu do pracy w branży IT. Poznaliśmy się, gdy był w tym mieście dopiero od kilku tygodni. Dziwiło go wiele rzeczy – liczba samochodów dopuszczona do ruchu w centrum, to jak jest czysto na ulicach, sposób w jaki gotujemy makaron czy tempo życia. Ale umysł Włocha do dziś zajmują przede wszystkim kobiety.

– Powiem ci, że najbardziej zaskoczyły mnie Polki. Całe życie myślałem, że jak żona, to tylko z Włoch. Po kilku miesiącach w Polsce wiedziałem, że albo Polka albo żadna – uśmiecha się. – Jesteście przepiękne, macie charakter, ale przy tym wszystkim potraficie dbać o rodzinne ognisko, gotujecie obiady i dbacie o męża. Włoszki pną się po szczeblach kariery. Polki robią to samo, tylko w międzyczasie podsuną ci jeszcze talerz schabowych, ukołyszą dziecko i wyprasują koszulę.  A makaronu wcale nie robią gorszego! Bardzo mi to imponuje – zapewnia mnie.

Mój włoski kolega przyznaje też, że na początku nie mógł przyzwyczaić się do rytmu pracy, braku sjesty i ucztowania tylko przy ważnych okazjach.

– Umiecie się bawić, ale dopiero jak jest okazja. Inaczej to tylko praca, praca, praca. Ale to się zmienia. Jest bardzo duża różnica między sytuacją teraz, a tą, którą zastałem na początku – przekonuje Alessandro.

Tęczowy bar mleczny i zasiłek w formie obiadu

Z Magdą spotykam się w typowo PRL-owskim, nowohuckim barze mlecznym. Obie jadamy tam obiady niemal każdego dnia. Spotykam tam przeróżnych ludzi, ale prawie zawsze natknę się tam na „komunistyczną wycieczkę”, którą ona i jej koledzy się opiekują. Obowiązkowy punkt – seta wódki w mieszkaniu z meblościanką i pierogi w barze.

Nie raz i nie dwa podsłuchuję ich rozmowy, czasem z nieskrywaną przyjemnością w nich uczestniczę. Przyjeżdżają tu ludzie z całego świata – najczęściej Brytyjczycy, Francuzi, Niemcy, bardzo często też Hiszpanie.

– Kiedyś przychodzimy pod bar, turyści są zaciekawieni, ale nieco nieufni, bo musisz przyznać, że to miejsce nie wygląda zbyt dobrze. No i na drzwiach zobaczyli logo Społem, jeszcze takie z tęczą, pewnie przyklejone na te drzwi 20 lat temu – opowiada mi Magda, która codziennie wozi tu turystów. – I wiesz, o co mnie zapytali? – Czy to bar gay friendly? – śmieje się.

Przewodnicy, którzy tu przyjeżdżają, zawsze zamawiają dla zwiedzających to samo. Pierogi ruskie, pierogi z kapustą, placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym, gołąbki w sosie pomidorowym. Stawiają to na stole, a turyści próbują wszystkiego po trochu.

– Kiedy mówię, że będą jedli kapustę faszerowaną ryżem i mięsem albo „dumplings” z serem i ziemniakami, nie są przekonani i zdecydowanie ich to zadziwia. Kiedyś próbowaliśmy też częstować  flakami, ale rzadko znajdowali się odważni – opowiada mi Magda. – Jednak jeśli już spróbują tej specyficznej, bardzo domowej kuchni, zazwyczaj są zadowoleni – dodaje.

Turystów zadziwiają też tutejsze ceny. Nie dowierzają, gdy widzą, że porcja pierogów może kosztować poniżej 4 PLN. Pytają, czy wszyscy Polacy jedzą w takich miejscach, przyglądając się ceratom na stołach i aluminiowym sztućcom.

