Fly4free.pl

Nowe nakazy i zakazy uratują ruch lotniczy w Polsce? Rząd analizuje stary pomysł, który już raz się nie udał

Foto: sorbis / Shutterstock
Rząd wraca do pomysłu administracyjnego podziału ruchu dla Mazowsza, który pomógłby przynajmniej na kilka lat rozwiązać problemy z przepustowością na Lotnisku Chopina – czytamy w WNP.pl. Plusem takiego rozwiązania byłoby to, że w razie kontynuowania projektu CPK nie trzeba byłoby inwestować dużych pieniędzy w rozbudowę lotniska w Warszawie, bo automatycznie zwolniłaby się dzięki temu część przestrzeni i przepustowości lotniska. Minusem – fakt, że proces ten jest bardzo trudny do przeprowadzenia, a dodatkowo protestuje przeciw niemu wielu przewoźników.

W burzliwej w ostatnich tygodniach dyskusji na temat przyszłości projektu CPK wyraźnie widać, że zmienia ona swoje tory i dziś faktycznie nie rozmawiamy już o tym czy budować lotnisko w Baranowie, ale raczej w jaki sposób i w jakim harmonogramie. To ostatnie jest szczególnie ważne, bo lansowana przez poprzednią ekipę data 2028 rok jako otwarcie CPK wydawała się od dawna absolutnie nierealna. A skoro wydaje się jasne, że otwarcie lotniska się opóźni, to otwarte jest pytanie, co zrobić, by zwiększyć przepustowość na Mazowszu. Mamy tu do czynienia z mocno zbliżającym się do kresu przepustowości Lotniskiem Chopina, równie zapchanym portem w Modlinie (choć „pomaga” mu to, że Ryanair zmniejszył stąd swoje oferowanie w wyniku konfliktu z zarządem) oraz piękne i nowe lotnisko Warszawa-Radom, z którego mało która linia chce jednak latać. Najczęściej powracającym pomysłem jest rozbudowa terminalu na Lotnisku Chopina oraz lotniska w Modlinie. I o ile ta druga, o ile będzie rozsądnej wielkości, ma sens (bo od dawna jest zresztą blokowana przez PPL), o tyle w przypadku Chopina jest dużo znaków zapytania. Główny dotyczy celowości rozbudowy w sytuacji, jeśli rząd zdecyduje się na budowę CPK. Oznacza to, że wkrótce po rozbudowie nowoczesną infrastrukturę będzie trzeba zamknąć (bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że Lotnisko Chopina musi być zamknięte w momencie otwarcia CPK). Jednym ze sposobów na uniknięcie tych wydatków jest administracyjny podział ruchu, czyli próba przeniesienia jakiejś kategorii ruchu (np. czarterów) na inne lotnisko. W tym przypadku mógłby to być Radom – uzgodnienie na poziomie przewoźników oznaczałoby zwolnienie przestrzeni na Lotnisku Chopina, dzięki czemu LOT i inni przewoźnicy mieliby nieco więcej przestrzeni na rozwój w oczekiwaniu na nowe lotnisko.

Jak czytamy w WNP.pl, nowy rząd poważnie rozważa ten pomysł, choć będzie on niezwykle trudny do przeprowadzenia. Przede wszystkim z uwagi na zawiłe procedury i konieczność uzyskania zgody ze strony Komisji Europejskiej. Ale równie dużym problemem jest to, że… nie chcą się na to zgodzić sami przewoźnicy.

W WNP.pl czytamy, ze zgodę na administracyjny podział ruchu Bruksela wyraziła już w 2019 roku w przypadku lotniska Schiphol. Nie doszło tam jednak do żadnego podziału, bo lotnisko, na który mieli się przenieść przewoźnicy niskokosztowi i czartery, czyli port Lelystad, do teraz stoi zamknięty z powodu protestów okolicznych mieszkańców i przeciągających się negocjacji w sprawie uruchomienia portu.

– Holenderski przykład to administracyjny podział ruchu oparty nie na mechanizmach zmuszających do przeniesienia z jednego lotniska na drugie. To przykład rozwiązania opartego na systemie zachęt. To jest kluczowe w tej sprawie. Podział administracyjny powinien więc być nie formą zmuszania przewoźników do pewnych zachowań, a bardziej motywowaniem do zmiany lotniska na inne, być może mniej popularne wśród podróżnych – mówi Krzysztof Łyczek, partner w kancelarii LWW w rozmowie z WNP.pl.

Co na to przewoźnicy? Ryanair o administracyjnym podziale ruchu nie chce słyszeć i optuje raczej za rozbudową Chopina i Modlina (także dlatego, że linia mocno protestuje przeciw budowie CPK). Przeciwny jest też największy czarterowy przewoźnik na Lotnisku Chopina, czyli Enter Air.

– Dwa lata temu pytaliśmy pasażerów wylatujących z Warszawy, ilu z nich, gdyby była przygotowana odpowiednia oferta, chciałoby latać z Radomia. Wyszło nam, że taką chęć wyraziło 6 proc. badanych przez cały lipiec. To naprawdę reprezentatywna grupa ankietowanych pasażerów. – Jesteśmy za tym, by nie wprowadzać administracyjnego podziału. Zasadne jest zwiększenie parametrów i poprawienie już istniejącej infrastruktury. Sporo do poprawienia jest w strefie non-Schengen, ale to już jest praca, którą wykonać muszą władze Chopina – podkreśla Andrzej Kobielski, wiceprezes ds. handlowych Enter Air.

Warto przypomnieć, że już kilka lat temu próbowano koncepcji administracyjnego podziału ruchu między Chopinem i Radomiem. Ruszyły nawet konsultacje z przewoźnikami, jednak cała inicjatywa skończyła się fiaskiem. Głównie z uwagi na brak zainteresowania przewoźników, choć nie tylko. We wczorajszej rozmowie z Fly4free.pl Maciej Wilk wskazuje na to, że głównym problemem okazało się wskazanie parametrów i kryteriów, które pomogłyby w skutecznym przeprowadzeniu takiego procesu.

– Jak zdefiniować low-costa? Że sprzedaje tanio bilety? To jest element strategii handlowej przewoźnika, ale operacyjnie i prawnie Ryanair niczym nie różni się od takiej Lufthansy – mówi Wilk.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »