Fly4free.pl

Wakacyjne Perły 2024: Wybraliśmy 7 kierunków spoza utartego szlaku, które mogą być hitami wakacji

Foto: Valentin Valkov / Shutterstock
Chorwacja, Hiszpania, Grecja, Turcja – te kierunki od lat cieszą się największą popularnością wśród turystów z Polski. Ale dokąd powinniśmy się wybrać na wakacje, jeśli nie chcemy jechać tam, gdzie wszyscy i szukamy odrobiny oryginalności? Spytaliśmy o to dziennikarzy z wiodących turystycznych mediów i wspólnie opracowaliśmy ranking „Wakacyjnych Pereł” – miejsc i aktywności, które naszym zdaniem mogą i powinny cieszyć się Waszym zainteresowaniem w nadchodzących miesiącach. Jesteście gotowi? Sprawdźmy, kto wygrał.

Nowe trasy, ciekawe aktywności, splot sprzyjających okoliczności, a czasem po prostu potrzeba wybrania się w jakieś oryginalne i niebanalne miejsce – każdy sezon turystyczny przynosi nowe miejsca spoza utartego szlaku, które możemy uznać za warte odwiedzenia. W naszej redakcji postanowiliśmy wybrać takie nietypowe kierunki, a do pomocy zaprosiliśmy najlepszych dziennikarzy podróżniczo-turystycznych w Polsce. Tak powstały „Wakacyjne Perły” – ranking, w którym wybraliśmy 7 nieoczywistych miejsc i aktywności na ten sezon. Więcej na temat reguł głosowania i listy kandydatur przedstawiliśmy w drugim tekście, teraz zaś przejdźmy do przedstawienia zwycięzców.

Sprawdź najlepsze oferty na wczasy
Reklama interaktywna, dane dostarczone 2024-07-15T20:57:00.541Z przez Wakacje.pl
Foto: Dudarev Mikhail / Shutterstock

1. Uzbekistan

Samarkanda i niesamowity plac Registan to miejsce, które jest na liście marzeń wielu podróżników, ale do tej pory pozostawało raczej w świecie marzeń z uwagi na trudny dostęp do lotów. Od marca nie jest to już problem, bo bezpośrednie loty do Taszkentu uruchomił LOT, który do stolicy Uzbekistanu lata 4 razy w tygodniu. Jak się okazało, był to też absolutny magnes dla zdecydowanej większości członków naszej kapituły.

– Oryginalny i orientalny kierunek z wielkim potencjałem. Idealny dla poszukiwaczy przygód i dla wszystkich znudzonych, którym wydaje się, że wszystko już widzieli – mówi Marzena Mróz, redaktor naczelna Business Travellera.

Jeśli ceny biletów staną się trochę bardziej przystępne i być może pojawi się jakaś konkurencja dla LOT, to ten kierunek w najbliższych latach może stać się równie popularny jak swego czasu Gruzja. Bo Uzbekistan ma naprawdę wiele do zaoferowania. Po sześciu godzinach w samolocie mamy totalny orient! Uważam, że to będzie świetna opcja dla osób, które są już na przykład znużone południem Europy i poszukują czegoś ciekawszego – uważa Natalia Kondratiuk-Świerbuska, dziennikarka podróżnicza portalu Gazeta.pl.

Na bardziej praktyczne aspekty zwiedzania Uzbekistanu wskazuje Agnieszka Franus, która wiosną zwiedzała go samodzielnie przez kilkanaście dni.

– Samarkanda, Buchara i Chiwa są absolutnie bajkowe. Do tego Uzbekistan oferuje świetną kuchnię dla wegetarian, a mieszkańcy są niezwykle gościnni. No i na miejscu jest naprawdę tanio – mówi Agnieszka Franus.

Foto: pavel_kotalevsky / Shutterstock

2. Stambuł

Przepięknie położona nad Bosforem metropolia zachwyca bez wyjątku wszystkich, którzy zdecydują się odwiedzić to miasto. Polaków też, choć skala tego zachwytu nie jest tak duża, jak w innych krajach, głównie ze względu na skromną jak dotąd ofertę lotów.

