Fly4free.pl

Nie tylko kwitnienie wiśni. Zobacz, czym jeszcze oczaruje Cię Japonia

Foto: Luciano Mortula - LGM / Shutterstock
Sakura to wspaniałe zjawisko, dla którego z pewnością warto odwiedzić Kraj Kwitnącej Wiśni. Ale zachwycająca swą bogatą historią, kulturą i tradycją połączoną z nowoczesnymi rozwiązaniami Japonia skrywa znacznie więcej skarbów, które warto odkryć. Zobaczcie niektóre z nich.
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Nie wiem, czy ze mną jest coś nie tak, ale Japonia dupy mi nie utrwała. :-)
Antia, 11 kwietnia 2017, 21:51 | odpowiedz
Antia Nie wiem, czy ze mną jest coś nie tak, ale Japonia dupy mi nie utrwała. ?
Chyba jest z Tobą coś nie tak ;) Piękny kraj i absolutnie fantastyczne przeżycia.
Jako, 11 kwietnia 2017, 23:07 | odpowiedz
Sądząc po tytule, miało być niesztampowo, tymczasem na liście znalazła się świątynia Senso-ji, chyba największy koszmar Tokio. Szkoda, że pominęliście zupełnie wyspę Kyushu. Park Narodowy Kirishima z jego wulkanami mnie najbardziej utkwił w pamięci. Właściwie nie ma tam turystów z Zachodu i można poczuć niepowtarzalną atmosferę. Polecam, wcale nie tak trudno się tam dostać.
rob, 12 kwietnia 2017, 0:43 | odpowiedz
Antia Nie wiem, czy ze mną jest coś nie tak, ale Japonia dupy mi nie utrwała. ?
współczuję...Japonia jest piękna, nie wiem gdzie dokładnie byłaś i co widziałaś, Japonia to nie tylko architektura i krajobrazy ale także ludzie i smaki...wracaj szybko i nadrabiaj zaległości...i zmień przewodnika ;-)
robert, 12 kwietnia 2017, 0:44 | odpowiedz
Anita - w takim razie ze mna tez jest cos nie tak, bo mam podobne odczucia. Japonia? owszem, zobaczyc mozna ale zeby sie zachwycac na dlugo to raczej nie...
Ania, 12 kwietnia 2017, 8:30 | odpowiedz
Odniosę się tylko do miejsc z artykułu w których było mi dane być, a jestem na świeżo, gdyż wróciłem z Kraju Kwitnącej Wiśni w poniedziałek. Senso-Ji. Może i świątynia miałaby w sobie coś mistycznego gdyby nie rząd sklepów po lewej i prawej stronie, tworzący jakby targowy tunel prowadzący do stóp świątyni. Pagoda widoczna z lewej strony (swoją drogą doskonale podrasowane to zdjęcie jak i wszystkie pozostałe w tym artykule) jest w tej chwili w renowacji i nie można jej zobaczyć. Targowy jarmark jest nie tylko problemem Senso-Ji, ale wielu innych świątyń w Japonii. To sprawia, że mistycyzmu się tam nie doszukałem w przeciwieństwie chociażby do chrześcijańskich kościołów, czy muzułmańskich meczetów. I nawet uradowany nadzieją, że spacer po Okunoin w Koyasan będzie przejawem duchowego doświadczenia, finalny przystanek, gdzie mnisi radośnie gawędzą przez telefon w środku świątyni, czy też sprzedają bibeloty przy ustawionych również wewnątrz obiektu stolikach pozostawił delikatnie mówiąc niesmak. Itsukushima Jinja – co prawda sam widok bramy wypada dużo lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości, wyspa sama w sobie jest bardzo przyjemnym miejscem z pysznymi grillowanymi ostrygami, które koniecznie trzeba spróbować jeśli ktoś lubi owoce morza. Będę mile wspominał pobyt na wyspie. Arashiyama – zachęcony wskazówkami mojego japońskiego kolegi Yuty, wyruszyłem z jego mieszkania do bambusowego lasu przed godziną 7 rano, żeby w spokoju przejść się ścieżką i podziwiać otaczająca mnie dookoła przyrodę. Fakt jest ona niezwykła, ale o spacerze w spokoju