REKLAMA

W pojedynkę, do nieodkrytego miejsca i bez komórki – podróże w tym roku bardzo się zmienią

turyści nad morzem
Foto: Vidar Nordli-Mathisen / Unsplash

Coraz rzadziej chcemy biur podróży, coraz bardziej ciągnie nas z dala od utartych szlaków i coraz chętniej rezygnujemy z towarzystwa. Wracamy do włóczęgostwa, natury i powolnego życia. A jednocześnie jak nigdy dotąd niszczymy miasta i rajskie zakątki. Jaki więc będzie 2019 rok w dziedzinie podróży? Mamy swoje typy i nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby się spełniły.

To jak zmieniają się podróże na przestrzeni lat jest naprawdę niezwykłe. Od czasów, gdy pakowaliśmy wszystko w niewielkie „bagażniki” pierwszych samochodów w rodzinie i gnaliśmy na Mazury czy nad Bałtyk zabierając ze sobą butlę gazową, namiot i pół warsztatu na wypadek awarii, wcale nie minęły wieki. A tymczasem polujemy na przeloty na drugi koniec świata za kilkaset złotych, wybieramy w trakcie lotu filmy z gigantycznej rozrywkowej bazy albo w kilka sekund możemy wyszukać tysiące hoteli z cenami i zdjęciami. Pod koniec 2017 roku policzono, że już 40 procent Polaków odbywa podróż samolotem przynajmniej raz w roku. Rozwijamy się więc w niesamowitym tempie. Także podróżniczo.

Każdy rok przynosi sporo nowości, każdy z jakiegoś powodu zapisuje się na kartach podróżniczej historii. A gdyby trochę powróżyć z kart pokładowych i plam po paliwie lotniczym? Co przyniesie nam świeżo rozpoczęty rok? Co dziś liczy się dla turystów? Czego oczekujemy i co zmieniamy w naszym podejściu? Spróbuję zgadnąć. To subiektywny ranking, ale podparty codzienną obserwacją branży podróżniczej, wertowania tysiąca artykułów, czytania setek komentarzy i po prostu… wyjeżdżania, ile tylko się da.

Podróże solo

Jeszcze kilka lat temu bardzo niepopularne, a dziś może nie królują, ale na pewno zyskują na popularności w zaskakującym tempie. Podróżowanie w pojedynkę do niedawna kojarzyło się raczej z Włóczykijem z Muminków i osobami, które nie mają znajomych. Tymczasem, jak niejednokrotnie udowadnialiśmy na łamach Fly4free, wcale nie trzeba pytać takich ludzi czy zwariowali, a podróż bez towarzystwa może przynieść niespodziewane doświadczenia.

Według badań, już co czwarty z podróżników deklaruje, że organizuje takie wyjazdy. Po co? Przede wszystkim, by cieszyć się lokalnym jedzeniem lub eksplorować atrakcję poza głównym szlakiem (82 proc. badanych), zwiedzać najważniejsze miejsca (71 proc.), chodzić po muzeach (59 proc.) i poznawać mieszkańców (55 proc.) lub innych podróżników (51 proc.). A to oznacza, że o ile nie chcemy zabierać ze sobą znajomych, o tyle nie mamy nic przeciwko, by zdobywać ich na miejscu. I nic w tym dziwnego, zwłaszcza gdy znajomi zawsze są chętni na wyjazdy póki nie przyjdzie do konkretów. A wtedy mają cały stos wymówek. Jeśli wam na nich zależy, zawsze możecie im podesłać tekst, w którym obalamy najczęstsze z nich. Jeśli nie, płyńcie z trendem i spróbujcie wyjechać samemu. To naprawdę zmienia perspektywę.

Zarówno liczby jak i obserwacje wskazują też na to, że solo turyści są dosłownie żyłą złota dla biur podróży, zwłaszcza tych które organizują mniej standardowe wyjazdy – bez all inclusive, ale za to z przygodami i ciekawymi punktami na trasie. Wróżę więc dalszy rozwój temu rodzajowi turystyki. I trzymam kciuki za wszystkich, którzy postanowią spróbować.

Odkrywanie nieodkrytego

Z roku na rok widzę też, jak ciągnie nas do coraz bardziej odległych, mniej popularnych czy zadeptanych miejsc. Przede wszystkim i po pierwsze tanie linie lotnicze są już na tyle długo na rynku – także w Polsce, że wielu z nas oblatało Europę z przyległościami wzdłuż i wszerz, a przynajmniej po kreskach wytyczonych przez niskokosztowych przewoźników. Po drugie – tłum męczy i o ile można pojechać do Wenecji raz, by zobaczyć co najważniejsze zabytki, o tyle mało kto ma ochotę przepychać się tam co sezon. A nadmierna turystyka prędko się w najpopularniejszych miastach nie zatrzyma – zwłaszcza, jeśli nadal będzie przynosić tak gigantyczne pieniądze.

Po trzecie zmniejsza się bariera językowa, bo coraz więcej Polaków mówi w obcych językach bez żadnego wstydu. Nie potrzebujemy podążać za tym, co na tacy podają nam biura podróży, a im większe doświadczenie wyjazdowe, tym łatwiej odnaleźć się nam nawet w najbardziej odległych miejscach na świecie.

I po czwarte – być może najgłupsze, ale wciąż bardzo istotne. Jeśli chcemy robić wrażenie, to niestety nie wystarczy już Azja Południowo-Wschodnia czy 5* hotel nad Morzem Czerwonym. Można się z tego śmiać, ale dla wielu ludzi opinia znajomych wciąż jest bardzo ważna. I o ile all inclusive w Egipcie jeszcze 10 lat temu mogło być czymś, co robi wrażenie, o tyle dziś potrzeba już czegoś znacznie bardziej oryginalnego.

Szukamy więc mniej znanych w Polsce miejsc. Latamy na Reunion, do Ghany, Namibii. Szukamy innych niż typowe wrażeń – stąd popularność Czarnobyla, wycieczek do slumsów, hoteli w byłych więzieniach czy survivalowych obozów dla dorosłych. Chcemy eksplorować Antarktydę, wchodzić na Mount Everest, nurkować z rekinami, jeść robaki, spać w podwodnych hotelach, w zaadaptowanym na pensjonat starym samolocie, a nawet w ekskluzywnych namiotach z widokiem na sawannę. Wszystko, byle nie było zbyt sztampowo. I żebyśmy się dobrze zrozumieli – to nie zarzut wobec kogokolwiek. Po prostu dostrzegam, że nasze potrzeby znacząco się zmieniły.

Jednocześnie gnani ciekawością rozwijamy turystykę w kolejnych regionach. Hotele powstają w miejscach, o których by nam się nie śniło, a nadmierne ułatwienia dla turystów czasem pozytywnie zaskakują, a czasem zatrważają. No cóż, nic nie jest czarno-białe. A ten rok tylko to pogłębi.

mezczyzna przy wodospadzie
Foto: Stefan Stefancík / Unsplash

Lotniska już nie straszą

Jestem przekonana, że 2019 będzie należał też do lotnisk. Nowinki technologiczne, pomysły na promocje, kreatywne podejście do obsługi pasażerów – będzie tego sporo. Porty lotnicze zauważyły, że jeśli tylko zmienią swoje podejście, mogą wiele zyskać. Przeszły więc drogę od miejsc, które traktowaliśmy jak gigantyczne, ale nudne poczekalnie wypełnione atmosferą stresu i szczegółowych kontroli, do wielkich centrów rozrywkowych z niebywałą ofertą i szeregiem sztuczek, które mają nas rozluźnić i zachęcić do wydawania pieniędzy.

Coraz częściej wybieramy świadomie – chcemy się przesiadać na Changi, w Doha czy w Dubaju. Za to lotniska kombinują, jak nas przyciągnąć.

Zmienia się też technologia, coraz mniej tu stresujących momentów, coraz więcej elektroniki. Zamiast prześwietlającego spojrzenia strażnika, przechodzimy przez bramkę z pływającymi rybkami, a zamiast tradycyjnej kontroli paszportowej, mamy skanowanie twarzy. Przyszłość proszę państwa, przyszłość.

Rosnąca świadomość

Jeszcze kilka lat temu przejażdżka na słoniu z łańcuchem uwiązanym do jego nogi była w wielu krajach normą. W ubiegłym roku nawet największe, międzynarodowe firmy turystyczne rezygnowały z oferowania atrakcji, które wykorzystują zwierzęta. 2019 rok będzie kontynuacją trendu odpowiedzialnej i świadomej turystyki. Takiej, która nikogo nie krzywdzi – ani zwierząt ani ludzi ani środowiska.

Gdy na początku 2018 roku rząd Tajlandii ogłosił, że zamyka popularną Maya Bay na kilka miesięcy, turyści byli w szoku. Przecież to Tajlandia – kraj, który dla turystów jest gotowy na wiele poświęceń. Najwyraźniej jednak coś się zmieniło – i to nie tylko w Azji. Na Hawajach zakazano używania chemicznych kremów z filtrem, Filipiny pozwoliły odpocząć jednej z najpopularniejszych wysp, Baleary zaczęły wojnę z jednorazowymi produktami, a Belize zamierza je zupełnie wyeliminować. Rajskie zakątki odrzuciły wielkie pieniądze, które przywożą turyści i zrozumiały, że albo teraz albo nigdy.

Z każdym miesiącem zarówno świadomość turystów jak i rządów poszczególnych państw będzie większa. Ludzie coraz częściej chcą zwiedzać inaczej i ten rok pokaże to jeszcze wyraźniej. Nie trzeba już pokazywać małpki na łańcuchu, gdy ma się po prostu ładne widoki i dobrą kuchnię. Nie oczekujemy budowania wind w górach ani iście cyrkowych występów tygrysów. Chcemy poznawać prawdziwe życie mieszkańców, prawdziwego ducha odwiedzanych krajów. I to niekoniecznie w ramach wycieczki „Real TU WSTAW KRAJ Experience” za 40 USD w zbudowanej naprędce wiosce, której bliżej do teatrzyku. Nie potrzebujemy cudów, potrzebujemy podróży i dobrych wspomnień.

Foto: Annie Spratt / Unsplash

Cyfrowy detoks vs "muszę pokazać totalnie wszystko"

Nie mam też wątpliwości, że mocno rozwijającym się trendem będzie podejście do technologii w czasie podróży. Z tą różnicą, że jako jedyne będzie rozwijać się w dwóch kierunkach równocześnie. Z jednej strony pojawi się coraz więcej osób, które będą odcinać się od internetu i zbędnej elektroniki w czasie wojaży. Z drugiej jeszcze częściej i więcej będziemy relacjonować absolutnie wszystko, co nas w podróży spotyka.

Skąd ten pomysł? Z obserwacji rynku. Niektóre hotele są gotowe zaoferować dodatkowe, darmowe usługi pod warunkiem, że jesteśmy gotowi zrezygnować z używania telefonu. Inne na próbę wprowadzają usługę „personalnego asystenta ds. mediów społecznościowych”, czyli kogoś kto będzie robił nam zdjęcia, odpisywał na komentarze, wrzucał posty i relacjonował naszą podróż. I nie, to nie jest żart.

Jednocześnie coraz częściej przeprowadza się badania, które pokazują, że nawet (a może przede wszystkim) najmłodsi wręcz marzą, by na wakacjach komórki przestały istnieć.

I parę innych spraw...

To oczywiście nie koniec tego, co w dziedzinie podróży będzie zyskiwać popularność. Widzę, ile osób decyduje się na podróż nawet z najmłodszymi dziećmi, zamiast jak dawniej zamknąć paszport w szafce „dopóki nie podrosną”. Czasem wyjeżdżają tylko na kilka dni, a czasem porzucają na rzecz podróżowania całe dotychczasowe życie, by wrócić dopiero, gdy dzieci dorosną do wieku szkolnego. Nikogo to już nie dziwi.

Dostrzegam, jak podróże stają się coraz bardziej bezobsługowe. Automatyczne bramki, maszyny do nadawania bagażu, skrytka na kod z kluczami do hostelu czy mieszkania na Airbnb. Coraz mniej w tym człowieka, coraz więcej elektroniki.

Mam pewność, że podróże stają się też coraz bardziej dostępne, coraz łatwiejsze, tańsze i powszechniejsze. Rynek się zmienia poszerzając o najbardziej zaskakujące oferty – od najbardziej budżetowych, po te, w których można poprosić o zdjęcie bekonu na ścianie w hotelu czy rogalika dostarczonego na piątą rano.

A to wszystko może oznaczać tylko jedno. W 2019 roku największym trendem będzie po prostu podróż. Jakakolwiek, dokądkolwiek, za dowolne pieniądze. Byleby była. I oczywiście powtarzała się możliwie często.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?

Panorama Toskanii
Najlepsza oferta

Tydzień w Toskanii za 811 PLN

Rafał Waśko | 2019-10-21 14:33
REKLAMA
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.
porównaj loty, hotele, lot+hotel