REKLAMA

Do czego się posuniesz, by spełnić marzenia? Podróżniczy sponsoring kwitnie – kontrowersja czy „prosty układ”?

Foto: Yulia Mayorova, Shutterstock
Czy chęć zwiedzania świata jest wystarczającym usprawiedliwieniem dla klasycznego sponsoringu? Niektórzy, nie bójmy się tego określenia, „jadą po bandzie”... 

Jestem wkurzony. Solidnie. Przeczytałem artykuł, który mocno wstrząsnął moim światopoglądem podróżniczym. Rozejrzałem się wokół, zapytałem kilka osób o zdanie, przyjrzałem się paru zjawiskom i miejscom w sieci – i moje wkurzenie zmieniło się w smutek. Nie do wiary, do czego są zdolni ludzie, aby móc podróżować.

Kilka dni temu na jednym z polskich portali ukazał się wywiad z dziewczyną, która bez ogródek przyznaje, że jest… sponsoretką. Ale nie taką zwykłą (o ile możemy mówić o „zwykłych” kobietach, które dobrowolnie stają się utrzymankami mężczyzn). Otóż nie, bohaterka artykułu wprost przyznaje, że robi to po to, aby… zwiedzać świat.

Tak jak napisałem – przeczytałem całość, przetrawiłem, przeczytałem kolejny raz. I czegoś nie rozumiem.

Fot. Jimmy Tran, shutterstock

„Każdy z nas chciałby zwiedzać”

Podróżowanie jest moją pasją. To coś, co jest wdrukowane w moją głowę: przebywając dłużej w jednym miejscu, czuję niepokój. Uwielbiam być w ruchu, odkrywać nowe miejsca, włóczyć się (niekiedy bez celu) po rozmaitych mniej i bardziej turystycznych zakątkach świata. Zaglądam w okolice zapomniane przez Boga i ludzi, ale i w miejsca będące absolutnym „a must see” dla każdego szanującego się podróżnika. Doskonale znam ów dreszcz przyjemności, który przebiega przez całe ciało, gdy zaczynam pakować swój plecak na kolejny wyjazd.

Cel podróży? Niekiedy jest drugorzędny. Las Vegas? Las Palmas? Las za rogiem wsi pod Krakowem? Każdy cel jest dobry, jeżeli sprawia nam przyjemność.

Myślę, że brak możliwości podróżowania byłby jedną z gorszych kar, która mogłaby mnie spotkać.

Zdarzało mi się podróżować w luksusowych warunkach, zdarzało w ultra-koszmarnych. W biznes klasie, ale i na dachu pociągu. Nigdy nie narzekałem. Niekiedy niewygody są nieistotne. Liczy się podróż!

A jednak… nie za wszelką cenę. Są granice, których nie byłbym w stanie przekroczyć, aby móc zwiedzać świat. Tą granicą jest sumienie.

Fot. Paweł Kunz, archiwum prywatne 

Na ostro, czyli metoda na podróżowanie

Bohaterka artykułu, która nie kryje się pod płaszczykiem anonimowości w internecie, ale występuje pod swoim imieniem i nazwiskiem (Oliwia Misiak), sposób na podróże ma prosty. To nie ona za nie płaci, ale mężczyźni, z którymi się spotyka. Nierzadko starsi od niej o 20-30 lat.

– On miał 51 lat, ja 23. Jeżeli relacja otwiera się na zasadzie, że on jest sponsorem, to nigdy nie należy mówić […] „dobrze, to ja chcę […] z tobą jechać tu i tu”.

Bez skrępowania opowiada redaktorowi o swoim sposobie na życie, o portalu gdzie zarejestrowała swój profil, pokazuje swoje prywatne zdjęcia, m.in. z hoteli, które odwiedza. Nie widzi w tym, co robi, nic zdrożnego.

Fot. Oliwia Misiak, sugardaters.com

Co aktualnie robi Oliwia? Jest wolontariuszką na Bali, opiekuje się żółwiami. To nie jest jej główne zajęcie.

– Teraz akurat piszę bloga, co zabiera mi większość czasu. Chciałam zobaczyć, na jakim poziomie jestem w stanie żyć, funkcjonować. Przyjechałam tu na dwa miesiące, mieszkam w pokoju z siedmioma dziewczynami. Zdecydowałam się, bo przeważnie zawsze podróżowałam do miejsc luksusowych, spałam w pięknych hotelach […] Z mężczyzną z Bali poznaliśmy się na Tinderze. Pomyślałam, że jeśli będę tutaj ponad dwa miesiące, to fajnie byłoby kogoś spotkać. Jest o wiele starszy, bo ma 60 lat. Spędziliśmy miły weekend na północy wyspy.

Zostawmy Oliwię w spokoju, chociaż kwiatków w jej wypowiedziach jest cała masa. Na przykład „Kto chce iść do pracy jako sprzątaczka, jeżeli facet może płacić za wszystko?” czy „Chcę, żeby oni mi pokazywali świat, do którego nie mam dostępu”. Dlaczego piszę o tym na portalu, na którym zajmujemy się tanim podróżowaniem? Bo sprawa jest głębsza – i dotyka pytania fundamentalnego: do czego można się posunąć, aby spełnić swoje marzenia o podróżowaniu?

Znam osoby, które systematycznie oszczędzają, aby móc gdzieś pojechać. Odmawiają sobie drobnych przyjemności, składając pieniądze na kupkę, do skarbonki, na konto oszczędnościowe w banku. Wszystko w imię tego, aby móc pozwolić sobie na podróżowanie. Dodajmy, podróżowanie „za swoje”. Ale to tylko jedna z postaw.

Begpackers

Pół roku temu na naszych łamach zamieściłem artykuł, który odbił się szerokim echem. Opisałem begpackersów, którzy (w odróżnieniu od backpackersów), środki na dalszą podróż zdobywają… prosząc o nie na ulicy. Ukułem na nich specjalny termin: żebro-turyści.

– Jakie są granice taniego podróżowania? […] Istnieją turyści, którzy podróżują przez świat bardzo budżetowo. Są zależni tylko od siebie, nikogo nie proszą o pomoc, od nikogo nic nie chcą za darmo. Radzą sobie w rozmaity sposób – jeżeli potrzebują pieniędzy, szukają pracy na krótki czas, aby zarobić na dalszą podróż, na bilet lotniczy do kolejnego kraju. Uczą języka angielskiego, pracują przy zbiorze owoców, malują płoty. Są w dużej mierze samowystarczalni. Co więcej, sami się dzielą swoimi pomysłami, patentami, sposobami na tanie podróżowanie.

Fenomen naszego portalu i forum dyskusyjnego to właśnie takie porady. Gdzie można tanio przenocować. Jak kupić bilet lotniczy za przysłowiowe grosze. Co warto zobaczyć, a co omijać.

[…] Z drugiej strony, mamy turystów, którzy podchodzą do podróży (zarówno w fazie planowania, jak i realizacji) bardzo roszczeniowo. Oczekują, że inni będą im bezinteresownie pomagać… a gdy takiej pomocy nie otrzymują, narasta w nich frustracja. Nie zatrzymał się samochód, którego próbowaliśmy łapać na stopa? Co za cham! Przecież jechał sam!

Minęło kilka miesięcy, podczas których w różnych częściach świata znów wielokrotnie napotykałem takie osoby. To zjawisko nie staje się marginesem. Ono się rozwija, rozlewa na nowe kraje, miejsca, osoby.

Fot. Rama Kulkarni, gal-dem.com

Kwestia podejścia

– To po prostu kwestia podejścia. Nie wiem, dlaczego jesteś zdziwiony. Tak było, jest, i będzie” – znajoma podróżniczka wysyła mi wiadomość na Messengerze, dorzucając do niej kilka emotikonek z uśmieszkami. „– Ja bym tak nie mogła. Zapieprzam na dwa etaty m.in. po to, aby móc sobie pozwolić na wyjazdy. I doceniam wartość tych pieniędzy i pracy, którą wkładam, aby je zarobić. Nie byłabym w stanie po prostu powiedzieć facetowi: słuchaj, lećmy na Bali, zapłać za to – dorzuca po chwili.

Rzucam temat wśród zaprzyjaźnionych forumowiczów Fly4free. Dominuje hejt na osoby pokroju wspomnianej Oliwii – i wspominanie różnych sposobów na oszczędzanie, aby móc pozwolić sobie na podróżowanie. Ale nie wszyscy są jednomyślni.

– Nie potępiajmy jej. To jej życie, jej ciało, jej sposób na życie. Może nie wystarcza jej National Geographic i po prostu chce zobaczyć te wszystkie wspaniałości na żywo – pisze mi Maciek, który ma na koncie ponad 300 lotów, 5 kontynentów i jest spedytorem w jednej z firm.

– Chłopie, ale chciałbyś oglądać Angkor Wat, wiedząc że dostałeś się tutaj nie dzięki swojej pracy, promocji, okazji, tylko dzięki komuś kto Ci to opłacił w zamian za wzajemności, towarzystwo i inne dwuznaczności?

– A może w tym nie ma żadnej dwuznaczności? Może wszystko jest proste? Są ludzie, którzy mają kasę i nie mają kogoś, z kim mogą podróżować. I są osoby, które na taką ofertę się godzą – Maciek podchodzi do sprawy praktycznie.

Zastanawiam się nad słowami Maćka. Czy w celu realizacji naszych marzeń podróżniczych możemy posunąć się tam, gdzie słowo „etyka” może być różnie interpretowane? Przecież nie robimy nic złego, nieprawdaż? A może jednak… nie do końca?

Cebula-deale, błędy i ich konsekwencje

Czy naprawdę nie mamy sobie nic do zarzucenia w temacie tego, do czego jesteśmy zdolni, aby podróżować? Czy etyczne jest wykorzystywanie błędów taryfowych, które regularnie się pojawiają? Czy nie czujemy dyskomfortu, bezwzględnie domagając się uznania pomyłki na booking.com, w wyniku której hotel 5* w Omanie z ceną ponad 500 PLN za noc kupiliśmy za ułamek wartości, mniej niż 40 PLN?

To nie przykłady wzięte z sufitu. To wynik rozmowy z przyjacielem, któremu pochwaliłem się biletami do Kanady za niecałe 600 PLN (pisaliśmy o tym błędzie Air Canada na naszych łamach) i fajnym dealem na noclegi w Omanie. Przyznam się, że na początku niezbyt zrozumiałem jego argumentację. Co w tym złego? Jest błąd, więc rezerwuję lot lub nocleg… i marzę o tym, aby został uznany. Nad etyką takiego podróżowania zbytnio się nie zastanawiałem.

Ale może coś w tym jest? Może określenie „polaki-cebulaki”, mające pogardliwy wydźwięk, ma podstawy? Czy inne nacje również bez skrupułów wykorzystują wszelkie błędy taryfowe?

Zaglądam na anglojęzyczne fora, poświęcone taniemu podróżowaniu. Puchną od tysięcy wpisów, porad, informacji jak postępować w przypadku error fare, aby nie „spalić deala” i móc polecieć na drugi koniec świata za ułamek pierwotnej kwoty. To samo we francuskojęzycznej części internetu. I w niemieckiej. I nawet w czeskiej (Slavoj, kolega z Bohumina „– Mamy takie strony po czesku, ale wolę czytać u was na Fly4free, prawie wszystko rozumiem, a jak czegoś nie wiem, używam translatora od Google i jakoś idzie”).

Spoglądam w lustro i śmiało mogę w nie patrzeć: jeżeli błąd był „systemowy”, nie mam obiekcji, aby próbować go wykorzystać. Zupełnie inaczej podchodzę do sytuacji, w której istotny jest osobisty czynnik ludzki. Przykład? Jestem w małym, rodzinnym pensjonacie, podczas wymeldowywania się i płatności widzę, że starsza pani się pomyliła, przeliczając gruzińskie lari na euro. Mocno na swoją niekorzyść. Zwróciłem jej na to uwagę i zapłaciłem pierwotną kwotę.