można tylko pomarzyć. To raczej przeciskanie się przez gąszcz aparatów i młodych par ustawionych co kilkadziesiąt metrów w celu zrobienia ślubnej sesji fotograficznej. Kawaguchiko – nic mnie tu niestety zachwyciło. Może dlatego, że góra była praktycznie niewidoczna? Może dlatego, że kilka miesięcy wcześniej jechałem rowerem przez dwa tygodnie wzdłuż norweskich fiordów, z którymi w kategoriach przyrodniczych trudno rywalizować? Osaka – zarówno błyszczące i świecące się Dotonbori, jak i wszelkie tego typu dzielnice w Tokio Shinjuku, Shibuya, Akihabara mnie zachwyciły. Można by stwierdzić, że są infantylne, że gra na automatach, manga i anime są dla dzieci, ale co z tego? Te miejsce mają swój charakter, swoją niepowtarzalną, unikatową duszę, a to jest najważniejsze. Kyoto – Fushimi Inari – to miejsce również mnie urzekło, ale w przeciwieństwie do innych lokacji w Kyoto musiałem mieć niezwykłe szczęście, bo ilość turystów wchodzących przez bramy do góry nie była przytłaczająca. Niestety pozostałe atrakcje miasta, mimo, iż ciekawe, niezwykle męczące z powodu przetaczającej się po ulicach masy ludzkiej. Zamek Osaka – japońskie zamki mogę oglądać tylko z zewnątrz. Dlaczego nie w środku? Otóż nic tam nie ma. To nie oznaka mojej ignoranckiej natury, ale chyba faktu pochodzenia ze Starego Kontynentu, gdzie wnętrza zamku maja po prostu to coś. Są przebogate, oszałamiają zmysły. Wędrowanie chociażby po pomieszczeniach zamku w Himeji w moim przekonaniu jest po prostu stratą czasu. Przechodzimy z pomieszczenia do pomieszczenia w ciągnącym się sznurze ludzi. To już koniec? Nara Park – największe rozczarowanie całej podróży. Cóż nie bawi mnie chodzenie po chodnikach oblepionych jelenimi kupami, jak i oglądanie turystów fotografujących jelenie robiące … wiadomo co. Może dlatego, że pochodzę ze wsi i gdy wracam w rodzinne strony zawsze udają się do pobliskich lasów, gdzie często widzę dziko biegające jelenie? To dla mnie zdecydowanie bardziej fascynujące i patetyczne przeżycie niż oglądanie cyrku w Narze. Shibuya skrzyżowanie – ot skrzyżowanie. Nic specjalnego. Wrażenie robią natomiast znajdujące się nad nim bilboardy. Czułem, że jestem naprawdę w jednej z największych metropolii świata. Japonia mnie nie urzekła turystycznie. Bardziej zmęczyła nieprawdopodobną ilością zwiedzających i fotografujących wszystko dookoła. Większość miejsc opisywana jako NAJ po prostu była tylko w porządku. Może dlatego, że co nie co już w swoim życiu widziałem? Jedzenie? Niestety to pierwszy kraj w którym mój żołądek odmówił posłuszeństwa. Cóż o gustach żywieniowych się nie dyskutuje. Oczywiście nie wróciłem z podróży rozczarowany. Obserwacja społeczeństwa, możliwość wejścia do japońskich domów, pomieszkiwania z tubylcami wiele mnie nauczyła, wzbogaciła o nowe doświadczenia. Tsukiji Market, Shibuya, Akihabara, Shinjuku, Dotonbori trafiły u mnie na moją listę ulubionych miejsc. A Hiroshima? To chyba jedyne miejsce obok irańskiego Isfahanu, z którego odczuć nie zapomnę nigdy. Rozumiem, że Japonią można się zachwycić i to szanuję. Nie cierpię tylko klasycznej postawy „wydałem kasę = muszę chwalić”. Ja się nią nie zachłysnąłem, ale przecież nie można się zachłysnąć każdym odwiedzonym krajem. Gusta i subiektywne odczucia każdej osoby są po prostu inne i dlatego świat jest tak wspaniały i różnorodny.
Maciej, 12 kwietnia 2017, 10:17 | odpowiedz
przepraszam, ale czy w japoni jest azbest,stare dizle i smieci w lasach?? bo jak nie to troche czułbym sie nieswojo
roro, 12 kwietnia 2017, 11:05 | odpowiedz
robert
Antia Nie wiem, czy ze mną jest coś nie tak, ale Japonia dupy mi nie utrwała. ?
współczuję…Japonia jest piękna, nie wiem gdzie dokładnie byłaś i co widziałaś, Japonia to nie tylko architektura i krajobrazy ale także ludzie i smaki…wracaj szybko i nadrabiaj zaległości…i zmień przewodnika ?
Majac tygodniowy bilet na szybkie pociagi bylam i tu i tam, takze w miejscach, gdzie zazwyczaj turysci nie docieraja tak masowo jak do Kyoto ;) nie podoba mi sie ich lad i podejscie do zycia, to na marginesie. Od A do Z zaplanowane wszystko. Nie kwestionuje wartosci ich dziedzictwa kulturowego i historycznego, mnogosci dokonan, to samograj itp. ale nie przypadly mi do gustu japonskie klimaty. Nie mialam przewodnika, podrozowalam z przyjaciolmi, super sie bawilam z Nimi, ale otoczenie nie poruszylo mna az tak, jak zapowiadali wszyscy opisujacyy, ktorzy odwiedzili Japonie wczesniej. moze dlatego, ze wszedzie byly tluuuumy ludzi, zero intymnosci, spokoju itp. Fushimi Inari kolorystycznie, zdjeciowo, ale znow ludzie, nawet wczesnym rankiem. Gejsze w Kyoto- hmmmm, malowane turystki :) Bambusowy las, na odwiedzenie ktorego tak czekalam, z enie spalam pol nocy z przejecia, aby nie zaspac na pierwszy pociag, okazal sie sciezka , krotkim motywem. I o swicie, znowu turysci, japonscy, nie zeby inaczej ;) Mozecie minusowac moja wypowiedz, zdania o Japonii nie zmienie ;) podobna jest do pospolitej Wenecji z ta kupa ludzi obfotografujacych wszystko dookola
Antia, 12 kwietnia 2017, 18:41 | odpowiedz
Jako
Antia Nie wiem, czy ze mną jest coś nie tak, ale Japonia dupy mi nie utrwała. ?
Chyba jest z Tobą coś nie tak ? Piękny kraj i absolutnie fantastyczne przeżycia.
Jaro, 12 kwietnia 2017, 19:07 | odpowiedz
Całkowicie się zgadzam. Wypada pojechać i zobaczyć jak piramidy w Egipcie. Raz wystarczy. Są ciekawsze miejsca
Jaro, 12 kwietnia 2017, 19:08 | odpowiedz
Maciej ===> dodam kilka słów od siebie: Senso-Ji - faktycznie jarmark przy świątyni w większości z chińską tandetą. Do tego oglądając jak oni sprzedają np. Hello Kitty przebrane za ich bóstwo czy taki mix tych ich bajkowych stworków wraz z ich Bogami, myślałem o tym czy ktoś odważyłby się sprzedawać np. figurkę Jezusa z Myszką Miki? Przecież to nienormalne. Z każdej świątyni zrobili dobrze prosperujący biznes, próżno szukać tam zadumy czy kontemplacji. Arashiyama - znowu dobry marketing, te uliczki w bambusowym lesie wcale nie są długie i jest ich zaledwie kilka do tego zrobienie wymarzonego zdjęcia graniczy z cudem. Osaka - jak i Tokio ciekawe miasta, ogromne miasta. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zamek Osaka - muzeum w środku, dosyć ciekawe jeśli kogoś interesuję japońska historia. Nara Park - mi się tam podobało. Mieszkam w mieście, rzadko mam okazję obcować z dzikimi zwierzętami. Hiroshima - na mnie nie zrobiła żadnego wrażenia. W porównaniu do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu to nie ta skala wydarzeń, a ruiny budynków jak A-Bomb Dome widuje na co dzień w niektórych śląskich miastach. Japonia to przede wszystkim dobry marketing. Żadna atrakcja nie zwaliła mnie w Japonii z nóg, a mimo wszystko byłem zadowolony z każdego miejsca któZ byle gówna za przeproszeniem potrafią zrobić dobrą atrakcję za którą coś zapłacisz i w sumie będziesz zadowolony ale pomimo to znam również osoby które były w Japonii i po wycieczce były rozczarowane. No cóż Japonia taka jest albo się ją uwielbia albo nienawidzi. Nie dla wszystkich jest anime, manga czy kawaii.
