REKLAMA

“Mam bombę w bagażu, hehe”. Kary dla lotniskowych żartownisiów powinny być bardziej surowe

Foto: Apple's Eyes Studio / Shutterstock

Mamy w ostatnich dniach prawdziwy wysyp pasażerów, którzy naruszają przepisy na lotniskach, choćby poprzez żarty o “bombie w bagażu”. Wielu ludzi zwraca jednak uwagę na to, że kary za tego typu występki są zdecydowanie zbyt niskie. Czy powinny być wyższe, aby odstraszyć potencjalnych żartownisiów?

Ładunek wybuchowy i lotnisko wydają się nieodłącznymi towarzyszami różnego rodzaju mniej lub bardziej poważnych żartów. Jeszcze kilka lat temu mieliśmy do czynienia z plagą anonimowych telefonów, w których informowano o bombie w terminalu (choćby na lotnisku w Modlinie). Ewakuacja terminala, sprowadzenie służb, opóźnione rejsy – efekty takich kawałów były dość przerażające, jednak z drugiej strony – żartownisie byli od razu wyłapywani, a informacje o tym, że mają ponieść niemałe koszty ewakuacji terminala, skutecznie działały na wyobraźnię. W efekcie takie przypadki zostały wyeliminowane. Ale z drugiej strony: coraz częściej słyszymy o dowcipnych pasażerach, którzy na lotnisku żartują, że mają bombę w plecaku. Ostatnie tygodnie to prawdziwy wysyp tego typu historii. Zresztą, sami spójrzcie.

Początek września, Gdańsk. 41-letnia pasażerka lecąca do Norwegii powiedziała podczas odprawy bagażowej, że ma w torbie bombę. Potem tłumaczyła się, że żartowała, ale było za późno – na miejsce wezwano pirotechników Straży Granicznej, którzy dokładnie przeszukali rzeczy pasażerki. Bomby nie znaleziono, ale pasażerka została mandatem w wysokości 500 PLN.

7 września, Poznań-Ławica. 38-letni mężczyzna, który wraz z grupą znajomych miał polecieć do Grecji. Miał, ponieważ samolot wystartował bez niego. Powód? Tak, zgadliście – chciał się popisać przed znajomymi, więc powiedział, że ma bombę. Efekt? Kontrola, 500 PLN mandatu, półgodzinne opóźnienie wylotu samolotu i decyzja kapitana, że lecimy bez tego delikwenta.

10 września, Pyrzowice. 40-letni mężczyzna podczas kontroli bagażu przed wylotem do Dżerby powiedział, że w jego bagażu jest bomba. Też oczywiście żartował, jednak żart ten kosztował go znacznie więcej – dostał 500 PLN mandatu i nie poleciał na wakacje do Tunezji, bo taką decyzję podjął kapitan samolotu.

Nieco więcej szczęścia miała pasażerka lecąca z Poznania na grecką wyspę Kos. Gdy podczas odprawy okazała się, że ma zbyt ciężki bagaż, kobieta zdenerwowała się i, pytana o niebezpieczne przedmioty odpowiedziała, że ma 2 bomby. Gdy na miejscu pojawiła się straż, kobieta rozpłakała się i tłumaczyła, że to głupi żart. Dostała 300 PLN mandatu, ale przynajmniej kapitan pozwolił jej lecieć.

Jeszcze większą kreatywnością popisał się w połowie lipca 39-latek ze Szczecina, który podczas nadawania bagażu rejestrowanego na lotnisku we Wrocławiu poinformował obsługę, że ma przy sobie granaty i kałasznikowa. Po fakcie mężczyzna oczywiście przeprosił – dostał 500 PLN mandatu i udało mu się zmiękczyć serce kapitana, który pozwolił mu wsiąść na pokład.

Są też inne historie. Kilkanaście dni temu pisaliśmy o trójce znajomych z Krakowa, którzy spóźnili się na lot Ryanaira do Rzymu, więc… sforsowali drzwi i jak gdyby nic, wbiegli na płytę lotniska. Każdego z nich kosztowało to po 100 PLN.

A to tylko przykłady z ostatnich kilkunastu dni. Wszystkie mają wspólny mianownik: niezbyt duże konsekwencje. Bo umówmy się, wysokość mandatów nie jest szczególnie dolegliwa (zwłaszcza za to wbieganie na pas startowy), a skala przewinienia – jednak dość poważna.

Pasażerowie tłumaczą się różnie. Najczęściej mówią, że tylko żartowali, inni tłumaczą się dużym zdenerwowaniem przed lotem, ale czy to może być okolicznością łagodzącą? Ostatecznie w grę wchodzi tu jednak bezpieczeństwo innych pasażerów. A czy jest skuteczniejszy sposób na oduczenie ludzi tak głupiego żartowania, jak wyższe kary lub bezwarunkowy zakaz wpuszczania takich ludzi na pokład samolotu? Wydaje się, że nie.

Foto: Wizz Air

Pasażerowie coraz bardziej niesforni?

Wspomnieliśmy o zdenerwowaniu pasażerów jako czynniku determinującym to, że robią głupoty. I do pewnego stopnia można próbować to zrozumieć – ostatecznie od przywrócenia lotów pasażerskich w czerwcu lotniska i samoloty są miejscami o (przynajmniej w teorii) zaostrzonym reżimie sanitarnym, co nie jest szczególnie komfortową sytuacją. Symbolem tego reżimu jest oczywiście obowiązek noszenia maseczek. Obowiązek bardzo uciążliwy, z czego doskonale zdaję sobie sprawę. W zeszłym tygodniu leciałem z Warszawy do Egiptu – przy literalnym przestrzeganiu przepisów, każdy uczestnik wyprawy musiałby mieć maseczkę na sobie praktycznie non-stop przez dobre 7 godzin. Jak było? Można się domyślać…

Ale z drugiej strony – musimy pamiętać o tym, że maseczki są po to, aby chronić nas, ale też innych współpasażerów. I jeśli jesteśmy proszeni w samolocie o to, aby maseczkę założyć, to nie jest to sygnał do włączenia ułańskiej fantazji i okazywania własnej asertywności. Nawet, jeśli uważamy, że COVID-19 to spisek mediów i koncernów farmaceutycznych… Tak jak pasażer, który 22 września z Londynu do Wrocławia i przez cały lot nie chciał założyć maseczki. Jak czytamy we wrocławskiej “Wyborczej”, 45-letni mieszkaniec powiatu bolesławickiego został wyprowadzony z samolotu w kajdankach przez funkcjonariuszy Straży Graniczej. Pasażer przyznał się, że nie wykonywał poleceń kapitana statku powietrznego. Wprawdzie po przemyśleniu zdecydował się na wypełnienie karty lokalizacyjnej, jednak za naruszenie przepisów ustawy prawo lotnicze został ukarany mandatem karnym w wysokości 300 PLN. Było warto? Trudno powiedzieć, ale być może świadomość tego, że konsekwencje takich zachowań mogą być o wiele gorsze, mogłaby wpłynąć kojąco na krewki charakter i skłonności do żartowania niektórych pasażerów. A raczej „żartowania”…

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.