Zamiast zakończenia

Hej, Oliwio! Nazywam się Paweł Kunz. Zastanawiałem się, jak zatytułować ten artykuł, do napisania którego skłoniły mnie Twoje wywody. Chciałem Ci przekazać, że dla mnie nie ma nic z „funu” w tym, co robisz. Nie jesteś fun-travelerem.

Jesteś fanny-travelerem.

REKLAMA
Komentarze

na konto Fly4free.pl, aby dodać komentarz.
Avatar użytkownika
to zadny prosty uklad. to poprostu prostytucja. takiej Oliwi to moge tylko wspolczuc..
michcioj, 29 października 2017, 20:07 | odpowiedz
Avatar użytkownika
A ja ją doskonale rozumiem. I facetów również.
boots, 29 października 2017, 20:07 | odpowiedz
Avatar użytkownika
michcioj to zadny prosty uklad. to poprostu prostytucja. takiej Oliwi to moge tylko wspolczuc..
Czego współczuć? Że realizuje swoje marzenia w sposób, który jej odpowiada?
boots, 29 października 2017, 20:18 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Temat ma niewiele wspólnego z podróżowaniem, moim zdaniem nie powinien się znaleźć na tym portalu, zwłaszcza napisany takim tonem. Pozwólmy żyć każdemu tak jak się mu podoba, nie wszyscy muszą wyznawać takie same zasady moralne. Może jej to jak najbardziej pasuje i dobrze się przy tym bawi? Czy ta dziewczyna kogoś krzywdzi? Jedyną osobą, która będzie ponosić konsekwencje jej zachowania jest ona sama. Uważam, że takie ocenianie z góry i wyśmiewanie ma na celu jedynie dowartościowanie nas samych. I owszem, ja nie popieram zachowania tej dziewczyny, nigdy nie zachowałabym się w ten sposób. Ale nie czuję jakieś potrzeby krytykowania innej osoby, której nigdy nawet nie spotkam i nie ma żadnego wpływu na moje życie.
megirumi, 29 października 2017, 20:52 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Książkowy przykład erozji moralności. Nie da się tego procesu zatrzymać, jednocześnie akceptując patologie w postaci Erasmusów i innych "wymian".
Don_Bartoss, 29 października 2017, 20:56 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Zawsze były i będą sprzedajne dziewczyny bez żadnych ambicji i niech sobie robią co robią. Tylko niech nie płaczą, gdy sponsorzy będą ich traktować jak towar, przecież są nim. Robimy z igły widły. Na świecie jest mnóstwo kobiet zmuszanych do takiej działalności przez rozmaitych bydlaków. To jest problem. Aż wtedy szkoda, że piekła nie ma...
Paulos, 29 października 2017, 21:02 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Ciekawe, czy komentarze byłyby takie same, gdyby to facet był w roli tej dziewczyny. Szczerze wątpię, a pewnie znaleźliby się tacy, co by pozazdrościli.
megirumi, 29 października 2017, 21:12 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Paulos Zawsze były i będą sprzedajne dziewczyny bez żadnych ambicji i niech sobie robią co robią. Tylko niech nie płaczą, gdy sponsorzy będą ich traktować jak towar, przecież są nim. Robimy z igły widły.Na świecie jest mnóstwo kobiet zmuszanych do takiej działalności przez rozmaitych bydlaków. To jest problem. Aż wtedy szkoda, że piekła nie ma…
Przecież ona i ma ambicje, i nie płacze. O czym piszesz?
boots, 29 października 2017, 21:17 | odpowiedz
Avatar użytkownika
