REKLAMA

7 grzechów głównych polskiego plażowicza. To one psują urlop Tobie i innym

zatłoczona plaża
Foto: Radu Bercan / Shutterstock

Parawanem wyznaczamy penthouse na pół plaży, biedną fokę jesteśmy gotowi oślepić fleszem niemniej niż topowe gwiazdy z czerwonego wybiegu, papierosa zakopiemy w piasku, a 1 PLN za siku to tylko naiwniaki płacą, skoro obok jest morze i wydmy. Oj, mają urlopowicze nad Bałtykiem trochę grzechów na sumieniu. A przecież mogłoby być zupełnie inaczej!

Na myśl o urlopie nad Bałtykiem widzisz tylko tłum „Januszów i Grażynek”? Portfel błaga o litość, a pani z banku dzwoni zapytać czy zwariowałeś? Przed oczami masz tylko imprezowe Mielno, pełne automatów z bokserską gruszką, w których samozwańczy playboye walczą o tytuł Największego Cwaniaka Plaży? Wyobrażenie pachnie słabej jakości kebabem i jeszcze gorszą – czterokrotnie panierowaną rybą kupioną w markecie? A zanim zarezerwowałeś nocleg sprawdziłeś czy na allegro są jeszcze dostępne parawany w kompletach po 5 sztuk i promocyjnej cenie? Spokojnie, to normalne. Wiemy, że wielu widzi to właśnie tak. Ale przecież wcale tak nie musi być!

Zebraliśmy – niczym w katechizmie – siedem grzechów głównych, a na końcu podpowiadamy, jak ich uniknąć i zapewniamy, że Bałtyk może być super! Jeśli pójdziecie na pewne ustępstwa 😉

Pycha, czyli strzeż się oceny króla plaży

Znacie go najlepiej, bo najbardziej rzuca się w oczy. Typowy „Janusz” (nie mamy nic do ludzi o tym imieniu!), którego brzuch wyprzedza ego, choć oba te elementy pompowane są głownie hektolitrami piwa. Przekonany o własnej wyższości nad wszystkimi i wszystkim. Wszystko skomentuje, każdego oceni. A jak ona mogła ubrać bikini, a po co mu to kółko do pływania, kremem smarują się tylko miernoty i frajerzy, „Te, Bogdan zobacz jaka dupa idzie!” – rzuca średnio co kilka minut. Muzyki słucha głośno, bo przecież jego gust na pewno docenią wszyscy dookoła. Głównie stoi, bo zza parawanu nic nie widać i na bieżąco raportuje dokładnie, co się za materiałowymi ścianami nadmorskiego apartamentu dzieje, tym, którzy postanowili pozostać w pozycji leżącej.

No, a potem się okazuje, że napisane na tablicy przez ratownika 1B odczytuje jako 16 i dumny jak paw ogłasza całej plaży, że dziś mamy wiatr 16 w skali Beauforta. Autentyk prosto z Ustki!

Chciwość, czyli pieniądze wydają tylko frajerzy

Chcę zostawić auto na parkingu przy samej plaży, ale jestem w szoku, że to kosztuje więcej niż w innych miejscach. Chcę zjeść dobrą rybę, która nie będzie czterokrotnie panierowana, ale chcę za to zapłacić max. 15 PLN, czyli tyle, co danie dnia w stołówce pracowniczej. Chcę pamiątki na prezenty dla znajomych, budżet 30 PLN dla 10 osób i byleby to nie był ten chiński szajs!

Wymagamy i żądamy, ale nie jesteśmy gotowi za to płacić. Więc a to zaparkujemy gdzieś na dziko, rozjeżdżając trawiaste pobocze i czyjś prywatny teren. A to nie zostawimy napiwku, mimo świetnej obsługi bo „hehe przecież i tak więcej tu nie przyjdziemy”. A to „zaoszczędzimy” na toalecie, bo przecież można jakoś pod barierką czmychnąć albo kolega nam przytrzyma bramkę. Poza tym zawsze można do morza (ale o tym za chwilę).  A potem jesteśmy zdziwieni, że obostrzenia, że regulaminy, że ceny w górę, a opinia o współplażowiczach jest jaka jest. Oszczędności są okej, oszustwa totalnie nie. A granica między nimi bywa bardzo cienka.

Nieczystość, czyli sikamy na wydmach, bo jest taniej!

