Rezerwacja miejsca w klasie biznes tylko za dopłatą? 2 duże europejskie linie zmieniają zasady
Jak informuje serwis One Mile At A Time, linie zaczną pobierać opłaty za wcześniejsze przydzielanie miejsc na trasach długodystansowych (z wyłączeniem tras do Ameryki Północnej ze względu na współpracę z linią Delta) od 4 kwietnia i będzie to dotyczyło lotów zaplanowanych na 13 kwietnia lub później. Jest to podobna praktyka do tej, którą stosuje Finnair czy British Airways, a na jej wprowadzenie w swoim nowym produkcie klasy biznes Allegris ma się szykować również Lufthansa.
Z dopłaty zwolnieni mają być posiadacze statusów Flying Blue Silver, Gold i Platinum, a także klienci korporacyjni. Wszyscy pozostali, którzy będą chcieli zarezerwować miejsce wcześniej, będą płacić od 70 do 90 euro za lot. Oznacza to, że podróżując we dwójkę, w dwie strony będzie trzeba dopłacić nawet do 360 euro. Co istotne, podczas odprawy (30 godzin przed odlotem) wciąż będzie możliwość bezpłatnego wyboru miejsc, o ile oczywiście jakiś wybór nam jeszcze pozostanie.
Hurghada od 2536 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Wrocław)
Teneryfa od 2976 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Teneryfa od 2809 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Z jednej strony zmiana ta może uszczęśliwić część podróżujących Air France i KLM, ponieważ dzięki temu będą mieli większą szansę na „zaklepanie” najlepszych wolnych miejsc. Jednak z drugiej strony przy konieczności płacenia kilka tysięcy euro za bilet w klasie biznes, konieczność uiszczania dodatkowej opłaty za rezerwację miejsca wydaje się sporą przesadą.
Czym można tłumaczyć decyzję o dopłacie? Air France-KLM może chcieć w ten sposób nagradzać lojalność podróżnych, którzy często decydują się na skorzystanie z jej usług. Co więcej, w obliczu konkurencji ze strony British Airways czy Lufthansy, taki krok może być całkowicie zrozumiały.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?