prostytucja,sponsoring, sex i pieniądz od zawsze rządziły świtem, nic się nie zmieniło:) To tematyka nie dla tego portalu, bo jest to zjawisko od kilku dobrych lat w naszym społeczeństwie, które bardzo wiele złych wzorców przyjmuje z Europy Zachodniej i USA. Dziewczyny te zazwyczaj sobie tł€maczą, że to tylko sponsoring- tylko raz, a nie zawsze, że to nie praca, więc nie robi nic złego, a tym bardziej nie jest prostytutką. Głupi naród, który czyta najmniej książek w całej Europie, a nasz system edukacyjny jest w opłakanym stanie, powoduje ogólną tendencję do zaniku własnego myślenia, podejmowania decyzji i braku odróżniana podstawowych norma etycznych oraz dobra i zła. Kończąc będzie tylko gorzej:) Tekst z lekkim przymóżeniem oka:)
aragonix, 29 października 2017, 21:30 | odpowiedz
Avatar użytkownika
aragonix prostytucja,sponsoring, sex i pieniądz od zawsze rządziły świtem, nic się nie zmieniło:)To tematyka nie dla tego portalu, bo jest to zjawisko od kilku dobrych lat w naszym społeczeństwie, które bardzo wiele złych wzorców przyjmuje z Europy Zachodniej i USA.Dziewczyny te zazwyczaj sobie tł€maczą, że to tylko sponsoring- tylko raz, a nie zawsze, że to nie praca, więc nie robi nic złego, a tym bardziej nie jest prostytutką.Głupi naród, który czyta najmniej książek w całej Europie, a nasz system edukacyjny jest w opłakanym stanie, powoduje ogólną tendencję do zaniku własnego myślenia, podejmowania decyzji i braku odróżniana podstawowych norma etycznych oraz dobra i zła.Kończąc będzie tylko gorzej:)Tekst z lekkim przymóżeniem oka:)
A który naród czyta dużo książek i ma dobry system edukacyjny? Jak odpowiesz, to zastanów się jeszcze, czy aby na pewno nie ma tam takich zjawisk?
boots, 29 października 2017, 21:37 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Słusznie autor poruszył temat błędów taryfowych. Moim zdaniem ma tutaj zastosowanie stara dobra zasada: "nie rób drugiemu co tobie niemiłe". Oczywiście, jeśli pojawi się okazja, z której skorzystam i akurat okaże się, że to błąd taryfowy - trudno, odpowiedzialnym jest ostatecznie sprzedawca/system, który błąd popełnił. Jednak w sytuacjach, gdy deal to ewidentny EF, nie zamierzam rzucać się na niego, by wykorzystać czyjąś pomyłkę. To tak jakby przed sklepem nagle ustawiały się tłumy przechodniów z żądaniami sprzedaży przedmiotu z jednym zerem na metce za mało i jeszcze kombinującymi jak tutaj kupić jak najwięcej sztuk tego towaru, by sprzedawca się nie zorientował, że coś jest nie tak...
Moher, 29 października 2017, 21:45 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Jaka sponsoretka? Co to za nowomowa? Zwykła k**wa i tyle. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
Mar77, 29 października 2017, 21:47 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Oddam się za Australię z Nową Zelandią. Proszę tylko o poważne oferty. Propozycja skierowana do Pań w wieku maksymalnie 40 lat :D
seppuku, 29 października 2017, 21:59 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Mar77 Jaka sponsoretka? Co to za nowomowa? Zwykła k**wa i tyle. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
K...wa to charakter. A to, co ona robi, to sposób na życie i realizację marzeń. Zanim ktoś potępi takie postępowanie, nich przypomni sobie, ile razy w życiu sam się sprzedał. Za co, i komu...
boots, 29 października 2017, 22:20 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Czy zarowno osoby komentujace artykul jak i jego autor nie sadza, ze od takiego natretnego, szowinistycwnego moralizatorstwa jest juz TVP i kosciol, ktore sprawuja sie w tej roli doskonale? Mysle, ze bardziej owocne byloby zastanowienie sie nad swoimi wlasnymi ambicjami, swoja wlasna postawa wobec zycia, wlasnymi normami etycznymi, moralnymi oraz poziomem edukacji.
sal_paradise, 29 października 2017, 22:25 | odpowiedz
Avatar użytkownika
megirumi Temat ma niewiele wspólnego z podróżowaniem, moim zdaniem nie powinien się znaleźć na tym portalu, zwłaszcza napisany takim tonem.Pozwólmy żyć każdemu tak jak się mu podoba, nie wszyscy muszą wyznawać takie same zasady moralne. Może jej to jak najbardziej pasuje i dobrze się przy tym bawi? Czy ta dziewczyna kogoś krzywdzi? Jedyną osobą, która będzie ponosić konsekwencje jej zachowania jest ona sama. Uważam, że takie ocenianie z góry i wyśmiewanie ma na celu jedynie dowartościowanie nas samych.I owszem, ja nie popieram zachowania tej dziewczyny, nigdy nie zachowałabym się w ten sposób. Ale nie czuję jakieś potrzeby krytykowania innej osoby, której nigdy nawet nie spotkam i nie ma żadnego wpływu na moje życie.
Dokładnie niech każdy żyje jak chce, dopóki swoim postępowaniem nie krzywdzi się innych osób z moralnego punktu widzenia to jest jak najbardziej w porządku.
maksiu, 29 października 2017, 22:36 | odpowiedz
Avatar użytkownika
boots
Mar77 Jaka sponsoretka? Co to za nowomowa? Zwykła k**wa i tyle. Nazywajmy rzeczy po imieniu.
K…wa to charakter. A to, co ona robi, to sposób na życie i realizację marzeń. Zanim ktoś potępi takie postępowanie, nich przypomni sobie, ile razy w życiu sam się sprzedał. Za co, i komu…
Ależ ja nie potępiam (ani też nie pochwalam zresztą). Prostytucja jest prostytucją niezależnie od tego, czy osoba prostytuuje się za pieniądze, wycieczkę w tropiki czy zgrzewkę piwa. I tylko o kwestię pojęć mi chodziło.
Mar77, 29 października 2017, 22:43 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Moher Słusznie autor poruszył temat błędów taryfowych. Moim zdaniem ma tutaj zastosowanie stara dobra zasada: „nie rób drugiemu co tobie niemiłe”. Oczywiście, jeśli pojawi się okazja, z której skorzystam i akurat okaże się, że to błąd taryfowy – trudno, odpowiedzialnym jest ostatecznie sprzedawca/system, który błąd popełnił. Jednak w sytuacjach, gdy deal to ewidentny EF, nie zamierzam rzucać się na niego, by wykorzystać czyjąś pomyłkę. To tak jakby przed sklepem nagle ustawiały się tłumy przechodniów z żądaniami sprzedaży przedmiotu z jednym zerem na metce za mało i jeszcze kombinującymi jak tutaj kupić jak najwięcej sztuk tego towaru, by sprzedawca się nie zorientował, że coś jest nie tak…
ty moher i co ty jeszcze nie powiesz ? a jak szukam dla siebie polaczenia lotnicznego od dwoch-trzech dni, cena pasuje, ale linia ze wzgledu na historie i cookies wie ze chce poleciec w danym terminie nagle podbija cene to jest ok ? niech sie gonia...
michcioj, 30 października 2017, 0:01 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Mnie osobiście nic do tego na co prostytutka wydaje zarobione pieniądze, lub co dostaje w barterze.
marcin.krakow, 30 października 2017, 0:07 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Moim skromnym zdaniem do pięknych nie należy. Stąd pomysł uciech celesnych z najlepszą otoczką.
jakubiakuellen, 30 października 2017, 1:00 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Nie za bardzo rozumiem logikę z ostatnich akapitów, to że w innych krajach coś robią to w zaden sposob nie znaczy, że to jest moralne, jak by szukać takiej argumentacji to Olivia tez ja znajdzie
lahcimmm2, 30 października 2017, 6:51 | odpowiedz
Avatar użytkownika
megirumi Ciekawe, czy komentarze byłyby takie same, gdyby to facet był w roli tej dziewczyny. Szczerze wątpię, a pewnie znaleźliby się tacy, co by pozazdrościli.
