Polacy przez błąd personelu nie weszli na pokład. Jeden szczegół uratował ich pieniądze
Wizz Air nie wpuścił na pokład kilku pasażerów lecących z Berlina do Budapesztu – w tym grupy Polaków. I choć był to błąd, do którego dość szybko przyznali się nawet pracownicy na lotnisku, to teraz pieniędzy ani widu, ani słychu. A gdyby nie jeden drobny szczegół, droga do ich odzyskania mogłaby być jeszcze trudniejsza!
Wyspa Malta od 2759 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Hammamet od 2632 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Monastir od 2220 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Pomyłka pracowników wpłynęła na pasażerów
– Zdążyliśmy się wygodnie rozsiąść w oczekiwaniu na ostatnią osobę z naszej grupy, gdy nagle woła mnie, żebym potwierdziła nocleg w Budapeszcie, bo nie chcą jej przepuścić – opowiada nam Sandra. – Wtedy się zaczęło. Kobieta z obsługi przekonywała, że na Węgry mogą wjechać tylko obywatele Węgier, ludzie, którzy tam studiują lub pracują albo mają transfer – kontynuuje.
Oczywiście jest to bzdura, bo Polacy mogą bez przeszkód wjeżdżać na Węgry, co cała ekipa próbowała wyjaśniać. Osoby niezaszczepione muszą jedynie okazać negatywny wynik testu, zaszczepieni i ozdrowieńcy nie muszą spełniać żadnych wytycznych.
– Poprosiła, żebyśmy zajęli miejsca z drugiej strony sali. Do naszej piątki dołączyła też dwójka ludzi z Niemiec i trzech Azjatów. Gdy wszyscy pasażerowie poza nami weszli przeszli już przez bramki, zaczęliśmy ponownie wyjaśniać sytuację. Tłumaczyliśmy, że Wizz Air nigdzie o czymś takim nie informuje, że nie ma takich zasad, ale kobiety z obsługi upierały się przy swoim – opowiada niedoszła pasażerka.
Ostatecznie mimo usilnych starań, samolot odleciał bez nich. Chodzili od pracownika do pracownika, od okienka do okienka i szukali kogokolwiek, kto mógłby im pomóc albo chociaż udzielić jakichkolwiek informacji. Wielokrotnie opowiadali swoją historie kolejnym osobom. Pojawił się nawet tajemniczy regulamin, który zawierał taką informację, choć miał być do wyłącznego wglądu dla pracowników. W końcu jednak któraś z osób uznała ich rację. Całej grupie zaproponowano nawet nowy bilet z datą… za dwa dni.
– Jeśli chcemy kupić sobie sami na wcześniejszy lot, to droga wolna, ale nie byli pewni na 100% czy oddadzą nam za niego pieniądze – dodaje Sandra.
Ostatecznie zdecydowali się kupić nowe bilety na własną rękę, tym razem w Ryanairze. Musieli jednak zapłacić za to z własnej kieszeni. A całe zamieszanie pochłonęło blisko 3 godziny.
Co należy zrobić w takiej sytuacji? Jeden drobny szczegół może was uratować!
Niestety w ostatnim czasie nie jest to jedyna taka historia. Regularnie powtarzają się sytuacje, w których personel naziemny odmawia wstępu na pokład osobom, które spełniają wszystkie wymogi. Ale dynamicznie zmieniająca się sytuacja, zaostrzane i luzowane przepisy i niespodziewane lub nieprecyzyjne decyzje rządów sprawiają, że nawet na lotniskach może dochodzić do takich błędów.
I choć nikomu nie życzymy takiej sytuacji, kluczowe jest, by wiedzieć jak się zachować i co zrobić. Inaczej możecie zostać bez pieniędzy i nie będzie w stanie nawet udowodnić, że faktycznie doszło do takiej pomyłki.
Przede wszystkim ZAWSZE pamiętajcie, żeby wziąć odmowę wejścia na pokład na piśmie. Domagajcie się tego, bo macie pełne prawo otrzymać taki dokument, a on znacząco ułatwia dochodzenie jakichkolwiek roszczeń. Ostrzega przed tym również bohaterka tej historii, choć jak przyznaje – w jej przypadku zadecydował o tym szczęśliwy przypadek.
– Po zakupie biletów postanowiłam od razu złożyć reklamację o zwrot kosztów i tu okazało się, że potrzebujemy dokumentu potwierdzającego nie wpuszczenie nas na pokład samolotu. Gdyby nie przypadek, że postanowiłam wszystko załatwić od razu, wyszlibyśmy z lotniska bez świstka i moglibyśmy zapomnieć o jakimkolwiek odszkodowaniu i zwrocie kosztów – przyznaje Sandra i niestety ma sporo racji.
Linia powinna też zaproponować wam przebookowanie biletu na inny lot. Nie musi być dokładnie na tej samej trasie, a nawet na pokładzie ich samolotów (może to być zupełnie inna linia), ale powinien docelowo dowieźć was do pierwotnego celu. Jeśli lot jest za kilka dni – w tym czasie macie pełne prawo domagać się noclegu! A jeśli zdecydujecie się kupić bilet na własną rękę – zachowajcie rachunki, a także spisujcie (i dokumentujcie) wszelkie koszty.
Poza zwrotem kosztów jak najbardziej kwalifikujecie się również do odszkodowania na podstawie rozporządzenia unijnego, które gwarantuje 250, 400 lub 600 EUR rekompensaty (w zależności od dystansu lotu), jeśli podróż nie odbyła się z winy przewoźnika.
Niestety, choć Sandra i pozostałe osoby złożyły prawidłowo reklamacje, wciąż nie uzyskali żadnego zwrotu.
– Wizz Air odezwał się raz mailowo, że należy nam się odszkodowanie unijne. Jeśli chodzi o zwrot kosztów, to muszą skonsultować z lotniskiem. No i odezwali się tylko do mnie i mojego chłopaka, a reszta grupy nie otrzymała żadnej odpowiedzi – podsumowuje.
My również próbowaliśmy pomóc. Skontaktowaliśmy się z Wizz Airem z prośbą o komentarz w tej sprawie. Choć nie udało się jeszcze rozwiązać problemu, zapewnili, że przyjrzą się tematowi i sprawdzą rezerwacje całej grupy. Pozostaje nam więc trzymać rękę na pulsie i liczyć, że przykra sytuacja skończy się szczęśliwym zakończeniem.