True Love, 12 kwietnia 2017, 19:11 | odpowiedz
True Love Maciej ===> dodam kilka słów od siebie:Senso-Ji – faktycznie jarmark przy świątyni w większości z chińską tandetą. Do tego oglądając jak oni sprzedają np. Hello Kitty przebrane za ich bóstwo czy taki mix tych ich bajkowych stworków wraz z ich Bogami, myślałem o tym czy ktoś odważyłby się sprzedawać np. figurkę Jezusa z Myszką Miki? Przecież to nienormalne. Z każdej świątyni zrobili dobrze prosperujący biznes, próżno szukać tam zadumy czy kontemplacji.Arashiyama – znowu dobry marketing, te uliczki w bambusowym lesie wcale nie są długie i jest ich zaledwie kilka do tego zrobienie wymarzonego zdjęcia graniczy z cudem.Osaka – jak i Tokio ciekawe miasta, ogromne miasta. Każdy znajdzie coś dla siebie.Zamek Osaka – muzeum w środku, dosyć ciekawe jeśli kogoś interesuję japońska historia.Nara Park – mi się tam podobało. Mieszkam w mieście, rzadko mam okazję obcować z dzikimi zwierzętami.Hiroshima – na mnie nie zrobiła żadnego wrażenia. W porównaniu do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu to nie ta skala wydarzeń, a ruiny budynków jak A-Bomb Dome widuje na co dzień w niektórych śląskich miastach.Japonia to przede wszystkim dobry marketing. Żadna atrakcja nie zwaliła mnie w Japonii z nóg, a mimo wszystko byłem zadowolony z każdego miejsca któZ byle gówna za przeproszeniem potrafią zrobić dobrą atrakcję za którą coś zapłacisz i w sumie będziesz zadowolony ale pomimo toznam również osoby które były w Japonii i po wycieczce były rozczarowane.No cóż Japonia taka jest albo się ją uwielbia albo nienawidzi.Nie dla wszystkich jest anime, manga czy kawaii.
Zapomniałem o jeszcze jednej, "niezwykłej" atrakcji, a mianowicie morning markets w Takayamie. Czy naprawdę z kilku stojących stoliczków z miejscowymi wyrobami trzeba już robić atrakcję turystyczną? W jakim zatem "szoku" powinien być Japończyk, który przyjedzie do Poznania i obejrzy Rynek Jeżycki, Wildecki czy jakikolwiek inny z zielonymi daszkami. Nie, nie zobaczy. Poznań nie promuje tego typu miejsc jako atrakcji turystycznych. Zgadzam się odnośnie Hiroshimy, nie ta skala co Oświęcim. Mimo wszystko jako Polak doszukałem się tam jakiejś więzi z naszymi wydarzeniami. W końcu podobny okres w historii, niezwykle smutny. W końcu ofiary wojny, a osoby urodzone i cierpiące skutki tamtejszych wydarzeń chodzą po ziemi do dziś. Cóż może moja wrażliwa natura wzięła górę nad pozostałymi czynnikami.
