Fly4free.pl

LOT liczy na szybki powrót niektórych dalekich tras. Ma nadzieję, że pomoże mu w tym rząd

Foto: Aleksander_Gwiazda / Shutterstock

– Nie spodziewam się, żeby dalsze wzrosty zakażeń w Polsce i czwarta fala pandemii spowodowały znaczący spadek ruchu lotniczego – mówi Michał Fijoł, członek zarządu LOT ds. handlowych. Przyznaje też, że w tej chwili największym problemem LOT są restrykcje dotyczące podróży na dalekich trasach.

W piątek pisaliśmy na naszych łamach, że w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku LOT przewiózł ok. 2 mln pasażerów, z czego połowa to pasażerowie przewiezieni w ruchu turystycznym. Choć koniec roku coraz bliżej, przedstawiciele narodowego przewoźnika nie chcą spekulować, ilu pasażerów uda się linii przewieźć do końca grudnia.

– Bazowaliśmy na najlepszych prognozach, które potem nie zawsze się sprawdzały. To, co widzę teraz, to sytuacja, w której od września do grudnia będziemy mieli oferowanie na poziomie 60-70 procent w stosunku do 2019 roku. Ale nie możemy być pewni, czy ten scenariusz się zmaterializuje – mówi Michał Fijoł.

Przedstawiciel LOT wydaje się umiarkowanym optymistą, jeśli chodzi o czwartą falę pandemii i kwestię popytu. Nie spodziewa się też powtórki z ubiegłego roku, gdy linie lotnicze w Europie zimą ograniczyły oferowanie do minimum.

– Obserwuję to, co dzieje się w Europie Zachodniej, która pod względem rozwoju pandemii nas wyprzedza i zasadniczo nie ma tam tego typu zjawiska. Mamy szczyt czwartej fali w Niemczech, jesteśmy po szczycie m.in. we Francji i widzimy, że kraje te zachowują się racjonalnie, a ruch lotniczy nie jest supresowany. Mam nadzieję, że podobnie będzie w Polsce. Wszyscy widzą, że drogą do odbudowy ruchu lotniczego są szczepienia – powiedział Fijoł.

Jednocześnie przyznał, że największą bolączką LOT jest w tej chwili uboga siatka połączeń długodystansowych.

– Już wielokrotnie padały deklaracje na temat otwarcia się Stanów Zjednoczonych na podróżnych z Europy, jednak dotąd to się nie wydarzyło. Miał jednak miejsce duży ruch etniczny z USA do Europy Środkowej i Wschodniej, w tym do Polski. Dla nas to nie była optymalna sytuacja, bo w ruchu transatlantyckim samoloty co prawda latały pełne, ale na pokładach gościliśmy tylko pasażerów z amerykańskimi paszportami. Dlatego nie chcę spekulować, jakie są przesłanki do otwarcia USA ani kiedy to nastąpi, tak jak w przypadku Kanady, która już się otworzyła – powiedział Fijoł.

– To, czego nam brakuje najbardziej, to rynki azjatyckie – dodał.

Kiedy to się zmieni? Brakuje tu konkretów, ale Fijoł największe szanse daje Korei Południowej, która w ostatnim czasie mocno przyspieszyła z programem szczepień. W dalszym ciągu zamknięte dla Polaków są też Japonia, Chiny czy Indie, choć w przypadku tego ostatniego kraju możliwe są zmiany.

– W przypadku Indii funkcjonują bańki podróżnicze z wieloma krajami w Europie, ale z Polską takiej umowy nie ma. Obawiamy się, że będziemy musieli przedsięwziąć pewne działania, także na szczeblu rządowym. Obecnie 16 krajów unijnych akceptuje szczepionkę indyjską, my tego nie zrobiliśmy. Dlatego w kwestiach politycznych byłoby istotny, aby zająć się tą sprawą – mówi Fijoł i dodaje, że w kontekście restrykcji dla podróżnych polski rząd powinien też nieco poluzować restrykcje związane z podróżami do Dubaju.

Przypomnijmy, że już za kilka dni LOT uruchomi bezpośrednie loty do Dubaju z Warszawy.

Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.

Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?


porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »