Ukochana przez Polaków Bułgaria chce za rok przyjąć euro! Czy i o ile zdrożeje Twój urlop?
Bułgaria już od kilku lat stara się o to, by przyjąć wspólną europejską walutę i być kolejnym krajem po Chorwacji, który wstąpi do strefy euro. Póki co jej starania były odroczone z uwagi na zbyt wysoką inflację i kryzys polityczny w tym kraju. Jednak ostatnie miesiące, gdy Bułgaria była w stanie trzymać inflację w ryzach poniżej 3,5 procent sprawiły, że tamtejszy rząd spodziewa się pozytywnych wieści w sprawie przyjęcia euro już na początku czerwca. Wtedy Komisja Europejska ma ukończyć ocenę konwergencji tego kraju, czyli sprawdzić, czy Bułgaria spełnia warunki, aby przyjąć euro.
Hurghada od 2665 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Side od 2827 PLN na 9 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Chopin)
Alanya od 1629 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Kraków)
Jak czytamy w „FT”, przyjęcie wspólnej waluty jest możliwe nawet od przyszłego roku, choć nie da się ukryć, że już teraz temat ten budzi duże emocje, a przeciwny usunięciu bułgarskiego lewa jest m.in. prezydent tego kraju oraz część partii politycznych. Sam prezydent chce zorganizować referendum w sprawie przyjęcia euro, jednak jak czytamy w „Politico”, prawdopodobnie do tego nie dojdzie.
Jak to wpłynie na ceny wakacji?
Informacje o wprowadzeniu euro w Bułgarii są ważne z punktu widzenia polskich turystów, bo Morze Czarne jest od wielu lat popularnym kierunkiem wśród naszych podróżnych. Tylko w ubiegłym roku na wakacje do Bułgarii wyjechało aż 477 tysięcy turystów z naszego kraju, których przyciągają przede wszystkim niskie ceny. Z danych serwisu Traveldata wynika, że średnia cena tygodniowego all inclusive z wylotem z Warszawy do Bułgarii na początku sierpnia to 3846 zł, podczas gdy w analogicznym terminie wyjazd do Turcji to wydatek droższy o ponad 1200 zł, a w przypadku Grecji – jeszcze o kilkaset złotych więcej.
Czy wprowadzenie euro wpłynie na wzrost cen? Na pewno warto tu spojrzeć na przypadek Chorwacji, czyli kolejnego turystycznego hitu wśród Polaków, która wprowadziła euro 1 stycznia 2023 roku. Bałkański kraj od lat boryka się z kwestią rosnących cen usług turystycznych, takich jak choćby noclegi, co miało miejsce już przed wprowadzeniem euro i było związane z wysoką inflacją. Samo wprowadzenie euro nie wpłynęło jednak mocno na wzrost cen, mało tego – inflacja nieco spadła w 2023 roku, choć wciąż utrzymywała się na relatywnie wysokim poziomie.
Co nie oznacza, że nie jest to kłopot dla przedstawicieli chorwackiej turystyki, a nawet dla tamtejszego rządu, który obawia się, że z powodu rosnących cen Chorwacja straci swoją przewagę nad innymi krajami z południa Europy.
– Konkurencyjność cenowa jest kluczowa w utrzymaniu pozytywnego trendu branży turystycznej – mówił kilka miesięcy temu premier Chorwacji Andrej Plenkovic. A prezes banku centralnego Boris Vujcic grzmiał, że Chorwacja staje się droższa niż Grecja i Hiszpania.
To zaś zaczęło wpływać na decyzje turystów z niektórych krajów. Choćby Czechów, którzy tak jak Polacy, przez lata uwielbiali Chorwację. To się jednak zmieniło w ubiegłym roku, gdy po raz pierwszy od lat Chorwacja przestała być najpopularniejszym wakacyjnym krajem dla Czechów, tracąc palmę pierwszeństwa na rzecz Włoch.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?