„Dzieciom wstęp wzbroniony”. Aquapark wywołał falę hejtu, ale może trzeba się przyzwyczaić?
Marzy Ci się cały dzień na basenie bez pisków, chlapania i kolejek na zjeżdżalnie? 19 października w Aquaparku Fala bawią się wyłącznie dorośli! Start o 9:00, koniec o 22:00. Dzieciom wstęp wzbroniony. Wśród atrakcji, m.in. strefa relaksu z leżakami, dunk tank, masaże (po 16:00), bar dla pełnoletnich (po 18:00) i inne niespodzianki. Wszystko w cenie biletu wstępu na Falę! – tak brzmi ogłoszenie łódzkiego aquaparku.
I to właśnie ono rozpętało burzę, która od dwóch dni przetacza się przez polskojęzyczny internet i ani myśli słabnąć.
Dyskryminacja vs wspaniały pomysł – każdy myśli swoje
Post aquaparku ekspresowo stał się wiralem – skomentowało go już ponad 3 tysiące osób. Do tego dyskusja przeniosła się także w inne miejsca – m.in. na łamy mediów tradycyjnych gdzie także wywołuje spore poruszenie.
– Czy w planach są kolejne dni „bez kogoś”? Bez nastolatków? Bez urodzonych w dni parzyste? Bez leworęcznych? Absurd! Każda rodzina z dziećmi, która przyjedzie w tę sobotę spędzić czas razem na pływalni, zostanie wyproszona? – napisała Paulina. – Jak dla mnie większym problemem niż dzieci są głośni, krzykliwi, epatujący sobą dorośli. Szkoda, że nie da się zrobić stref wolnych od takich ludzi – przyznał Marcin.
Nie brakuje jednak głosów ludzi, którzy są zachwyceni całą akcją i zapewniają, że z przyjemnością skorzystają z takiej możliwości. Wielu z nich podkreśla też, że ma takie zdanie, mimo posiadania potomstwa.
– W końcu! Jeden dzień, kiedy można zrelaksować się w spokoju, a ludzie płaczą w komentarzach jakby świat się kończył – napisał Aleksander. – Mam dzieci i nie, nie uruchomię się. Wręcz przeciwnie, po całym dniu takie wyjście na basen bez dzieci to marzenie – skomentowała z kolei Sylwia.
Część osób przyznała, że choć sama idea do nich przemawia, to oburza ich forma promocji wydarzenia. Zwracają bowiem uwagę, że „ryczący bachor” na plakacie jest po prostu zbędny i tylko podjudza tę burzliwą dyskusję pomiędzy internautami.
– Wstawiona grafika z dzieckiem jest bardzo sugestywna, pokazuje, że dziecko to krzycząca zawada, którą należy społecznie wykluczyć, bo psuje wszystkim nastrój (…) To jest rozwijająca się coraz bardziej niebezpieczna postawa mająca wykluczać dzieci ze społeczeństwa. Przecież to coraz bardziej przypomina to, co robiono np.: za czasów segregacji rasowej w USA. Wstyd! – podkreśla Michał.
Opcje bez dzieci to dziś wyraźny trend w turystyce
Ogłoszenie, które wywołało tak wielkie emocje nie jest jednak żadnym innowacyjnym pomysłem. Opcje „bez dzieci” pojawiły się już w wielu branżach, a szczególny rozwój można zauważyć w ostatnich latach w turystyce. Bez problemu znajdziecie hotel, który nie przyjmuje gości z dziećmi (czasem odstępstwem jest młodzież, od 16. roku życia). W biurach podróży i wśród wyjazdów zorganizowanych również roi się od ofert tylko dla dorosłych – zarówno tych bardziej przygodowych, jak i tych, które dowiozą was na all inclusive. Są takie rejsy wycieczkowe i są tego typu wycieczki fakultatywne.
Ba, co jakiś czas powraca temat lotów bez dzieci, choć takie inicjatywy nigdy nie doszły jeszcze do skutku. Były co najwyżej nieśmiałe próby oddalenia pasażerów, którzy chcieliby lecieć z dala od dzieci i tych, którzy zabierają je na pokład albo wprowadzenie limitu wieku.
– W 2013 r. „strefy bez dzieci” wprowadziły Air Asia X i singapurskie Scoot Airlines. W obu przypadkach usługa wygląda podobnie i jest w praktyce strefą z większym miejscem na nogi. W Scoot jest to 41 foteli tuż za klasą biznes biznes, oddzielonych od klasy ekonomicznej firanką, podobnie w Air Asia. Gdzie jest haczyk? Do tej strefy nie mają wstępu dzieci poniżej 12 roku życia. Cena usługi też jest podobna: w Air Asia trzeba za nią zapłacić 15 USD, w Scoot 15 SGD (ok. 45 PLN) – opisywaliśmy sprawę na łamach Fly4free.pl.
Tymczasem przeciwwagę stanowią liczne miejsca i oferty dedykowane rodzinom z dziećmi – hotele, które inwestują w kolejne place zabaw, zjeżdżalnie wodne i każdego roku rozbudowują program animacyjny i restauracje, w których jest szerokie menu dla dzieci, sala zabaw, wygodne sztućce i specjalne krzesełka. Rejsy wycieczkowe wypełnione aktywnościami – tak by rano dzieci malowały swoje buzie, później szukały skarbu piratów, popołudniu tworzyły własne koszulki, a wieczorem wywijały na minidisco. Oferty biur podróży nastawione na parki rozrywki i atrakcje dla dzieci, z nieprzeładowanym programem i ze specjalną zniżką lub bezpłatnym udziałem najmłodszych. Z tą różnicą, że – w przeciwieństwie dla ofert dedykowanych wyłącznie dorosłym – istnieją od dawna.
Branża turystyczna nie znosi próżni, a jej największą zaletą jest różnorodność i fakt, że każdy znajdzie coś dla siebie. Oczywiście o słuszność miejsc i ofert bez dzieci można się spierać w nieskończoność, bo to zawsze chodliwy i gorący temat. Tylko czy ma to jakikolwiek sens?
Zwolennicy nadal będą przypominać o prawie do relaksu w ciszy i spokoju, przeciwnicy mówić o dyskryminacji, a i tak nikt nie wyjdzie z tej batalii na komentarze zwycięsko. Ostatecznie starcie o słuszność nowego trendu odbędzie się – jak to zwykle bywa – na linii popyt – podaż. I tylko ta kwestia zdecyduje, czy takie oferty znikną czy staną się powszechne.