Słynna Bursztynowa Komnata wciąż jest poszukiwana, ale już wkrótce na Mazurach obejrzymy jej wierną kopię
Sześć ton bursztynu, mozaiki, herby i płaskorzeźby – tak wygląda tajemnicza Bursztynowa Komnata, której od lat poszukują miłośnicy historii i dzieł sztuki. I choć oficjalnie nikt jej dotąd nie odnalazł, to już za kilka dni wierną replikę tego obiektu będą mogli obejrzeć turyści.
Wiadomo o niej tyle, że kiedyś istniała i zachwycała najbogatszych władców świata. Od lat wskazuje się bunkry w mazurskich Mamerkach, jako jedno z najbardziej prawdopodobnych miejsc ulokowania Bursztynowej Komnaty. Mimo licznych poszukiwań, odwiertów i nakładów finansowych do tej pory nie udało się jej odnaleźć. Wartość komnaty ocenia się na 500 mln USD.
Ale turystów chętnych do zwiedzenia legendarnego miejsca jest tak wielu, że muzeum w Mamerkach postanowiło ją… odtworzyć. Kopia, którą wykona sprawdzona firma artystyczna specjalizująca się m.in. w scenografiach, ma być bardzo bliska oryginału. Zajmie podobną powierzchnię, czyli ok. 60 m², ściany zostaną wyłożone bursztynem a obrazy włożone w przepiękne ramy.
– Wiemy na podstawie zeznań świadków i licznych innych dowodów, że Bursztynowa Komnata może gdzieś tu się znajdować – mówi Bartek Plebańczyk z Muzeum II Wojny Światowej w Mamerkach. – A ponieważ zainteresowanie turystów Komnatą jest ogromne, postanowiliśmy odtworzyć ją i w ten sposób pokazać, czego tak naprawdę szukamy – wyjaśnia.
Różnica jest taka, że w przypadku odtworzonej wersji twórcy użyją sztucznego bursztynu i nieco okroją bogato zdobione ramy obrazów. W oryginale były one wykonane ze złota i później pokrywane bursztynem. W Mamerkach będą zrobione tylko z bursztynu.
Ponad 300 lat temu Bursztynowa Komnata została stworzona na życzenie Fryderyka I Hohenzollerna i miała być ozdobą jednego z jego pałaców. Za twórcę idei artystycznej uważany jest gdańszczanin, architekt Andrzej Schluster. Wbrew pierwotnym założeniom stała się jednak prezentem dla Piotra I Wielkiego – rosyjskiego cara, który ulokował ją w Pałacu Jekatierinskim nieopodal Petersburga.
Stamtąd w trakcie II wojny światowej trafiła ona w ręce Niemców i została przeniesiona do Królewca. Gdy w 1945 r. w rejonie pojawiła się Armia Czerwona, słuch po niezwykłej komnacie zaginął, choć przypuszcza się, że to wycofujące się wojska niemieckie zdołały jeszcze ukryć bogactwa. Do dziś jej położenie próbuje odkryć wielu poszukiwaczy skarbów.
Same Mamerki położone są 8 km od Węgorzewa, 22 km od Giżycka, 25 km od Kętrzyna. Istnieje tu jeden z najlepiej zachowanych kompleksów niemieckich budynków z okresu II wojny światowej. Blisko 250 obiektów (w tym 30 schronów) było używane przez 40 najwyższych generałów i feldmarszałków, 1500 oficerów i żołnierzy Wehrmachtu.
Erich Koch, były gauleiter Prus Wschodnich wskazał też Mamerki jako miejsce, gdzie umieszczono Bursztynową Komnatę. Inne doniesienia sugerowały, że pokój warty fortunę może znajdować się w Górach Sowich, w Pasłęku, Krakowie, Kaliningradzie, na zamku w Szymbarku, a nawet na pokładzie statku „Wilhelm Gustloff”, który leży na dnie Bałtyku.
Jej kopia zostanie udostępniona już 27 kwietnia. Wstęp wliczony jest w cenę standardowego biletu do muzeum i kosztuje 17 PLN.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?