Fly4free.pl

Następca Norwegiana notuje świetny start i zapowiada powrót taniego latania z Europy do USA! Uda im się?

Foto: Photofex_AUT / Shutterstock
Założona przez menedżerów związanych w przeszłości z Norwegianem linia Norse Atlantic Airways zaczyna realizować plany dotyczące ekspansji na rynku tanich lotów z Europy do USA. Właśnie uruchomiła pierwsze połączenia z Berlina do USA i zapowiedziała start kolejnej trasy, a w kolejce są następne miasta. Czy norweski przewoźnik uniknie błędów swojego słynnego poprzednika? Z pewnością za sukces linii trzymać kciuki powinni pasażerowie, bo powodzenie tego projektu z pewnością wpłynie na ceny.

Codzienne loty na nowojorskie lotnisko JFK, a od piątku npwa trasa do Los Angeles – tak wyglądają nowości z Berlina linii Norse Atlantic Airways, która szturmem próbuje podbić rynek podróży transatlantyckich. Uruchomienie nowych połączeń z Berlina to też świetna wiadomość dla pasażerów z Polski, bo dzięki bliskości naszego kraju także mamy dość łatwy dostęp do tanich lotów do Stanów. Tym bardziej, że to nie koniec ekspansji w stolicy Niemiec, bo już 7 grudnia Norse uruchomi kolejną trasę z Berlina, tym razem do Fort Lauderdale na Florydzie. Czy będzie hitem? Można się tego spodziewać, bo jak pisaliśmy dziś rano na naszych łamach, ceny biletów zaczynają się od 1368 PLN w obie strony. Tak niskie ceny jasno pokazują, jak wygląda model biznesowy przewoźnika. I otwarcie zapytać, czy linia jest w stanie odnieść sukces?

Na razie z zapowiedzi wynika, że wszystko idzie świetnie. Przewoźnik dysponuje flotą 9 Boeingów 787-9, która docelowo ma się zwiększyć do 15 Dreamlinerów (w tym 3 mniejszych modeli 787-8). Linia uruchomiła pierwsze loty w czerwcu i jest już obecna na 3 dużych lotniskach: oprócz Berlina lata też z Oslo na 4 lotniska w USA, a także z Londynu Gatwick do Nowego Jorku. Jeśli wierzyć włodarzom linii, bilety sprzedają się jak świeże bułeczki: kilka dni temu linia Norse poinformowała, że w lipcu jej load factor (a więc współczynnik wypełnienia samolotu) wyniósł 86 procent. Nieźle, jak na pierwszy pełny miesiąc operacji, a ma być tylko lepiej.

– Rezerwacje na sierpień także wyglądają bardzo mocno, ale patrząc dalej, widzimy też bardzo dobrą liczbę rezerwacji na jesieni – mówi cytowany przez Reutersa Bjorn Tore Lansen, prezes przewoźnika. I buńczucznie zapowiada, że już w 2023 roku linia ma zacząć na siebie zarabiać.

Tyle tylko, że choć taki model biznesowy wydaje się sensowny, to do tej pory nikomu w Europie nie udało się osiągnąć sukcesu, latając w taki sposób.

Foto: Norse Altantic

Czy nowy Norwegian osiągnie sukces?

Patrząc na ofertę norweskiego przewoźnika, od razu nasuwają się skojarzenia z linią Norwegian, która – nie da się ukryć – mocno wpłynęła na rynek podróży transatlantyckich i obniżenie cen biletów. W obu przypadkach mechanizm jest taki sam – Norse oferuje co prawda tanie bilety, ale w tej cenie możemy zabrać ze sobą tylko plecak o wymiarach 45x36x22 centymetry. Za duży bagaż podręczny o wadze do 10 kilogramów, bagaż rejestrowany do 23 kilogramów czy posiłek na pokładzie musimy oczywiście dopłacić. W ten sam sposób działał Norwegian, który jednak w ostatecznym rozrachunku nie odniósł sukcesu. Norweska linia w pewnym momencie zaczęła bardzo szybko się rozwijać (w szczytowym okresie działalności jej flota liczyła ponad 160 samolotów), ale z powodu braku rentowności wpadła w ogromne długi i stanęła na krawędzi bankructwa. Linia została uratowana właściwie cudem, dzięki ogromnej restrukturyzacji, w ramach której zwolniono wielu pracowników, pozbyto się większości floty (w tym „flagowych” Dreamlinerów) i całkowicie zmieniono model biznesowy, rezygnując z dalekich tras i skupiając się na połączeniach ze Skandynawii do Europy.

Norwegian poniósł więc klęskę, choć nie da się ukryć, że miał duży wpływ na cały rynek transatlantycki. Nie da się ukryć, że to pod jego wpływem większość tradycyjnych przewoźników z Europy wprowadziła na trasach do USA taryfy basic z samym bagażem podręcznym, skutecznie obniżając ceny biletów. Z drugiej strony – nie tylko Norwegian nie dał rady, oferując w modelu niskokosztowych podróży długodystansowych. W ostatnich latach upadłość ogłaszali też inni przewoźnicy, którzy oferowali ultratanie bilety na trasach z Europy do USA, m.in. islandzki WOW Air czy Primera Air.

Dlaczego Norse może się udać?

Jednym z argumentów jest to, że przewoźnik już na początku swojej działalności nie pokpił kwestii połączeń feedujących, czyli dowożących pasażerów do głównych hubów, z których Norse operuje. Norweska linia nie dysponuje co prawda flotą mniejszych samolotów, ale pod koniec lipca zawarła pierwsze umowy na loty łączone z 3 dużymi przewoźnikami z Europy i USA. Są to linie easyJet, Spirit Airlines i… Norwegian, dzięki którym pasażerowie norweskiej linii będą mogli zaczynać lub kontynuować swoją podróż z szeregu lotnisk w Europie lub Stanach Zjednoczonych.

Na korzyść przewoźnika paradoksalnie może też działać… kryzys, czyli rekordowo droga ropa czy inflacja. Czynniki te sprawiają, że pasażerowie stają się bardziej wrażliwi cenowo, a to oznacza, że oferta Norse Atlantic ma szansę mocniej się przebić. Choć wszystko będzie zależało od skali kryzysu, a także innych zmiennych, np. ewentualnego zwiększenia zakażeń koronawirusem czy przywrócenia części restrykcji wjazdowych. Władze Norse Atlantic widzą to ryzyko, ale są nastawione dość optymistycznie.

– Obecna sytuacja globalna sprawia, że ​​trudno jest przewidzieć popyt na podróże transatlantyckie. Jesteśmy jednak głęboko przekonani, że odbije się z pełną siłą, ponieważ ludzie pragną odkrywać nowe miejsca, odwiedzać przyjaciół, rodzinę oraz przemieszczać się w interesach – mówił kilka miesięcy temu Tore Larsen.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »