Rakieta z Korei Północnej przeleciała koło samolotu pasażerskiego. To już kolejny raz
W ubiegłą środę, podczas lotu z San Francisco do Hongkongu, piloci Cathay Pacific zauważyli na niebie nierozpoznany obiekt.
– Uważajcie, byliśmy świadkami wybuchu rakiety, która rozpadła się w pobliżu naszej obecnej lokalizacji – wynika z raportu, do których dotarło BBC.
Media na całym świecie zwracają jednak uwagę nie na samo zdarzenie, a na nieprzewidywalność północnokoreańskich działań, które nie są zgłaszane, a co za tym idzie – nie informuje się o nich kontrolerów ruchu lotniczego. Bez takich ostrzeżeń, było kwestią czasu, gdy jakiś samolot znajdzie się w pobliżu testów rakietowych.
Tym razem udało się uniknąć groźnej sytuacji. Informacja została przekazana odpowiednim organom i innym liniom lotniczym. Międzykontynentalny pocisk balistyczny Hwasong-15 przeleciał 4475 kilometrów po niebie, po czym wpadł do wody u wybrzeży Japonii, poinformowała Korea Północna. Podobne szacunki przedstawiła Japonia i Korea Południowa.
– Samolot był daleko od miejsca zdarzenia, więc kontrolerzy ruchu lotniczego doradzili, by działać zgodnie z procedurami. Trasa nie została zmieniona – czytamy w oświadczeniu Cathay Pacific.

Fot. CNN
Według doniesień ekspertów, Korea Północna dysponuje ścieżkami lotów pasażerskich, więc w większości przypadków pozwala im to ominąć spotkania z cywilnymi samolotami. Niektórzy spekulują, że spotkanie z lotem CX 893 świadczy o tym, że inicjatorzy wystrzału nie mieli pojęcia, dokąd poleci rakieta.
Cathay Pacific zapewnia, że pasażerowie i załoga nie byli zagrożeni. Pocisk znajdował się w dosyć dużej odległości od samolotu, choć był widoczny. Linia zaprzeczyła również, jakoby miała zmienić dotychczasowe trasy w tej okolicy. Podobne zdarzenie, 28 lipca tego roku, zaobserwowała załoga Air France. Wtedy samolot lecący z Tokio do Paryża był zaledwie ok. 100 km od pocisku.