5 rzeczy, które wiemy o nowych samolotach LOT. Dolecą nimi nawet na Grenlandię, ale plan jest inny
Ogłoszona w poniedziałek decyzja LOT o zamówieniu 84 Airbusów A220 (40 na sztywno i 44 w formie opcji na dodatkowe modele) jest najważniejszą strategiczną informacją o planach narodowego przewoźnika w ostatnich latach. Jednocześnie stawia ona wiele pytań na temat tego, w jaki sposób będzie wyglądała strategia LOT w najbliższych latach. Zebraliśmy kilka wypowiedzi i nowych informacji na temat zamówienia narodowego przewoźnika i przedstawiamy je poniżej w syntetycznej formie.
Pafos od 2907 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Warszawa – Modlin)
Costa Blanca od 1907 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Gdańsk)
Teneryfa od 2856 PLN na 7 dni (lotnisko wylotu: Katowice)
Po pierwsze: A220 bez dedykowanej klasy biznes
Konfiguracja zamówienia ze 125 fotelami w modelach A220-100 i 149 w A220-300 wskazuje na to, że narodowy przewoźnik nie będzie się decydował na dedykowaną klasę biznes w swoich nowych samolotach. W rozmowie z Fly4free.pl potwierdza to Krzysztof Moczulski, rzecznik LOT – w nowych samolotach zainstalowany będzie jeden rodzaj foteli w formule „all economy” i w znanym z A220 układzie foteli 2+3 w rzędzie. Nie będzie więc dedykowanego produktu biznesowego, ale z drugiej strony – LOT też ostatnio wycofuje się z tego produktu na średnich trasach, rezygnując z biznesu m.in. na trasach do Dubaju, Taszkentu, Astany i Rijadu, obsługiwanych przez Boeingi 737 MAX 8.
Po drugie: Dokąd poleci LOT? Teoretycznie nawet i do Indii lub… Nowego Jorku
Jedną z największych zalet Airbusów A220 jest ich znacznie większy zasięg w porównaniu do Embraerów E2, który według specyfikacji producenta wynosi nawet do 6700 kilometrów. Teoretycznie więc Airbusy A220 byłyby w stanie dolecieć do Delhi czy Bangalore w Indiach, etiopskiej Addis Abeby czy Dakaru w Senegalu, na lotnisku Nuuk na Grenlandii, a nawet – czysto teoretycznie – do Bostonu czy Nowego Jorku, choć są to odległości znajdujące się na granicy maksymalnych osiągów samolotu.
Sam prezes LOT Michał Fijoł pytany w Paryżu o potencjalnie nowe trasy, na jakich będzie latał Airbus A220, wskazuje na poszerzenie siatki, w tym przede wszystkim Azję Centralną oraz większą liczbę połączeń czarterowych (cytat za serwisem „Aviation Week”). Tyle tylko, że…
… na razie nikt nie zbliżył się do rekordowych osiągów A220
Obecnie najdłuższą regularną trasą obsługiwaną przez A220 jest realizowane przez Air Baltic połączenie z Rygi do Dubaju, gdzie samolot pokonuje ok. 4,3 tysiąca kilometrów w czasie 6 godzin i 50 minut.
Po czwarte: Drastyczne zwiększenie pojemności samolotów
Pojawienie się większych A220 oznacza też rewolucję, jeśli chodzi o pojemność samolotów. Obecnie LOT dysponuje flotą 44 Embraerów (w tym 3 nowych Embraerów E195-E2). Z tej liczby 5 samolotów to wysłużone Embraery 170 zabierające na pokład do 72 pasażerów oraz 19 Embrerów 175 z 82 fotelami na pokładzie. Po zmianach we flocie i przeskoczeniu do Airbusów, najmniejsze samoloty będą zabierały na pokład wspomniane wcześniej 125 pasażerów. Dla porównania: we flocie regionalnej LOT są w tej chwili tylko 3 samoloty zabierające na pokład więcej pasażerów. To Embraery E195-E2, które mają po 136 foteli.
Prezes LOT nie obawia się zmiany samolotów na bardziej pojemne. Wskazuje na to, że pojawienie się większych E2 we flocie mocno ożywiło popyt na loty. Jednocześnie dodaje jednak ostrożnie, że LOT ma 2 lata na przygotowanie się do momentu, gdy pierwsze Airbusy A220 zostaną dostarczone do Warszawy. Jednocześnie cytujący go serwis Flighglobal informuje, że LOT nie wyklucza zmiany proporcji samolotów A220-100 i A220-300 (w tej chwili w każdym wariancie ma po zamówionych samolotów) w zależności od popytu.
Po piąte: Co z resztą floty?
– Potrzebujemy więcej samolotów każdego typu – mówi Michał Fijoł, pytany o dalsze plany flotowe. Przewoźnik czeka jeszcze co prawda na kilka kolejnych Boeingów 737 MAX 8, ale pytanie to dotyczy głównie samolotów szerokokadłubowych. LOT ma w tej chwili 15 Boeingów 787-8 i 787-9, a także jednego wysłużonego Boeinga 777, leasingowanego od portugalskiej Euroatlantic Airways. W przyszłym roku do jego floty dołączą 2 kolejne używane Boeingi 787-8. Co dalej? Sytuacja na rynku dużych samolotów jest trudna a LOT – wzorem innych przewoźników – wyspecjalizował się w szukaniu okazji na rynku, korzystając np. z problemów lub zmian we flocie innych przewoźników.
Nie da się jednak ukryć, że zwiększenie floty jest koniecznością. Fijoł mówi co prawda, że linia będzie potrzebowała nowych samolotów dopiero w 2032 roku, gdy – według obecnych planów – otwarty zostanie Centralny Port Komunikacyjny. Jednak z drugiej strony warto, by przewoźnik już powoli przymierzał się do złożenia zamówienia na nowe samoloty, bo terminy realizacji u wiodących producentów są coraz dłuższe. Nie wspominając nawet o potencjalnych opóźnieniach…