No dobra. Wiem, że w katechizmie to jednak o trochę inną nieczystość chodzi, ale ustalmy, że co się dzieje nad Bałtykiem, zostaje nad Bałtykiem i nikomu nie będę zaglądać w stan cywilny i letnich miłości komentować.

Ale już nieczystość w dosłownym znaczeniu doprowadza mnie do szału! Bałtyk brudny, piasek zasyfiony, wszędzie szkło, butelki, śmieci – tak się zwykło mówić o naszych plażach. No, a jak myślicie, skąd to się bierze? Od wróżki-śmieciaruszki? Nie sądzę.

No bo po co skorzystać z ogólnodostępnej, całkiem czystej toalety skoro obok jest morze albo wydmy? 1 PLN za siku?! To chyba tylko frajerzy płacą. Wypaliłeś papierosa? Dawaj, zakop w piasku. Podobnie jak puszkę po piwie, zużytego pampersa, ogryzki z jabłka, papierek po frytkach i chusteczki. Ktoś na pewno się ucieszy, gdy odkryje taki skarb! Kosz jest daleko? No, kto by to niósł taki kawał drogi?! W tamtą stronę jakoś lżejsze było, więcej siły człowiek miał, a mama niby uczyła, żeby śmieci zabierać ze sobą, ale przecież jej tu z nami nie ma.

Łakomstwo, zwane nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu…

Zwłaszcza piciu. Browarek rano na kaca, kilka kolejnych na plaży, do obiadu, po przyjściu z plaży, a potem wieczorem już w zupełne tango i jakoś się ten alkoholowy krąg życia toczy. I ja to rozumiem, bo to przecież są wakacje i niech każdy pije, ile tylko da radę.

Tylko problem pojawia się wtedy, gdy po alkoholu włącza się nam ułańska fantazja, gdy po pijaku wchodzimy do wody, bo kto nam zabroni,  gdy zaczynasz zaczepiać wszystkie dziewczyny dookoła, bo nagle poczułeś się królem plaży (patrz pkt 1.), gdy włącza się tryb super bohatera, choć nikt nie potrzebuje pomocy.

I może jadąc do Mielna – naszej nadbałtyckiej Ibizy, prawdziwej Sodomy i Gomory, miejsca poluzowywania hamulców i sali treningowej w zakresie crossfitu wątroby, każdy wie, czego powinien się spodziewać. Ale gdzie indziej można by sobie odpuścić.

Zazdrość, czyli wyścig nadbałtyckich zbrojeń

A kto ma więcej parawanów i uda mu się zająć większy kawał plaży, mimo że tak naprawdę potrzebuje miejsca dla dwóch osób? A kto będzie miał największego flaminga ze wszystkich, który zupełnie nieupilnowany postawi na nogi ratowników i straż przybrzeżną? Tamten ma za to fajniejszą żonę, ale ja mam za to więcej dzieci, ten kupił więcej lodów, to ja wezmę więcej kukurydzy. A my przyjechaliśmy na dłużej, a wcześniej byliśmy na Krecie i w Turcji, a my śpimy w 2-gwiazdkowym hotelu, a „Wy tylko w pensjonacie? No szkoda”.

Ależ nam będą zazdrościć! Bo o to przecież chodzi w wakacjach. My zazdrościmy innym, inni zazdroszczą nam. Jakoś się to kręci. I pomyśleć, że można by było zająć się sobą, bez oglądania się na innych. Nieeeee, bez sensu zupełnie.

Lenistwo, czyli nie pilnuję dzieci i utrudniam życie innym

Wiemy już, że do kosza za daleko, do toalety za drogo, ale jak trzeba iść po piwko i kebaba, to już jakby sił nagle przybywa. Ale to przecież tylko wierzchołek góry lodowej. Wielu rzeczy nam się nie chce.

Nie chce nam się posprzątać po psie, którego zabraliśmy nad wodę. Nie chce nam się pilnować dzieci, które właśnie tej samej kobiecie setny raz sypią piachem po oczach albo wchodzą do wody w zupełnie niekontrolowany sposób. Nie chce nam się szukać lepszych miejsc, więc wolimy chodzić do tych samych i psioczyć na nie wniebogłosy przez następny rok. Nie chce nam się przejść 15 kroków do wody, więc parawan wbijamy przy samym brzegu, utrudniając dostęp do morza innym. Niech sobie radzą.

Nie chce nam się myśleć. Nie daj Boże na plaży pojawi się super atrakcja w postaci przestraszonej foki, która chciałaby również skorzystać z kawałka plaży (u siebie jest!) i od razu wyłączamy mózg. Ważne jest tylko to, kto pierwszy do biednego zwierzęcia podbiegnie, kto więcej fotek zrobi, może jakieś selfie się uda?

Gniew, czyli „jak ona podoba Ci się, no to idź się ożeń”

„A po co my tu przyjechaliśmy?”, „a mówiłem, że będzie drogo”, „a przestaniesz już pić?”, „długo się jeszcze będziesz na nią gapił?”, „bo ty zawsze musisz spać do 10-tej i teraz nie ma dla nas miejsca”, ”znowu im lody kupujesz?!”, „a kto to będzie dmuchał ten materac”, „tylko to za wami noszę!” „jak ona podoba Ci się, no to idź się ożeń!”. Rodzice krzyczą na dzieci, dzieci krzyczą na siebie nawzajem, dziewczyna na chłopaka, on do mamy przez telefon. Niby miał być urlop, a jest niekończąca się kumulacja pretensji, zarzutów, skarg i zażaleń.

I ja wiem, że urlop i remonty to dwa główne powody rozwodów. Ale wciąż nie rozumiem, dlaczego musimy wszyscy tego słuchać. Zwłaszcza na plaży, gdzie nerwy mógłby koić szum morza. Gdyby go tylko było słychać zza tych pisków, krzyków i awantur.

***

Na szczęście trochę dalej od morza, na mniej popularnych plażach i wystarczająco daleko od okolicznego monopolowego udaje się znaleźć ciche zakątki. Miejsca czyste, które tłumów nie widują. Na których nikt nie puszcza głośno muzyki, które nie zostały zawalone toną śmieci, a parawanu nikt nie rozkłada, bo i od czego tu się odgradzać. Może trzeba sobie urządzić dłuższy spacer, może boli nas duma, że to my musieliśmy ustąpić samozwańczemu samcowi alfa, ale czy cisza, spokój i brak komentarzy nie jest tego warty?

Dobra ryba jest nad morzem, uczciwe knajpy funkcjonują, jedzenie nie musi śmierdzieć starą fryturą, ale niestety 10 PLN to wtedy nie będzie kosztować ani nie znajdzie się przy głównym deptaku, gdzie jest przemiał większy niż w fabryce podrzędnego pasztetu. Trzeba szukać fajnych miejsc, sprawdzać wcześniej opinie, doceniać i wracać do lokali/obiektów/atrakcji, które oferują jakość w adekwatnej do niej cenie. Wspierać miejsca, które na to zasługują. Czasem zapłacić trochę więcej, ale przynajmniej ze świadomością, że było warto.

Dobierzcie do tego termin poza szczytem sezonu, dobre towarzystwo, które spędza wolny czas podobnie do was, wymyślcie alternatywny plan, gdyby pogoda nie dopisała i jedźcie się dobrze bawić. Bo Bałtyk naprawdę może być super.

I mówię to ja – stała bywalczyni nadbałtyckich plaż. Zaprawiona w boju, choć nigdy nie zapłaciłam 120 PLN za rybę.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
Bardzo przyjemnie się to czytało :)
Kamil Glw, 22 sierpnia 2020, 1:55 | odpowiedz
Avatar użytkownika
No i jeszcze dzieci biegające nago,tego nie rozumiem jakby strojów kąpielowych nie było :(
Marko1982, 23 sierpnia 2020, 9:15 | odpowiedz
Bardzo celnie zlokalizowane główne problemy turystyczne - widzę je codziennie i nadal nie potrafię się z nimi pogodzić :( Natomiast niestety język tego artykułu pozostawia wiele do życzenia. 
Małgorzata Bożyk, 23 sierpnia 2020, 19:35 | odpowiedz

wybrzeze sardynii
#OdmrażamyPodróże: Oto kraje, do których na wakacje polecimy bez problemu »
REKLAMA

#OdmrażamyPodróże z Fly4free.pl

Nie wiesz, do których państw bez restrykcji pojedziesz na wakacje? Gdzie nie potrzeba testów, a gdzie zaszczepieni unikną kwarantanny? W tym roku #OdmrażamyPodróże a twój wachlarz możliwości jest bardzo duży. Sprawdź jak łatwo wybrać się na wakacje na Maltę czy Dominikanę, do Słowenii, Meksyku lub Kostaryki oraz wielu, wielu innych krajów! Podróżuj bezpieczenie i bądź zdrów!

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.