Wtedy byłoby to samo, z tym że facetów sypiającymi dla pieniędzy ze starszymi paniami nazywa się żigolakami
grzegorzkatowice, 30 października 2017, 7:12 | odpowiedz
Avatar użytkownika
boots
Paulos Zawsze były i będą sprzedajne dziewczyny bez żadnych ambicji i niech sobie robią co robią. Tylko niech nie płaczą, gdy sponsorzy będą ich traktować jak towar, przecież są nim. Robimy z igły widły.Na świecie jest mnóstwo kobiet zmuszanych do takiej działalności przez rozmaitych bydlaków. To jest problem. Aż wtedy szkoda, że piekła nie ma…
Przecież ona i ma ambicje, i nie płacze. O czym piszesz?
No, jeśli to jest ambitne, to ja się nie znam... A jeśli chodzi o płacz, prędzej czy później spora część takich dziewczyn płacze w rękaw np. dziennikarzom, że jednak jeden czy drugi źle je traktował, jak własność, czuły się w głębi duszy upokorzone, etc...
Paulos, 30 października 2017, 8:20 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Drogi Pawle, Wybacz za brak Polskich znakow, pisze na dunskiej klawiaturze. Bardzo dziekuje za swietnie i bardzo przejrzyscie napisany artykul. Wychodze z zalozenia ze "There is no such thing as bad publicity" dlatego jestem bardzo wdzieczna. Btw. Twoje stwierdzenie "fanny traveler" bardzo przypadlo mi do gustu. Swietna inspiracja na tytul nowego blog posta. Pozdrawiam, Oliwia
OliwiaMisiak, 30 października 2017, 8:32 | odpowiedz
Avatar użytkownika
kto z Was jest bez grzechu, niechaj pierwszy rzuci kamień...
bzyfon, 30 października 2017, 8:51 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Dajcie spokój ludziom, każdy ma swój rozum, przestańcie moralizować i oceniać, skoro jest jej dobrze to jest ok, przykro mi kiedy ktoś mówi komuś jak ma żyć-to Ci mądrzejsi? A może lepszy sort? Lepiej żeby spuścił oczy, zamknął usta, a Ci co chcą niech zmowa jakąś modlitwę w intencji tej dziewczyny, czy zbawienia świata niech to zrobią. Zaś Ci nieskalani niech piersi rzuca kamień. Pozwalam sobie na taki wywód bo życie pokazało mi, że byłem/jestem hipokrytą, zdrajca, a i zdarzyło mi się "skurwić", mimo, że uważam się/chciałbym być dobrym człowiekiem i katolikiem, takie jest życie i uwielbiam jego smak!
ZygZak Kowalski, 30 października 2017, 8:55 | odpowiedz
@tybul. Mylisz pojęcia i rolę redaktora. To nie jest tekst informacyjny. Ten tekst wyraża MOJĄ opinię - wydaje mi się, że bardzo wyraźnie to zaznaczyłem.
Paweł Kunz, 30 października 2017, 9:51 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Robi to samo, co wiele żon. Tylko potem nie zabiera połowy majątku...
boots, 30 października 2017, 11:28 | odpowiedz
Avatar użytkownika
czego mnie nauczyły podróże, to przede wszystkim tolerancji. W tym artykule jej poprostu brak. szkoda
mkenwoo, 30 października 2017, 11:30 | odpowiedz
mkenwoo czego mnie nauczyły podróże, to przede wszystkim tolerancji. W tym artykule jej poprostu brak. szkoda
Wybacz, ale tolerancja to bardzo indywidualna kwestia. W artykule starałem się dokładnie umotywować moją opinię na temat m.in. postępowania p. Oliwii, które szerzej zostało opisane w źródłowym wywiadzie w „NaTemat”. @all – odpowiadając niejako zbiorczo na inne komentarze: tolerancja to m.in. poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych. Ale także chęć zaakceptowania uczuć, zwyczajów lub wierzeń innych niż własne. I o ile jestem w stanie szanować czyjeś upodobania (nawet, jeżeli różnią się od moich), to niekiedy nie jestem w stanie ich zaakceptować, bo nie mieszczą się w mojej wizji tego, jak chcę iść przez świat. Pisząc prościej: taki rodzaj „odkrywania świata” to dla mnie egzemplifikacja czegoś, co ująłem jako => „fanny-travel”. Czy powinniśmy o tym pisać? Tak. Bo dotyczy to istoty naszej serwisu: podróżowania. Pamiętajmy: podróżowanie (jak widać) niejedno ma imię.