– Stambuł to cel city breaków o ugruntowanej pozycji, choć chyba ciągle jeszcze nie w Polsce. Tymczasem to wspaniałe miasto, które zwiedza się wszystkimi zmysłami. Fascynująca historia, atmosfera Azji i Europy, bazary z rękodziełem, uliczki mieniące się złotem wystawionym w witrynach sklepów, lub mieniące się barwami orientalnych przypraw, a do tego pyszne jedzenie i dość przystępne ceny. Stambuł może być przystankiem w dalszej podróży do Azji lub Afryki albo celem samym w sobie – komentuje Marzena Buczkowska-German, dziennikarka „Rzeczpospolitej”.

– To, co najbardziej fascynuje mnie w Stambule, to fakt, że można go odkrywać stale na nowo podczas kolejnych podróży do tego miasta. Można gubić się w labiryncie ulic i podziwiać piękne świątynie oraz pałace, bazary i łaźnie, by wreszcie zasiąść w jednej z kawiarni i wypić wpisaną na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO gęstą, czarną jak ziemia, aromatyczną kawę po turecku – dodaje Agnieszka Michalak z „National Geographic Traveler”.

– Turcja od dawna cieszy się popularnością, ale są to głównie plaże Antalyi i Bodrum. Większa ilość bezpośrednich połączeń kilku przewoźników pozwoli jeśli nie na dłuższy pobyt to na popularne ,,city breaki”. Któż nie chciałby sobie kilka razy dziennie, za grosze, przejeżdżać czy przepływać z jednego kontynentu na drugi? – komentuje Mieczysław Pawłowicz.

Foto: Hunyadi Marton / Shutterstock

3. Azory

Choć często wymieniane są jednym tchem razem z Maderą jako fantastyczne portugalskie wyspy na Atlantyku, to oba te miejsca są tak naprawdę oddalone od siebie o niemal 1000 kilometrów. Dość mocno się też od siebie różnią, choć przede wszystkim podejściem do turystyki: o ile bowiem Madera (zwłaszcza w ostatnich latach) wykonała mocny zwrot w stronę masowego turysty (czego wyrazem są na przykład bezpośrednie loty, choćby z Warszawy czy Katowic), o tyle Azory wciąż pozostają bardziej niedostępne dla przeciętnego podróżnika. I – chyba na szczęście – chcą takie pozostać, dzięki czemu nie zostaną zadeptane przez tłum podróżnych. A trzeba przyznać, że jest tu co oglądać, bo wulkaniczne wyspy kuszą absolutnie fenomenalną przyrodą. Najlepszy przykład to jeziora kraterowe, które powstały w wygasłych wulkanach czy liczne miejsca na fantastyczny trekking. Ale nie tylko, bo to też gorące źródła i fantastyczna kuchnia. Wszystkie te zalety doceniają też nasi jurorzy.

– To idealne miejsce, aby uciec od tłumu. Przede wszystkim dla turystów, którzy zwiedzili już całą Portugalię, byli na Maderze i teraz udają się na archipelag mniejszych wysepek. Zwykle bez problemu okrążymy je w jeden-dwa dni, a resztę czasu poświęcimy na relaks, kąpiele w basenach oceanicznych i rozkoszowanie się miejscową kuchnią – uważa Mieczysław Pawłowicz.

– Największą zaletą Azorów jest to, że wciąż są dzikie i niezadeptane przez turystów. Czym uwodzi? Spektakularnymi klifami, gorącymi źródłami, czarnymi plażami, bujną roślinnością i… wielorybami – w okolicach Azorów żyje aż 27 gatunków – komentuje z kolei Agnieszka Michalak z „National Geographic Traveler”.

Zgadza się z nią Marzena Mróz.

– Zielona idylla i miejsce, w którym można się wyciszyć, uciec od nadmiaru atrakcji, jakie oferuje świat i… wędrować bez końca. Dla zmęczonych cywilizacją, ale też aktywnych i poszukujących
– opisuje redaktora naczelna „Business Travellera”.

Foto: Luciano Mortula / Shutterstock

4. USA

Na naszej liście nie mogło zabraknąć Stanów Zjednoczonych, które w ostatnich latach stały się dla nas zdecydowanie bardziej dostępne. Nie tylko ze względu na stale rosnącą liczbę połączeń z Polski czy atrakcyjny kurs dolara, ale chyba przede wszystkim – zniesienie wiz, które sprawiło, że z roku na rok turystów z Polski jest w USA coraz więcej.

– Stany Zjednoczone mają wszystko. Metropolie i prowincjonalne miasteczka, wybrzeża i góry, bujne lasy i prerie. Znaleźć tam można kicz i sztukę na najwyższym poziomie, mądrość i jej brak. To kraj, który fascynuje od lat – kiedyś jako ziemia obiecana, na której nawet pucybut może zostać milionerem, teraz jako coraz bardziej dostępny kierunek turystyczny, a to dzięki szerokiej siatce połączeń lotniczych (bezpośrednich i z przesiadką). O ile Nowy Jork, Waszyngton, Miami, Los Angeles, czy San Francisco zdobyły już sporą popularność wśród polskich turystów, to nadal przed nami wiele do odkrycia. Weźmy choćby Nashville, które powinni obrać za swój cel nie tylko miłośnicy muzyki country – mówi Marzena Buczkowska-German.

 Stany Zjednoczone trzeba odwiedzić chociaż raz w życiu, by poczuć nerw Nowego Jorku, zapach Chicagowskiej kawy, oddech oceanu w Los Angeles, a na koniec zachwycić się stylem art deco w Miami. I z dumą rozpoznać te wszystkie kultowe ulice, drapacze chmur, parki, skwery oraz plaże, które znamy z filmów czy książek – mówi Agnieszka Michalak.

Foto: AlexAnton / Shutterstock

5. Egipt na własną rękę

Kierunek doskonale znany, ale głównie z perspektywy wakacyjnych kurortów. Tymczasem to kraj, który oferuje unikatową kulturę i wielowiekową tradycję z czasów faraonów. I mnóstwo zabytków, które tylko czekają na to, aby je odwiedzić. Najlepiej na własną rękę – to niby nieodkryta ziemia, ale trend takich samodzielnych podróży wśród naszych rodaków rozwija się w Polsce już od kilku lat. Pisaliśmy o tym zresztą już kilka lat temu na naszych łamach.
W rozwoju tego kierunku pomagają też bezpośrednie połączenia lotnicze z Polski (LOT latający regularnie do Kairu z Warszawy), ale też tańsze alternatywy, jak choćby Wizz Air z Budapesztu. I nawet jeśli otwarcie Wielkiego Muzeum Egipskiego jest przeciągane w nieskończoność, to i tak jest to kraj, który koniecznie powinien się znaleźć na waszej liście, i to niekoniecznie w wersji all inclusive.

– Kair to dla mnie jeden z takich oczywistych-nieoczywistych kierunków. Bo z jednej strony oczywiście stolica Egiptu często wybierana jest za cel wycieczek wśród podróżnych wypoczywających nad Morzem Czerwonym, ale miasto chce się też pozycjonować jako kierunek na city break. I ma ku temu i prawo, i predyspozycje. Coraz więcej linii lotniczych, w tym tanich,  uruchamia tam bezpośrednie połączenia. Wszyscy czekają też na otwarcie Wielkiego Muzeum Egipskiego w Gizie, które ma być jednym z największych magnesów przyciągających turystów. Innym nieoczywistym kierunkiem są kurorty nad Morzem Śródziemnym – dostępne już w ofercie czarterowej (np. Marsa Maruth) ale tez Półwysep Synaj. Tu przykładem jest Dahab, który w rejonie Morza Czerwonego jest bodaj najbardziej „samodzielnym” kierunkiem turystycznym. Z uwagi na rozwiniętą turystykę nurkową, wiele osób przyjeżdża do tamtejszych baz, by podziwiać cuda podwodnego świata – mówi Marzena Buczkoska-German.

Dla Karoliny Walczowskiej z Onetu Egipt na własną rękę to jedno z podróżniczych marzeń.
– Brzmi jak przygoda na wyciągnięcie ręki. Można dolecieć do Kairu i odkrywać ten kraj według własnych upodobań – mów.

Z kolei Natalia Kondratiuk-Świerubska wskazuje na to, że coraz więcej osób faktycznie wybiera taki sposób zwiedzania Egiptu.
– Cieszy mnie, że podobnie jak w przypadku Tunezji, zmienia się podejście do tego kierunku. Ja sama też zaczęłam dzięki temu brać pod uwagę taką podróż – dodaje. 

Foto: Ton Anurak / Shutterstock

6. Włochy nieco mniej znane

Obecność słonecznej Italii w czołówce naszego zestawienia to najlepszy dowód na to, że nie tylko polski turysta, ale i członkowie jury najbardziej lubią te kierunki, które znają najlepiej. Choć trzeba tu przyznać, że rozstrzał dotyczący regionów, które polecają nasi eksperci, jest dość duży.

– To jest „nieśmiertelny” kierunek dla wszystkich urlopowiczów, uważany za zatłoczony i „ograny”, ale przecież niekoniecznie tak jest. Wystarczy wybrać odpowiedni termin i kierunek i można cieszyć się pięknem krajobrazów, słońcem, lazurem morza, największym zagęszczeniem zabytków z listy UNESCO oraz unikatowym dziedzictwem kulturowym, a także – last but not least – kuchnią słynącą na całym świecie. Kierunek całoroczny, dla każdego, na każdą kieszeń – Włochy pozostają w czołówce popularnych kierunków urlopowych Polaków i nie wygląda na to, żeby miało się to prędko zmienić – komentuje Marzena Markowska z „Waszej Turystyki”, która wybrała Włochy jako najlepszą nieoczywistą destynację na urlop.

Kiedy szukałam informacji do tekstu o mniej znanych i godnych polecenia miejscach we Włoszech, to stwierdziłam, że na zwiedzenie wszystkich miejsc w tym boskim kraju nie starczy mi życia. Na pewno warto dokładniej poznać Włochy, wynająć na miejscu auto lub poruszać się pociągami, bo opierając się tylko na kierunkach, do których możemy dolecieć, sporo tracimy – dodaje Natalia Kondratiuk-Świerubska.

A co z konkretnymi kierunkami? Zacznijmy od proponowanego przez nas Triestu.
– Triest często pojawia się na trasie wyjazdu nad adriatyckie wybrzeże Włoch. Położony niedaleko granicy ze Słowenią, czasem „przechwytuje” turystów na kilkugodzinny pobyt. Ale na pewno warto tam zatrzymać się na dłużej, żeby zobaczyć, jak rozwijało się od czasów starożytnych aż po dziś dzień. Choć to północne Włochy, to nie brakuje mu śródziemnomorskiego charakteru – wąskich uliczek, przepychających się mieszkańców na skuterkach i pysznego jedzenia – komentuje Marzena German.

Agnieszka Franus poleca z kolei Dolomity, czyli teoretycznie zimową destynacje.
– Piękne góry, wspaniałe trasy trekkingowe,, idealne miejsce dla osób aktywnych zimą i latem – zachwala.

Foto: sardo / Shutterstock

7. Albania

To kierunek, który w ciągu ostatnich kilku lat przeżył duży wzrost zainteresowania – z „ostatniej nieokrytej turystycznie perły w Europie” do miejsca, które z roku na rok odwiedza coraz więcej turystów. Choć wciąż nie jest to kierunek masowy i w pełni odkryty.

– Przypomina mi trochę Polskę lat 90-tych, a więc jest to trochę „wspomnień czar”. Na pewno jest to więc miejsce dla turystów, którzy chcieliby sobie przypomnieć dawne czasy, ale też dla tych, którzy są ich ciekawi – ocenia Marzena Mróz.

Natalia Kondratiuk-Świerubska wskazuje z kolei na cenową przystępną i niezły stosunek jakości do ceny na miejscu. 

– Albania faktycznie cieszy się popularnością, ale w tym roku powinna być o wiele bardziej dostępna ze względu na dużą ilość połączeń, także czarterowych, z mniejszych lotnisk regionalnych. Na miejscu czeka nas odmienna kultura, dużą gościnność miejscowych i… przyjazne ceny. No i korzystamy na konkurencji między największymi niskokosztowymi przewoźnikami, co też wpływa pozytywnie na ceny biletów – dodaje Mieczysław Pawłowicz.

Foto: saiko3p / Shutterstoc

Tuż poza czołówką

Głosowanie było zacięte, a dość blisko czołowej siódemki znalazły się inne miejsca, które niniejszym prezentujemy poniżej.

Na 8 miejscu znalazł się mój prywatny faworyt, czyli Bilbao i Kraj Basków. Powód? Tak jak w uzasadnieniu w tekście z kandydaturami: trudno jest znaleźć nieodkryty turystycznie region w krajach Europy Zachodniej, który dodatkowo oferuje tak unikalne doświadczenia: zupełnie inną kulturę i język, wspaniałą kuchnię (mistrzowskie pintxos, ale też wielkie nagromadzenie restauracji z gwiazdką Michelin w San Sebastian), piękne zabytki i wspaniały klimat. I jeszcze jedną zaletę: w końcu bezpośrednie loty z Polski, które z Warszawy zapewnia Wizz Air.

Co na to nasi eksperci?

– Jedna z najlepszych kuchni na świecie! – krótko kwituje Agnieszka Franus.

A Mietek Pawłowicz wskazuje na jeszcze jeden aspekt, który może sprawić, że Baskonia podbije serca turystów.
– Przylecą tu nie tylko amatorzy zabytków Bilbao i plaż San Sebastian. Tędy prowadzą przecież jedne z najpopularniejszych szlaków do Grobu Świętego Jakuba, czyli na pielgrzymkowej trasie do Santiago de Compostela. W tej podróży to obowiązkowy przystanek – mówi Pawłowicz.

Foto: JGA / Shutterstock

Kolejne miejsce ku naszemu zaskoczeniu zajęła nieujęta na liście potencjalnych kierunków Słowenia.

– Moim zdaniem absolutnie nieodkryta, za to bardzo ciekawa alternatywa dla Włoch i Chorwacji. Często pomijana po drodze nad Adriatyk, ale jak już ktoś się tam zatrzyma, to z miejsca zakochuje się w tym kraju – mówi Karolina Walczowska z Onetu.

Słowenię z całego serca poleca też Agnieszka Michalak.
– Jest wiele argumentów za tym, aby odwiedzić zielony kraj w kształcie kurczaka. Zaczynając od wspaniałego wina, uroczych miast: portowego Kopru, zabytkowej Lublany oraz Mariboru, gdzie rośnie najstarsza winorośl świata czy świetnych tras trekkingowych, które krążą pośród łagodnych alpejskich szczytów. Niemal cały kraj leży na wysokości powyżej 300 m nad poziomem morza. Nic dziwnego, że tutejsze wino jest takie obłędne, zwłaszcza moja ulubiona pinela – komentuje.

Na następnym miejscu na liście wyróżnionych znalazł się Cypr
: kierunek, który szczególnie mocno zaczął zyskiwać na popularności w ostatnich latach i teraz ten trend będzie się z pewnością tylko wzmagał. Wyspa Afrodyty kusi pięknymi plażami ze słynną Nissi Beach na czele, starożytne zabytki, klimatyczne miasta i wspaniała kuchnia. A do tego gwarancja świetnej pogody.

– Odwiedziłam Cypr na przełomie listopada i grudnia, zastała mnie tam iście wiosenna, słoneczna pogoda. To był naprawdę rewelacyjny odpoczynek od polskiej pochmurnej jesieni. A gdybym poleciała kilka tygodni wcześniej, na początku listopada, miałabym letnie upały – komentuje Natalia.

Brugia miasto
Foto: kavalenkava / Shutterstock

Inne miejsca, jakie wskazywali nasi jurorzy

Członków kapituły poprosiliśmy też o wskazywanie swoich własnych nieoczywistych kierunków wakacyjnych. I musimy przyznać, że nas nie rozczarowali. 

