Co z rozbudową Okęcia? Znamy szczegóły – będzie szybciej i taniej niż zakładano, ale czekają nas 3 trudne lata
O planach rozbudowy Lotniska Chopina prezes PPL Andrzej Ilków mówił w piątek podczas uroczystości odprawienia 20-milionowego pasażera w tym roku. Zebraliśmy wszystkie najważniejsze pytania i odpowiedzi z briefingu z dziennikarzami.
Kiedy poznamy szczegóły rozbudowy Lotniska Chopina i jak ona ostatecznie będzie wyglądała?
Andrzej Ilków: Efekty 8-miesięcznej pracy dzisiejszego zarządu PPL, jeśli chodzi o rozbudowę Lotniska Chopina, poznamy jeszcze w tym miesiącu, być może nawet za kilka dni. Ogłosimy wówczas, jakie działania zamierzamy podjąć przez następne 3-4 lata w celu zwiększenia przepustowości na Lotnisku Chopina. Tej przepustowości brakuje już teraz – w przyszłorocznym sezonie letnim nie ma już wolnych slotów i tak samo będzie w latach, gdy będziemy prowadzili rozbudowę lotniska, czyli w 2026, 2027 i 2028 roku. Dopiero w 2029 roku, gdy zakończymy tę inwestycję, zaoferujemy dodatkową przepustowość, a lotnisko będzie w stanie pomieścić ponad 30 mln pasażerów rocznie. Mogę też powiedzieć, że koszty tej rozbudowy będą znacznie niższe od tych pierwotnie zakładanych.
Hammamet od 2279 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Hurghada od 2826 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Marmaris od 2897 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Wcześniej wspominał pan o tym, że rozbudowa będzie realizowana etapowo, a przepustowość lotniska będzie zwiększana etapami.
– Nie będzie takiej potrzeby. Rozpoczniemy budowę wiosną 2026 roku i wiosną 2029 roku oddamy ją do użytku.
Czy to oznacza, że od 2026 roku Lotnisko Chopina czeka kilka lat stagnacji? I ktokolwiek będzie chciał otworzyć stąd nową trasę, będzie odsyłany na sąsiednie lotniska?
– Wiedzieliśmy już wcześniej, że zaniechania związane z rozbudową Lotniska Chopina od 2019 roku spowodują taką sytuację. I dziś informujemy o tym przewoźników. Mamy lotniska w Radomiu i Modlinie, niedaleko jest Łodź, więc staramy się ich zachęcać, by skierowali oni swoje zainteresowanie w tę stronę. Zresztą sami przewoźnicy już to widzą, gdy aplikują o sloty i ich nie dostają. Na dzisiaj sloty na Chopinie są dostępne tylko w sezonie zimowym, ale też zapewne wkrótce się wyczerpią.
– A jak idzie przekonywanie przewoźników do przenoszenia się na sąsiednie lotniska? Czy wkrótce Modlin i Radom doczekają się nowych tras i przewoźników?
– Z pewnością. Wspólnie z lotniskami w Radomiu i Modlinie pracujemy, że tę siatkę powiększyć i żeby przewoźnicy nie uciekali nam do sąsiednich krajów: do Niemiec, Czech, Austrii czy na Węgry. Chcemy, aby choć na jakiś czas przenosili swój ruch na inne lotniska na Mazowszu.
A ilu pasażerów Lotnisko Chopina przyjmie w przyszłym roku?
Przewidujemy, że przyjmiemy ponad 23 mln pasażerów w Warszawie.
Czy będąc na granicy przepustowości lotnisko uniknie kolejek czy poważniejszych problemów operacyjnych?
Jesteśmy lotniskiem koordynowanym, co oznacza, że koordynator rozdzielający sloty nie może zaplanować ich więcej niż nasze aktualne możliwości. Gdybyśmy przeceniali nasze możliwości, pewnie mielibyśmy bałagan. Ale mamy 12-letnie doświadczenie jako lotnisko koordynowane i wiemy, jak współpracować z przewoźnikami.
Co robi lotnisko, by w tym trudnym okresie jeszcze mocniej usprawnić swoje zdolności operacyjne?
– Staramy się jeszcze bardziej poprawić nasze działania z tegorocznego okresu letniego, gdzie zdarzało nam się odprawić po 68 tysięcy pasażerów dziennie, a ruch był realizowany sprawnie. Wciąż są pewne elementy, które możemy poprawić. W przyszłym roku pojawią się 2 dodatkowe linie kontroli bezpieczeństwa w strefie AB, usprawnimy pracę fast tracków, przeniesiemy też stanowiska kontroli dla załóg w inne miejsce. Zadbamy tez o komfort naszych pasażerów – w przyszłym roku będziemy wymieniać wszystkie wykładziny w terminalu, zamontujemy też nowe wygodne siedziska.
A co ze skanerami 3D, które mogą znacząco usprawnić czas oczekiwania na kontrolę bezpieczeństwa?
Testujemy je, bo to nowy produkt, z którego implementacją problemy mają nawet największe lotniska jak Heathrow w Londynie.
Ale to znaczy, że nie będzie ich w przyszłorocznym sezonie letnim?
Będą za to elementy, jakich pasażerowie nie widzą, czyli np. bardziej niezawodne urządzenia do skanowania i kontroli bagaży rejestrowanych.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?