Paweł Kunz, 30 października 2017, 12:25 | odpowiedz
Avatar użytkownika
[...] Dziewczyna znalazła sposób, który jej nie przeszkadza, a pozwala realizować marzenia. Ona szuka sponsorów inny pracuje jak szczur w korpo... ja dla siebie bym tych sposobów nie wybrał :)
Otas, 30 października 2017, 12:33 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Otas […] Dziewczyna znalazła sposób, który jej nie przeszkadza, a pozwala realizować marzenia. Ona szuka sponsorów inny pracuje jak szczur w korpo… ja dla siebie bym tych sposobów nie wybrał 🙂
A inny żyje jak król na swoim ;)
jakubiakuellen, 30 października 2017, 16:35 | odpowiedz
Avatar użytkownika
boots
michcioj to zadny prosty uklad. to poprostu prostytucja. takiej Oliwi to moge tylko wspolczuc..
Czego współczuć? Że realizuje swoje marzenia w sposób, który jej odpowiada?
qrestwa wspolczuc. poprostu.
michcioj, 30 października 2017, 23:48 | odpowiedz
Avatar użytkownika
OliwiaMisiak Drogi Pawle,Wybacz za brak Polskich znakow, pisze na dunskiej klawiaturze. Bardzo dziekuje za swietnie i bardzo przejrzyscie napisany artykul. Wychodze z zalozenia ze „There is no such thing as bad publicity” dlatego jestem bardzo wdzieczna.Btw. Twoje stwierdzenie „fanny traveler” bardzo przypadlo mi do gustu. Swietna inspiracja na tytul nowego blog posta.Pozdrawiam,Oliwia
alez oczywiscie, oliwka wszystko jest dla ludzi. pewnie, tania portowa dziwka to tez praca. masz racje, nie ma zlych rzeczy, bycie tania dziwka to tez sposob na zycie. powodzenia i pozdrawiam. michcioj
michcioj, 30 października 2017, 23:50 | odpowiedz
Avatar użytkownika
boots
michcioj to zadny prosty uklad. to poprostu prostytucja. takiej Oliwi to moge tylko wspolczuc..
Czego współczuć? Że realizuje swoje marzenia w sposób, który jej odpowiada?
bycia tania dziwka - tego moge wsplczuc.
michcioj, 30 października 2017, 23:51 | odpowiedz
Avatar użytkownika
Dokładnie.Bardzo dobrze, ze się sprzedaje za podróże.Sam na jej miejscu bym tak robił.I szkoda, ze nie ma więcej takich dziewczyn.I nic komu do tego.
grindavik, 31 października 2017, 15:18 | odpowiedz

Do których krajów pojedziemy bez problemu? Wszystkie obostrzenia w jednym miejscu! »
REKLAMA
porównaj loty, hotele, lot+hotel
Nowa oferta: . Czytaj teraz »
Akceptuję Fly4free.pl korzysta z technologii, takich jak pliki cookies, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu automatycznego personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronie. Czytaj więcej ›Technologię tę w ramach Fly4free.pl wykorzystują również nasi partnerzy, których listę znajdziesz tutaj.

Szczegółowe informacje dotyczące plików cookies oraz zasad przetwarzania danych osobowych znajdują się w Polityce prywatności. Zapoznaj się z tymi informacjami przed korzystaniem z Fly4free.pl. Jeżeli nie wyrażasz zgody, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim komputerze, powinieneś zmienić ustawienia swojej przeglądarki internetowej lub zakończyć korzystanie z Fly4free.pl. Pozostawienie komunikatu, dalsze przeglądanie Fly4free.pl lub kliknięcie w przycisk „Akceptuję” oznacza wyrażenie zgody na wykorzystywanie plików cookies.