– Gdyby obrady jury odbyły się w połowie marca, nasz zachodni sąsiad pewnie nie znalazłby się na liście. Ale ponieważ reprezentacja Polski dostała się na EURO 2024, więc czekają nas przynajmniej trzy mecze: w Hamburgu, Berlinie i Dortmundzie. To, że bilety w oficjalnej sprzedaży się skończyły  (i to w kwadrans) nie stanowi dla naszych kibiców problemu. Zawsze są też świetnie przygotowane strefy kibica i na pewno tłumnie się tu pojawią – mówi Mieczysław Pawłowicz.

Jest też ciekaw, jak zareaguje polski rynek na pojawienie się nad Wisłą linii Ethiopian, która już od lipca uruchomi połączenie z Warszawy do Addis Adeby.

Z kolei Agnieszka Michalak stawia na Belgię i Centralną Portugalię.

– Belgia jest wciąż bardzo niedoceniana turystycznie, a szkoda. Warto odwiedzić tu przede wszystkim uroczą trójkę, czyli zieloną, zabytkową, różnorodną Brukselę, cukierkową Brugię oraz spokojną Ostendę, gdzie serwują najlepsze gofry w całej Belgii, a plaże nad Morzem Północnym są szerokie, niezatłoczone, piękne – uważa.

– Centralna Portugalia jest dla tych, którzy nie lubią nudy, a kochają świetne wino, owoce morza i ryby oraz wysokie fale. Wciąż nie jest hitem rankingów na najpopularniejsze turystyczne destynacje – i dobrze, macie szansę odwiedzić ją zanim stanie się modna. Co tu robimy? Wypożyczamy auto i zaczynamy w Porto od porto, potem jedziemy do regionu winiarskiego Dão oraz odwiedzamy miasteczko Viseu i historyczną wioskę ze wspaniałymi ogrodami Santar. Zaglądamy też do uduchowionej Fátimy i obowiązkowo do Nazaré, czyli raju dla surferów (fale osiągają tu do 30 m wysokości) i kończymy w Lizbonie, której przedstawiać nie trzeba – dodaje.

Z kolei Karolina Walczowska stawia na większą egzotykę.

– Po mojej prywatnej podróży jestem pewna, że Filipiny to może być hit. Można się tam dostać za naprawdę rozsądne pieniądze i przeżyć niezwykłą przygodę – uważa.

Marzena Mróz też stawia na bardziej egzotyczne kierunki.

– Podróż do Kostaryki daje nadzieję, że Ziemia przetrwa! Zwiedzając parki narodowe Kostaryki jesteś blisko zwierząt, poznajesz nowe rośliny, jesz zdrowo i smacznie. Półwysep Nicoya jest absolutnie przepiękny i jest jedną z 5 niebieskich stref długowieczności na świecie, gdzie ludzie są najszczęśliwsi i żyją najdłużej. Warto pojechać i przekonać się, dlaczego tak jest – mówi.
Jej drugi typ to Seszele.

– Przede wszystkim z uwagi na nieoczekiwanie dogodne połączenie z Warszawy przez Stambuł. To zaledwie 2,5 godziny i do Stambułu i ledwie 7 godzin do Mahe. Seszele kojarzą się z totalnym luksusem i wysokimi cenami, tymczasem można znaleźć tu hotele w rozsądnych cenach i spędzać czas na dwóch z dziesięciu najpiękniejszych plaż świata. Zdecydowanie odczarowałabym stereotyp, że na Seszelach jest bardzo drogo i że są dla Polaków niedostępne – dodaje.

Wybierz swoją Wakacyjną Perłę!

A jaki jest Twój typ? Głosuj na swój ulubiony wakacyjny kierunek w plebiscycie Wakacyjne Perły 2024! Dzięki Twojemu głosowi wyróżnimy niezwykłe i nieoczywiste miejsca, które zasługują na uwagę polskich podróżników. Weź udział w tworzeniu mapy marzeń każdego polskiego podróżnika i zagłosuj już teraz.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Moim zdaniem niedoceniono także Bośnii i Hercegowiny, czy Macedonii…
Sroka Sroczka, 25 kwietnia 2024, 21:51 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »