Nie Modlin i nie Radom? Jest nowe lotnisko, które chce przejąć Wizz Aira i inne tanie linie z Warszawy
Hanna Zdanowska w zeszłym tygodniu przedstawiła ministerstwu infrastruktury możliwości rozbudowy lotniska w Łodzi, by w 2021 roku mogło ono przejąć część ruchu lotniczego z Chopina. To graniczna data, którą wymienia dyrektor PPL Mariusz Szpikowski – w rozmowie z Fly4free.pl stwierdził on, że właśnie wtedy operacje tanich linii i czarterów powinny zostać przeniesione z Warszawy na drugie lotnisko. Początkowo wydawało się, że będzie to Modlin, ale okazało się, że udziałowcy (w tym PPL i Mazowsze) nie mogą się dogadać w sprawie rozbudowy i nowej struktury właścicielskiej. W efekcie Szpikowski stwierdził, że możliwa jest budowa nowego lotniska lub rozbudowa już istniejącego (np. Radomia), a wartość inwestycji to 500 mln PLN. Lotnisko ma docelowo być w stanie obsługiwać do 6 mln pasażerów rocznie.
Teraz do gry o przejęcie lotów z Chopina włącza się lotnisko w Łodzi. Z dokumentów wysłanych przez miasto do resortu infrastruktury wynika, że port lotniczy w tym mieście może być dobrą alternatywą dla Modlina. W 2021 roku, po zakończeniu budowy wszystkich dróg wokół Łodzi, w zasięgu portu (czyli z możliwością dotarcia tam w ciągu 2 godzin jazdy autem) znajdzie się ponad 16 mln mieszkańców. Choć oczywiście by podołać zadaniu, lotnisko w Łodzi będzie potrzebowało wielu inwestycji. Chodzi m.in. o budowę dodatkowych dróg kołowania (za 125 mln PLN), przebudowę terminala (100 mln PLN) i rozbudowę parkingu (koszt to ok. 10 mln PLN). Dodatkowe 60 mln PLN ma pójść na pensje nowych pracowników, bo rozbudowane lotnisko będzie wymagać większej liczby ludzi do pracy.
Obecnie lotnisko w Łodzi jest w stanie przyjąć ok. 1,5 mln pasażerów rocznie, jednak od lat port lotniczy jest w poważnym kryzysie i traci kolejne połączenia.
Spójrzmy na najnowsze statystyki – w listopadzie lotnisko w Łodzi odprawiło 14,9 tys. pasażerów, czyli aż o 20,7 proc. mniej niż rok temu. I choć od maja nowe połączenie do Aten uruchomi Ryanair, to nie poprawia to kiepskiej sytuacji portu. Loty są bowiem przewidziane tylko raz w tygodniu – w soboty.
Czy ta oferta ma sens?
Z finansowego punktu widzenia – być może tak. Z rzutu okiem na kosztorys wynika, że rozbudowa portu w Łodzi byłaby nawet o połowę tańsza niż planowane przez PPL inwestycje na drugim lotnisku.
Jednak szanse Łodzi są niewielkie, bo w nieoficjalnych rozmowach możemy usłyszeć, że Łódź nigdy nie była brana pod uwagę jako alternatywne „tanie lotnisko” dla Warszawy. Łódź występuje też z taką inicjatywą zdecydowanie za późno i proponuje swoją kandydaturę w momencie, gdy już toczą się bardzo zaawansowane rozmowy…
… z Radomiem
Bo choć wciąż nie podjęto decyzji co do tego, gdzie powstanie lotnisko dla tanich linii i czarterów z Warszawy, to na czoło peletonu wysuwa się właśnie port lotniczy w Radomiu. A przynajmniej tak wynika ze słów Adama Bielana. Senator PiS w poniedziałek mocno podgrzał atmosferę, gdy w rozmowie z lokalnymi mediami stwierdził, że decyzja w sprawie przeniesienia operacji z Chopina do Radomia jest bardzo bliska.
– To będzie bardzo duża inwestycja, dużo większa, niż dotąd mówiono. Nie mogę mówić o szczegółach, ale jeśli się powiedzie, będzie to niemalże budowa nowego lotniska od podstaw. W historii Radomia będzie to wydarzenie porównywalne z doprowadzeniem kolei żelaznej w XIX wieku – mówi.
I dodaje, że rozmowy PPL z władzami miasta, czyli właścicielem lotniska w Radomiu, już się toczą.
– Transakcja jest skomplikowana, wymaga wielu zgód, politycznych i merytorycznych. Poprzedzona musi być szczegółowym audytem, podczas którego sprawdzany jest stan prawny, finanse. Realny termin zakończenia negocjacji, o ile zakończa się pozytywnie, to koniec pierwszego kwartału 2018 roku. Stąd potrzeba wprowadzenia przez prezydenta poprawki do budżetu miasta, która zapewni funkcjonowanie lotniska jeszcze przez kilka miesięcy – dodaje Bielan.
Przypomnijmy, że od końca października lotnisko w Radomiu stoi puste i nie ma ani jednego regularnego przewoźnika. W tym okresie wygasła umowa z linią Sprint Air, a zarząd spółki nie był zainteresowany jej przedłużeniem.