Latem bitwa o leżaki, zimą o miejsce na stoku. Zdjęcia z kolejki do wyciągu podbijają Internet
Na czym polegają nietypowe praktyki?
Nietypowa kolejka została uwieczniona w słowackim ośrodku narciarskim Jasná. Przy wejściu do kolejki krzesełkowej prowadzącej do stacji Vyhliadka ustawiony został szereg nart, kijków oraz desek snowboardowych, tworzących długą kolejkę do wyciągu. Problem w tym, że w okolicy próżno szukać… samych narciarzy.
Pozostawienie sprzętu to sposób na rezerwację miejsca do wyciągu. Jego właściciele na miejscu pojawiają się z samego rana, a następnie wracają na kilka minut przed otwarciem stoku – unikając w ten sposób długich kolejek.
Podobne praktyki pojawiły się na narciarskich stokach już lata temu. Większość ośrodków narciarskich zdążyła więc wprowadzić do swoich regulaminów zapis, który zakazuje rezerwowania miejsca w kolejce poprzez pozostawianie sprzętu. Jednak – jak przyznają sami narciarze – obsługa wyciągów często przymyka na to oko.
Jak na zdjęcia zareagowali internauci?
Zdjęcia nietypowej kolejki szybko rozprzestrzeniły się w mediach społecznościowych i wywołały gorącą dyskusję. Dla wielu internautów pozostawiony sprzęt narciarski jest odpowiednikiem wakacyjnych parawanów na plaży czy ręczników rzucanych o świcie na hotelowe leżaki.
Mechanizm jest ten sam: kto pierwszy „zajmie” miejsce, ten wygrywa – nawet jeśli fizycznie pojawi się na miejscu dużo później. Krytycy nie mają wątpliwości i nazywają takie zachowania kolejnym przykładem turystycznej „januszerki”.
– Gdybym był osobą zarządzającą tym ośrodkiem, to bym kazał pracownikom wszystko sprzątnąć, a tym klientom unieważnił pass na wyciągi – pisze w komentarzach jeden z Internautów. – Lepsze hotele zbierają rano ręczniki. Może niech pracownicy pozbierają narty, to ludzie szybko by się nauczyli kultury – wtóruje mu drugi.
A Wy co uważacie o zachowaniu na słowackim stoku? Piszcie w komentarzach!
👉 Gdzie to się wydarzyło – w ośrodku narciarskim Jasná, przy kolejce krzesełkowej prowadzącej do stacji Vyhliadka.
👉 Na czym polega problem – zamiast ludzi w kolejce stoją narty, kijki i deski snowboardowe, których właściciele pojawiają się dopiero tuż przed otwarciem stoku.
👉 Co na to regulaminy – większość ośrodków zakazuje „rezerwowania” miejsca sprzętem, ale w praktyce obsługa często przymyka na to oko.
👉 Dlaczego to budzi emocje – dla wielu internautów to zimowy odpowiednik parawanów na plaży i ręczników na hotelowych leżakach.
W skrócie: latem walka o leżaki, zimą o miejsce do wyciągu. Jedni widzą w tym zaradność, inni czysty absurd i brak kultury na stoku. Internet – jak zwykle – podzielony.
Nie ma jeszcze komentarzy, może coś napiszesz?