Jedno z najdroższych miast dla turystów w Europie w końcu potanieje? Jest na to duża szansa
Pięknie położona, z malowniczą starówką, stolica Szwecji jest jednocześnie jednym z najdroższych miast w Europie, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny w hotelach. Z niedawnego zestawienia HRS wynika, że średnia cena za dwuosobowy pokój w Sztokholmie to aż 148 EUR. Z największych europejskich miast drożej jest tylko w: Kopenhadze, Oslo, Zurychu i Londynie.
Wysokie ceny nie przeszkadzały jednak długo sieciom hotelowym, które przez ostatnie lata na potęgę budowały nowe obiekty. W ciągu ostatnich 5 lat liczba łóżek hotelowych w Sztokholmie wzrosła aż o 16 proc. – według danych z listopada było ich aż 70751. Tylko w ciągu ostatniego roku liczba pokojów hotelowych zwiększyła się o 5,9 proc.
Jednak za rosnącą konkurencją najwyraźniej nie poszedł popyt, bo teraz kolejne sieci hotelowe prezentują alarmujące raporty dotyczące swoich finansów. Jako pierwsza swój raport przedstawiła firma Scandic, która ostrzegła przed spadkiem przychodów ze swojej działalności hotelowej. Powód? Mniejsze wpływy z operacji na terenie Szwecji. Widać to nawet po poziomie wypełnienia hoteli – w listopadzie wyniósł on ledwie 68,2 proc., podczas gdy rok temu o tej porze wynosił 70,7 proc. Z danych sieci Scandic wynika też, że o 3 proc. spadł średni przychód w przeliczeniu na pokój hotelowy. To zwiastuje, że ceny hoteli w Sztokholmie będą spadały.
– W przyszłym roku liczba gości w hotelach w stolicy Szwecji wzrośnie, ale ten wzrost będzie znacznie wolniejszy niż w poprzednich rekordowych latach. Z kolei w związku z rosnącą liczbą łóżek, jeszcze mocniej spadnie poziom wypełnienia hoteli, a to może prowadzić do obniżek cen – komentuje Bjorn Arnek, ekonomista z firmy Visita.