– Tłumaczę im, że bary takie jak ten, to właściwie relikt przeszłości, choć wciąż funkcjonują i mają się nieźle. Opowiadam, że jest tanio, bo państwo dokłada do niektórych dań, a dodatkowo biedniejsi ludzie mogą tu jest dzięki „bloczkom” z opieki społecznej  – opowiada przewodniczka. – Nie raz i nie dwa są naprawdę zdumieni. Zaskakuje ich, że MOPS nie daje pieniędzy, tylko obiad. I podoba im się to rozwiązanie – tłumaczy.

Foto: freeskyline / Shutterstock

Wiaderka zamiast toalet i nowe fryzury

Niestety, nie zawsze jest tak kolorowo. Gdy mama mojej przyjaciółki wyjechała do pracy do Niemiec, oglądała mieszkania do wynajęcia. W końcu z jakiegoś ogłoszenia trafiła do mieszkania w typie speluna. Poobdzierane tapety, brudno, śmierdząco.

– Nie podoba ci się? – zapytał wtedy Niemiec z tureckimi korzeniami, właściciel owej wspaniałej nieruchomości – Nie przesadzaj, w Polsce pewnie nie masz łazienki tylko wiaderko, a tutaj wybrzydzasz jak gwiazda – komentował.

Oczywiście nie można generalizować, ale niemal każdy, kto podróżuje, prędzej czy później spotka się z jakąś totalną bujdą na temat naszego kraju. Krążą legendy o pytaniach dotyczących misiów polarnych na ulicach, braku internetu albo o tym, że od czasów komunistycznych nic się tu nie zmieniło.

– W Niemczech najczęściej mówią tak osoby, które tu nigdy nie były – opowiada mi pani Iwona, pracująca za naszą zachodnią granicą – Albo tacy, co przyjechali i byli karmieni komunistyczną papką turystyczną. Zabiera się ich do restauracji z minionej epoki, pokazuje jakieś rzeczy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. A potem oni wyjeżdżają i myślą, że cały kraj tak wygląda. Na szczęście, gdy zobaczą krakowski Rynek Główny, wrocławskie ZOO albo nasze nadmorskie hotele typu SPA, zmieniają zdanie. Wtedy nie kryją zaskoczenia, że tak może być w Polsce – mówi.

Z Niemiec przywozi ze sobą koleżanki. Robią razem zakupy, chodzą do fryzjera. Zachwycają się niższymi cenami i fachem w ręku. Za taką samą usługę w salonie fryzjerskim czy kosmetycznym płacą dużo mniej, a wychodzą dużo bardziej zadowolone. Podobają im się polskie miasta. Mówią, że mają dużo więcej uroku niż niemieckie.

Wykształcenie i rycerskość

Niezależnie od narodowości spotkani przeze mnie ludzie notorycznie zwracali mi uwagę także na inne rzeczy.

– Przy polskich facetach nie mam szans – opowiada mi Roberto, Włoch, który przyjeżdża do Krakowa kilka razy w roku. – Staram się uczyć od nich rycerskości. Ustępowania miejsca, puszczania przodem w drzwiach. Czasem wychodzi z tego komedia. Podobno nie wszyscy tak robią, ale to się rzuca w oczy i ja też chcę tak robić – dodaje.

Tę opinię często powtarzały też dziewczyny.

– Kiedy pierwszy raz ktoś puścił mnie przodem, nie bardzo rozumiałam, o co chodzi. U nas nie ma znaczenia, kto wchodzi pierwszy. A tym bardziej nikt nie będzie biegał i otwierał drzwi przed tobą – śmieje się Barbara, która na co dzień mieszka pod Rotterdamem.

Z Barbarą poznałyśmy się dobre 10 lat temu, gdy przyjechała do mnie na licealną wymianę uczniów. Pamiętam to dobrze, bo był koniec czerwca, a ona i jej koledzy przyjechali w puchowych kurtkach. Ktoś im naopowiadał głupot, że tu nie ma lata. A było 30°C.

– Pamiętam, jak zabraliście nas do jakiegoś pubu i tam były litrowe piwa, nie mogłam się temu nadziwić –  wspomina. – U nas standardowo piwo ma 200 ml, a tu mieliśmy kufle pięciokrotnie większe. I kosztowały niemal tyle samo! –  śmieje się.