Maciej, 13 kwietnia 2017, 9:22 | odpowiedz
Maciej Odniosę się tylko do miejsc z artykułu w których było mi dane być, a jestem na świeżo, gdyż wróciłem z Kraju Kwitnącej Wiśni w poniedziałek.Senso-Ji. Może i świątynia miałaby w sobie coś mistycznego gdyby nie rząd sklepów po lewej i prawej stronie, tworzący jakby targowy tunel prowadzący do stóp świątyni. Pagoda widoczna z lewej strony (swoją drogą doskonale podrasowane to zdjęcie jak i wszystkie pozostałe w tym artykule) jest w tej chwili w renowacji i nie można jej zobaczyć. Targowy jarmark jest nie tylko problemem Senso-Ji, ale wielu innych świątyń w Japonii. To sprawia, że mistycyzmu się tam nie doszukałem w przeciwieństwie chociażby do chrześcijańskich kościołów, czy muzułmańskich meczetów. I nawet uradowany nadzieją, że spacer po Okunoin w Koyasan będzie przejawem duchowego doświadczenia, finalny przystanek, gdzie mnisi radośnie gawędzą przez telefon w środku świątyni, czy też sprzedają bibeloty przy ustawionych również wewnątrz obiektu stolikach pozostawił delikatnie mówiąc niesmak.Itsukushima Jinja – co prawda sam widok bramy wypada dużo lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości, wyspa sama w sobie jest bardzo przyjemnym miejscem z pysznymi grillowanymi ostrygami, które koniecznie trzeba spróbować jeśli ktoś lubi owoce morza. Będę mile wspominał pobyt na wyspie.Arashiyama – zachęcony wskazówkami mojego japońskiego kolegi Yuty, wyruszyłem z jego mieszkania do bambusowego lasu przed godziną 7 rano, żeby w spokoju przejść się ścieżką i podziwiać otaczająca mnie dookoła przyrodę. Fakt jest ona niezwykła, ale o spacerze w spokoju można tylko pomarzyć. To raczej przeciskanie się przez gąszcz aparatów i młodych par ustawionych co kilkadziesiąt metrów w celu zrobienia ślubnej sesji fotograficznej.Kawaguchiko – nic mnie tu niestety zachwyciło. Może dlatego, że góra była praktycznie niewidoczna? Może dlatego, że kilka miesięcy wcześniej jechałem rowerem przez dwa tygodnie wzdłuż norweskich fiordów, z którymi w kategoriach przyrodniczych trudno rywalizować?Osaka – zarówno błyszczące i świecące się Dotonbori, jak i wszelkie tego typu dzielnice w Tokio Shinjuku, Shibuya, Akihabara mnie zachwyciły. Można by stwierdzić, że są infantylne, że gra na automatach, manga i anime są dla dzieci, ale co z tego? Te miejsce mają swój charakter, swoją niepowtarzalną, unikatową duszę, a to jest najważniejsze.Kyoto – Fushimi Inari – to miejsce również mnie urzekło, ale w przeciwieństwie do innych lokacji w Kyoto musiałem mieć niezwykłe szczęście, bo ilość turystów wchodzących przez bramy do góry nie była przytłaczająca. Niestety pozostałe atrakcje miasta, mimo, iż ciekawe, niezwykle męczące z powodu przetaczającej się po ulicach masy ludzkiej.Zamek Osaka – japońskie zamki mogę oglądać tylko z zewnątrz. Dlaczego nie w środku? Otóż nic tam nie ma. To nie oznaka mojej ignoranckiej natury, ale chyba faktu pochodzenia ze Starego Kontynentu, gdzie wnętrza zamku maja po prostu to coś. Są przebogate, oszałamiają zmysły. Wędrowanie chociażby po pomieszczeniach zamku w Himeji w moim przekonaniu jest po prostu stratą czasu. Przechodzimy z pomieszczenia do pomieszczenia w ciągnącym się sznurze ludzi. To już koniec?Nara Park – największe rozczarowanie całej podróży. Cóż nie bawi mnie chodzenie po chodnikach oblepionych jelenimi kupami, jak i oglądanie turystów fotografujących jelenie robiące … wiadomo co. Może dlatego, że