Obcokrajowcy zwracają też uwagę na ciągle praktykowany w wielu domach zwyczaj ściągania butów, polskiego lektora nakładanego na zagraniczne filmy zamiast napisów, wysoką cenę kawy „na mieście”. Często mówią o bardzo wysokim poziomie naszej edukacji, doceniając, że świetnie znamy nie tylko historię czy sytuację polityczną w Polsce, ale i na całym świecie. Bywa też, że nie mogą czegoś pojąć.

– Byłem zaskoczony liczbą przesądów, jakie tu macie. Jak to wszystko zapamiętać? – pyta mnie Antoine z Francji – Nie siadać na rogu, ubrać czerwone majtki na egzamin, nie przechodzić pod drabiną, zmienić drogę przez kota. Naprawdę można stosować się do tych rad? – dziwi się.

Jednak mimo wszystkich zaskoczeń, kłopotliwych czy śmiesznych sytuacji, jeszcze nigdy nie usłyszałam, że Polska jest brzydka, brudna czy zacofana. Choć wielu z nas widzi w naszym kraju sporo wad, dla turystów nie mają one większego znaczenia.  I chętnie opowiadają o Polsce innym – zazwyczaj nie szczędząc dobrego słowa, ale jednocześnie nie kryjąc zdziwienia.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Polska to piękny kraj, sami go nie znamy a krytykujemy.
dabrowa, 14 września 2017, 21:15 | odpowiedz
Avatar użytkownika
fajny artykuł :)
Litania, 14 września 2017, 21:44 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Wg mnie Polska wygląda dużo czyściej i nowocześniej niż większość Europy.
Marek Marszolik, 14 września 2017, 22:25 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Dla Mych znajomych ze świata : 1/ SZOKUJĄCA CENA PIWA / w sklepie !!! 2/ czystość w miastach / ? / 3/ tani transport 4/ fajne klimatyczne miasta 5/ bezpieczeństwo i znajomość j. angielskiego wśród młodszej generacji 6/ polska TANIA kuchnia
Biko, 14 września 2017, 23:43 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Tekst nie ku pokrzepieniu, bardzo pozytywne opinie turystów, nawet w Wawie, i nawet przy pierogach za 8 zet :D Ale.. The best of: Społem gay friendly :)))
martini_dry, 15 września 2017, 11:55 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Fajny artykuł :) koło mnie w Warszawie wycieczki zatrzymują się gdy natkną się na jakiegoś malucha i robią masowo fotki.
kittycate, 15 września 2017, 19:48 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Nie ma to jak odgrzebywać stare posty. :D
pat.94, 12 kwietnia 2020, 13:22 | odpowiedz
"Piękny kraj tylko ludzie ..."
wiks91, 12 kwietnia 2020, 18:17 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Na głównej napisane, że artykuł sprzed 6 dni a tak naprawdę z 2017 r. Pamiętam dokładnie, utkwił mi w pamięci bo w nazbyt oczywisty sposób wcielał się wtedy w linię obraną przez płatne trolle internetowe. Powielał wizję Polski jako kraju stawianego za wzór, słynne zdjęcie z metra warszawskiego (bo niby jakiego poznańskiego) gdzie jest czysto i bezpiecznie czyt. nie ma imigrantów. Nikogo wtedy nie dziwiło skąd takie zwykłe zdjęcie i taka wielka popularność, wtedy jeszcze niewiele osób wiedziało o tysiącach fajkowych kont. Kolejny element stanowił nawiązanie do zamachów w Europie. Hałas na rynku w Krakowie i od razu przestraszony Europejczyk a w Polsce cisza i spokój wszyscy zadowoleni. Ten schemat był później wielokrotnie powielany. Popatrz tam jest źle tu jest lepiej, obejrzyj przy okazji jak Rosja sobie radzi, obejrzyj jak wszyscy chcą brexitu. Po kilku latach widać, że nawet portal o lataniu dał się wrobić  w rolę UI (użytecznego idioty) powielając wymyślone historyjki.
awayaway, 17 kwietnia 2020, 12:14 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.