pochodzę ze wsi i gdy wracam w rodzinne strony zawsze udają się do pobliskich lasów, gdzie często widzę dziko biegające jelenie? To dla mnie zdecydowanie bardziej fascynujące i patetyczne przeżycie niż oglądanie cyrku w Narze.Shibuya skrzyżowanie – ot skrzyżowanie. Nic specjalnego. Wrażenie robią natomiast znajdujące się nad nim bilboardy. Czułem, że jestem naprawdę w jednej z największych metropolii świata.Japonia mnie nie urzekła turystycznie. Bardziej zmęczyła nieprawdopodobną ilością zwiedzających i fotografujących wszystko dookoła. Większość miejsc opisywana jako NAJ po prostu była tylko w porządku. Może dlatego, że co nie co już w swoim życiu widziałem? Jedzenie? Niestety to pierwszy kraj w którym mój żołądek odmówił posłuszeństwa. Cóż o gustach żywieniowych się nie dyskutuje. Oczywiście nie wróciłem z podróży rozczarowany. Obserwacja społeczeństwa, możliwość wejścia do japońskich domów, pomieszkiwania z tubylcami wiele mnie nauczyła, wzbogaciła o nowe doświadczenia. Tsukiji Market, Shibuya, Akihabara, Shinjuku, Dotonbori trafiły u mnie na moją listę ulubionych miejsc. A Hiroshima? To chyba jedyne miejsce obok irańskiego Isfahanu, z którego odczuć nie zapomnę nigdy.Rozumiem, że Japonią można się zachwycić i to szanuję. Nie cierpię tylko klasycznej postawy „wydałem kasę = muszę chwalić”. Ja się nią nie zachłysnąłem, ale przecież nie można się zachłysnąć każdym odwiedzonym krajem. Gusta i subiektywne odczucia każdej osoby są po prostu inne i dlatego świat jest tak wspaniały i różnorodny.
anZa, 13 kwietnia 2017, 12:33 | odpowiedz
Maciej Senso-Ji. Może i świątynia miałaby w sobie coś mistycznego gdyby nie rząd sklepów po lewej i prawej stronie (...).
Fakt, miejsce jest mocno skomercjalizowane, co nie zmienia faktu, że świątynie są ładne.
Itsukushima Jinja – co prawda sam widok bramy wypada dużo lepiej na zdjęciach niż w rzeczywistości (...)
Zależy o której porze roku jesteś. Mi się to miejsce bardzo podobało, i fakt ostrygi sa świetne.
Arashiyama – (...) Fakt jest ona niezwykła, ale o spacerze w spokoju można tylko pomarzyć. (...)
. Jest na to rozwiązanie. Wystarczy pójść do kilku pobliskich świątyń, gdzie w ogóle nie ma ludzi, a same lasy bambusowe są jeszcze piękniejsze.
Kawaguchiko – nic mnie tu niestety zachwyciło. (...)
. A dla mnie to był jeden z najbardziej niesamowitych widoków, szczególnie gdy wejdzie się na górę ze świątynią Chureito Pagoda. I szczególnie ładnie jest jesienią, gdzie cała okolica jest zielono-czerwono-żółto-pomarańczowa.
Fushimi Inari – to miejsce również mnie urzekło, ale w przeciwieństwie do innych lokacji w Kyoto musiałem mieć niezwykłe szczęście, bo ilość turystów wchodzących przez bramy do góry nie była przytłaczająca. (...)
Ja przyjechałem do świątyni wcześnie rano i nie było prawie żadnych ludzi. Cała świątynia cała dla siebie :) Co do większości pozostałych uwag się zgadzam, szczególnie do mało interesującego Nara oraz mało interesującego Nagasaki, szczególnie po wizycie w Hiroszimie. Ale ogólnie Japonia bardzo mi się podobała. Dużym zaskoczeniem były dla mnie wizyta na międzynarodowym turnieju sumo i gorące źródła w Beppu (oraz kąpiele w nich). Natomiast nie zgodzę się odnośnie jedzenia, ponieważ jak dla mnie miłośnika owoców morza, to był raj. Spróbowałem z kilkuset rzeczy, i każda była świetna.
www.jurekwdrodze.pl, 25 kwietnia 2017, 14:34 | odpowiedz

porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »